,
Obserwuj
Lubelskie

"To najgłośniejsza sprawa w Zamościu". Rusza proces w sprawie śmierci 16-letniego Eryka

3 min. czytania
27.02.2024 11:51
- To była najgłośniejsza sprawa w Zamościu, która wywołała emocje i wielkie oburzenie - mówi nam Jadwiga Hereta, zamojska dziennikarka. We wtorek rozpoczął się proces w sprawie tragicznej śmierci 16-letniego Eryka. Sąd zdecydował, że w większości będzie się toczył za zamkniętymi drzwiami.
|
|
fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl

Do zabójstwa 16-letniego Eryka doszło przed rokiem - 28 lutego w centrum Zamościa, przy jednym ze skwerów. Chłopak około godziny 15 wracał ze szkoły. Został zaczepiony przez czwórkę innych nastolatków, którzy twierdzili, że Eryk wcześniej wyśmiewał się z ich koleżanki. Byli to 17-letni wtedy Daniel G. oraz troje 16-latków: Arkadiusz P., Szymon J. i Gabriela P. Tylko jeden z nich - Daniel G. - odpowiada dziś za zabójstwo, jak dorosły. Z ustaleń śledczych wynika, że Eryk miał klęczeć i przepraszać. Miał być bity po całym ciele. Gdy sprawcy odeszli, jeden z nich - najstarszy - miał wrócić, by kopnąć chłopaka jeszcze raz w głowę.

Sprawców zatrzymano po kilku godzinach od zdarzenia.

Zabójstwo Eryka. Proces za zamkniętymi drzwiami

We wtorek (27 lutego) ruszył proces. Sąd zdecydował, że w większości będzie się toczył za zamkniętymi drzwiami. Jawne mają być tylko zeznania składane przez matkę Eryka i kilka innych osób. Dziennikarzy nie wpuszczono na salę rozpraw. - Chodzi przede wszystkim o ochronę nieletnich sprawców czynu karalnego i o możliwość zakłócenia spokoju publicznego - powiedział dziennikarzom na korytarzu sędzia Przemysław Szyszka.

Matka Eryka wnosiła o to, by cały proces był jawny. - Sąd twierdzi, że młodociani przestępcy są piętnowani i chce ich przed tym chronić. Ale oni powinni sobie z tego zdawać sprawę. Nagrywali Eryka, kazali mu klęczeć i wrzucili to do sieci. Myśleli, że co? Że oni mogą go nagrywać, a ktoś nie? Że nikt się o całej sprawie nie dowie? - pytała Iwona Kasprzak.

- Wyrok powinien być adekwatny do czynu. Nie jestem prawnikiem, nie chcę mówić paragrafami. Ale uważam, że powinno to być uczciwe. Zasłaniają się prawami człowieka. Oprawcy - mojemu dziecku - nie dali praw człowieka. Mnie z kolei nie dali szansy na to, abym miała wnuki, abym miała na stare lata jakąś opiekę. Ja wiem, że przestępcy też są ludźmi, ale za to, że ktoś ma inne zdanie, inny pogląd, cokolwiek innego, to można kogoś pobić, okaleczyć czy zabić? - pytała dalej matka Eryka.

Traumatyczny poród w krakowskim szpitalu. 'Personel nie zauważył'

Śmierć Eryka. O co wnosi obrona?

Adwokat najstarszego z oskarżonych - mecenas Andrzej Maleszyk - powiedział TOK FM, że będzie wnosił o zmianę kwalifikacji prawnej czynu. - Mam nadzieję, że proces pójdzie w kierunku obiektywnego ustalenia rzeczywistego przebiegu tego zdarzenia. Stała się tragedia, natomiast głównym punktem sporu będzie kwalifikacja: czy jest to zabójstwo, czy - jak zdaniem obrony - przede wszystkim pobicie ze skutkiem śmiertelnym. Jednak z uwagi na to, że jawność została wyłączona, nic więcej nie mogę powiedzieć - tłumaczył adwokat.

Śmierć Eryka w Zamościu. 'Najgłośniejsza sprawa'

Sprawę od początku śledziła i opisywała lokalna dziennikarka Jadwiga Hereta z "Tygodnika Zamojskiego". - To była najgłośniejsza sprawa w Zamościu, która wywołała emocje i wielkie oburzenie. Po pierwsze, nigdy nie było tak szokującego wydarzenia. (...) Po drugie, dla mnie osobiście szokujące było to, że ludzie - w internecie - od razu wydali wyrok. Słowa, które padały w sieci, były wstrząsające. Linczowano nie tylko sprawców, ale też niewinne osoby, które nie miały związku z tą sprawą - powiedziała nam Hereta.

- To pokazuje, jacy jesteśmy okropni w środku, jako ludzie. Przecież to sąd jest od tego, by ocenić całą sprawę, ocenić postępowanie tych młodych ludzi, wydać wyrok, poznać wszystkie okoliczności - dodała dziennikarka.

Nowy kurator oświaty w język się nie gryzie. 'Niech Czarnek sam powie, kogo wygumkował'

Hereta wskazała, że pomoc do Eryka - jak wynika z akt sprawy - wezwał 12-letni chłopiec, który poprosił przechodzącą w pobliżu kobietę, by zadzwoniła po ratunek. Sam przekręcił Eryka do pozycji bocznej bezpiecznej i podjął reanimację. - Wokół było wtedy pełno ludzi, była godz. 15, wszyscy wracali z pracy, ze szkoły i tak naprawdę nikt nie zareagował - wspominała nasza rozmówczyni.

Przez Zamość, po zabójstwie 16-latka, przeszedł Marsz Milczenia. Pojawiło się na nim ponad dwa tysiące osób, w tym koledzy chłopca z zamojskiego "ekonomika". Młodzi ludzie szli i trzymali przed sobą kartki papieru z napisami: "Eryk", "Stop Przemocy" "Otwórz Oczy".