"Mówią o mnie 'spadochroniarz'". W Lublinie niektórzy krytykują kandydata paktu senackiego. Pojawił się nawet kontrkandydat
Jacek Trela to znany warszawski adwokat, były prezes Naczelnej Rady Adwokackiej. Zgodnie z decyzją liderów partii opozycyjnych, które tworzą tzw. pakt senacki, prawnik jest kandydatem z okręgu obejmującego Lublin.
Kandydatura nie podoba się części polityków i mieszkańców, którzy zarzucają, że Trela nie pochodzi z Lublina i jest przysłanym z Warszawy "spadochroniarzem".
- Trochę mnie to określenie bawi, bo z Lublinem jestem związany emocjonalnie 30 lat, stąd wywodzi się moja żona, tu mamy część rodziny. Lublin to moje drugie - równolegle do Warszawy - miasto - mówi Trela. - Ostatnio jechałem Alejami Racławickimi i widziałem ulicę Spadochroniarzy. I tak sobie pomyślałem: 'To prawie ulica mojego imienia'. Nie mam nic przeciwko takiemu nazewnictwu, trochę się przy tym uśmiecham - podkreśla.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Kandydat na senatora nie kryje, że przy pierwszych rozmowach o wyborach, pojawiła się propozycja, by startował z Warszawy, a gdy okazało się, że to niemożliwe - odmówił startu w wyborach. - Ale gdy zadzwoniono do mnie i poinformowano, że miałbym startować z Lublina - a przecież nikt nie wiedział, że to moje drugie miasto - po rozmowie z żoną uznałem, że to dobry pomysł - wspomina w rozmowie z TOK FM.
Trela wierzy, że w najbliższym czasie zbuduje "swoją rozpoznawalność". - I przekonam mieszkańców Lublina do tego, że miasto zasługuje na to, aby mieć senatora, z którego będą zadowoleni, o którym będą mogli powiedzieć: "Jest pan naszym dobrym przedstawicielem w Senacie". Znam się na tworzeniu prawa, wiem, jak powinno funkcjonować państwo demokratyczne. Nie jestem maszynką do głosowania. A w przypadku mojego konkurenta z PiS (chodzi o wojewodę lubelskiego Lecha Sprawkę - przyp. red.), to nawet gdyby nie wiem, jak dobre miał intencje, to będzie i tak związany z tą PiS-owską maszynką, która przez osiem lat dała dowody, że nie interesują ich sprawy ludzi, a jedynie polityka - wyłącznie w celu utrzymania się przy władzy - mówi. - Po co Lublinowi taki senator, który będzie śpiewał w tym chórze Prawa i Sprawiedliwości, grał w ich orkiestrze? - pyta retorycznie.
Wybory do Senatu. Kontrkandydat dla Treli
Jak informowaliśmy kilka dni temu, w Lublinie pojawił się drugi kandydat demokratycznej opozycji. To radny Marcin Nowak, z klubu prezydenta Krzysztofa Żuka (PO). Radny jakiś czas temu sympatyzował z PiS-em, potem z Platformą, a ostatnio ze Stowarzyszeniem Polska 2050 Szymona Hołowni. Dziś zamierza wystartować jako kandydat niezależny, obywatelski.
- Będę chciał się spotkać z panem Marcinem Nowakiem, porozmawiać, poznać jego pobudki dotyczące kandydowania, dowiedzieć się więcej, wyciągnąć z tego jakieś sensowne wnioski dla mnie, ale przede wszystkim dla całej opozycji - mówi mec. Trela. Prawnik nie ma wątpliwości, że start dwóch kandydatów opozycji to rozbicie głosów wyborców i mniejsze szanse na wygranie z kandydatem PiS.
To samo mówią radni z klubu prezydenta Krzysztofa Żuka w Radzie Miasta. Wszyscy podpisali się pod apelem do Marcina Nowaka o wycofanie swojej kandydatury w wyborach do senatu. - Apelujemy, by radny Marcin Nowak dokonał wyboru, stawiając na rozstrzygnięcie polityczne pod nazwą paktu senackiego, które wyłoniło wspólnego kandydata całej opozycji - Jacka Trelę. Czekamy na odpowiedź pana Nowaka na nasz apel - powiedział na konferencji prasowej w czwartek prezydent Krzysztof Żuk. - Apelujemy, by wygrał zdrowy rozsądek i racjonalność polityczna. Jakiekolwiek rozbicie głosów opozycji oznacza pośrednio wspieranie kontrkandytata drugiej strony sceny politycznej - dodał Żuk.
Sam Marcin Nowak na razie do apelu się nie odniósł - powiedział jedynie, że musi sprawę przemyśleć, a swoją decyzję ogłosi w piątek na konferencji prasowej. - Każdy ma prawo startować w wyborach. Ja zebrałem łącznie blisko cztery tysiące podpisów mieszkańców Lublina, rejestrując najpierw swój komitet, a następnie siebie jako kandydata. Chciałbym oczywiście porozmawiać z mieszkańcami Lublina o ich opinii na ten temat. Natomiast nie wiem, skąd biorą się opinie, że odbiorę głosy tej czy innej osobie. Jestem kandydatem komitetu obywatelskiego - powiedział Marcin Nowak.
Jacek Trela wie, że nie jest w Lublinie tak rozpoznawalny, jak np. wojewoda lubelski, który jest kandydatem PiS-u. Ale jest w Lublinie obecnie niemal codziennie i tak ma być do wyborów. - Rozmawiałem z mieszkańcami m.in. przy zbiórce podpisów. Owszem, słyszałem od niektórych, że mnie nie znają. Podawałem rękę, przedstawiałem się, tłumaczyłem, czym jest pakt senacki i tak się poznawaliśmy - opowiada.
Marcin Nowak ma już w mieście swoje billboardy. Jacek Trela na razie nie. - Billboardy niebawem zawisną. Chciałem, by wszystko było poukładane, dlatego najpierw zarejestrowaliśmy listę z podpisami. Będą też spotkania z mieszkańcami i oczywiście moja obecność w social mediach - mówi kandydat paktu senackiego. - Ostatnio mój 7-letni wnuczek Stanisław zapytał mnie: "Dziadek, a ty będziesz bardziej na Facebooku, czy na Instagramie?". Widać, jak bardzo dzieci i młodzież są z tym zaznajomieni. Będę oczywiście na Facebooku, przy wsparciu moich współpracowników. Namawiano mnie też na TikToka, ale to chyba jednak nie jest bliskie mojej osobowości. Także to - pozostawię innym - dodaje Jacek Trela.