,
Obserwuj
Lubelskie

Nowego ministra chwalą, ale protest i tak szykują. "Rolnicy stoją pod ścianą"

3 min. czytania
17.01.2024 10:22
W przyszłym tygodniu rolnicy mają blokować ulice kilku miast m.in. na Lubelszczyźnie. Protestują, choć przyznają, że rozmowy z nowym ministrem rolnictwa przebiegają całkiem nieźle. - Jesteśmy mile zaskoczeni - słyszymy. Co zatem chcą osiągnąć?
|
|
fot. Patryk Ogorzałek / Agencja Wyborcza.pl

Rolnicy ze Stowarzyszenia "Oszukana Wieś" z Lubelszczyzny i z Zamojskiego Towarzystwa Rolniczego właśnie wrócili z Ministerstwa Rolnictwa, gdzie spotkali się z nowym ministrem Czesławem Siekierskim. - Rozmowy dają nam nadzieję na zmiany w podejściu do rolników i rolnictwa. Jesteśmy bardzo mile zaskoczeni. Pan minister potraktował nas poważnie - mówi lider "Oszukanej Wsi" Wiesław Gryn. 

Zaznacza, że rolnicy "nie są w swoich postulatach roszczeniowi" i wysuwają jedynie "merytoryczne argumenty". - Chodzi głównie o kwestię handlu z Ukrainą i tego, by ukraińskie zboże czy cukier nie zalewały naszego rynku. Rozmawialiśmy też o zmianach klimatu i wyzwaniach w rolnictwie z tym związanych - relacjonuje. 

Rolnicy wskazują, że ostatnie dwa lata to dla nich dramat. - Żyjemy w zawieszeniu. Wielu z nas nie ma pieniędzy na nawozy, na opłaty, a niebawem wiosna. Nie wiadomo, co siać, by wyjść na swoje. Do tego zaczęły się problemy z cukrem z Ukrainy, który zalewa inne rynki i nasi rolnicy nie mają gdzie sprzedawać swojego towaru, ceny są coraz niższe - słyszymy od gospodarzy. 

Protest rolników 24 stycznia

- Wierzymy, że działania nowego rządu będą zmierzać w kierunku jakichś rozwiązań systemowych, a nie chwilowego gaszenia pożarów, jak to było za "dobrej zmiany" - mówi Marcin Sobczak Zamojskiego Towarzystwa Rolniczego. Zapewnia, że rolnicy zdają sobie sprawę, że na zmiany potrzeba czasu, choć zaznacza, że tu czasu już praktycznie nie ma. - Wielu rolników stoi pod ścianą, mając tak złą sytuację finansową - podkreśla.

Dlatego już 24 stycznia rolnicy mają zamiar wyjechać na ulice w kilkudziesięciu miejscach w Polsce, w tym w kilku na Lubelszczyźnie: w Zamościu, Hrubieszowie i Chełmie. - Będą protesty, zarejestrujemy je w gminach. Na ulice wyjadą traktory - zapowiada Gryn. - Nie robimy tego po to, by utrudniać komukolwiek życie. Nie jesteśmy też przeciwko rządowi czy Unii Europejskiej jako takiej. Chcemy po prostu zademonstrować swoje niezadowolenie z planów Brukseli, która chce przedłużyć bezcłowy handel z Ukrainą. W naszej ocenie to jeszcze bardziej zaburzy sytuację na rynku rolnym w Polsce - dodaje. 

Rolnicy z Lubelszczyzny wskazują, że wzorują się na sąsiadach z Niemiec. Tam kilka dni temu 10 tysięcy osób zablokowało centrum Berlina.  Demonstrujący domagali się od rządu całkowitego wycofania z planowanych zmian w polityce podatkowej dla rolników.

Nasi rozmówcy wciąż mają nadzieję, że polskim władzom uda się powstrzymać przedłużenie bezcłowego handlu z Ukrainą. A jeśli nie - mają nadzieję na jakieś szczególne rozwiązania, np. zakaz wwozu do Polski z Ukrainy określonych towarów, w tym zbóż czy cukru. 

W skupach zboża na Lubelszczyźnie nastroje minorowe. 'Jesteśmy obciążani kosztami'

Jak mówi Wiesław Gryn z "Oszukanej Wsi", wśród rolników były obawy, że nowy rząd wprowadzi reset w kontaktach z Ukrainą, otwierając rynek na ukraińskie towary. - Widzimy jednak, że tak nie będzie. Pan minister patrzy na to, o czym rozmawiamy, naprawdę trzeźwo. To daje nam nadzieję. A jak się to wszystko skończy? Po owocach poznamy. Dla nas najgorsza jest niepewność, w której żyjemy już od dwóch lat - podkreśla rolnik z Lubelskiego. 

Z nieoficjalnych informacji wynika, że Warszawa cały czas rozmawia z Brukselą o tym, co zrobić, by polscy rolnicy nie stracili na ewentualnym przedłużeniu bezcłowego handlu z Ukrainą. Ostateczna decyzja miała być podjęta w tym tygodniu, ale przełożono ją na kolejny. Pojawiają się zapowiedzi, że zastosowane zostaną specjalne gwarancje dla lepszej ochrony rynków. Dziś jest tak, że pewne działania ochronne mogą być wprowadzane, ale tylko wtedy, gdy trudna jest sytuacja rolników w całej Unii. Teraz do zastosowania mechanizmów regulujących mogłyby wystarczyć problemy w jednym kraju UE. Na razie rozporządzenie, które pozwala na bezcłowy handel Ukrainy z państwami UE, jest przewidziane do 5 czerwca 2024 roku. 

Rolnicy z Lubelszczyzny przyznają, że sytuacja jest trudna, bo ceny np. pszenicy na rynkach światowych pozostawiają wiele do życzenia. Z tego powodu w wielu gospodarstwach ich właściciele wciąż trzymają zboże z ostatnich zbiorów. Nie sprzedają go, bo liczą, że cena choć trochę pójdzie w górę. Na razie się jednak na to nie zanosi. Wiele firm zbożowych też odnotowuje straty.