Nowy kurator oświaty w język się nie gryzie. "Niech Czarnek sam powie, kogo wygumkował"
Tomasz Szabłowski - dotychczasowy dyrektor XXX Liceum Ogólnokształcącego w Lublinie - zostanie nowym kuratorem oświaty. Konkurs wygrał jednogłośnie, wynikiem 8 do 0. - Pan Szabłowski obejmie swoje stanowisko 1 marca i będzie miał bardzo dużo pracy, bo czeka nas w szkołach wiele zmian. Nie będzie zamiatania niczego pod dywan. Pan Tomasz dostał ogromny mandat społeczny do tego, by objąć nową funkcję - podkreślała wiceministra edukacji Joanna Mucha.
Kto jest na liście ofiar Pegasusa? 'Przecierałem oczy ze zdumienia'
- Cieszę się, że będzie mi dane stanąć przed nowymi zadaniami. Pracy się nie boję. Wierzę, że z zespołem pracowników Kuratorium Oświaty w Lublinie będę mógł zmieniać lubelską oświatę. Zależy mi na takiej szkole, po której młodzi ludzie będą sobie radzili w życiu, będą mogli się dalej rozwijać. Nie możemy ich uczyć według standardów średniowiecza czy XIX wieku - oznajmił nowy lubelski kurator.
Kurator w Lublinie o młodzieży LGBT
W Lublinie w ostatnich miesiącach głośno było o pikietach organizowanych przed Liceum im. Jana Zamoyskiego przez aktywistów z fundacji Kai Godek. Regularnie pojawiali się przed szkołą z transfobicznymi i homofobicznymi banerami mówiącymi m.in. o pedofilii w środowisku LGBT. Twierdzili, że młodzież tej placówki jest "zmanipulowana", a oni chcą "mówić prawdę". Fundacja rozpoczęła swoje pikiety po wywiadzie dla TOK FM. Nauczyciele mówili nam m.in. o tym, że trzeba wspierać transpłciowych uczniów i zwracać się do nich zaimkami i imieniem, z którym się utożsamiają, a nie tym, które jest oficjalnie zapisane w dzienniku lekcyjnym.
Nauczyciele i uczniowie nie dostali wtedy wsparcia z Kuratorium Oświaty w Lublinie. Nowy kurator podchodzi do tematu inaczej. - Dla mnie najważniejsze jest dobro dziecka. Zawsze. Oczywiście, że zdarzają się uczniowie transpłciowi i zwracamy się do nich tak, jak oni tego oczekują. Nie wyobrażam sobie, by mówić do ucznia imieniem z dziennika, wbrew jego woli - powiedział nam Szabłowski. - Uczniowie LGBT czy inne dzieci to po prostu nasi uczniowie. Nie patrzymy na nich przez pryzmat wiary, narodowości, orientacji seksualnej czy tożsamości płciowej. To są dzieci, którymi trzeba się zaopiekować, które trzeba wspierać, którym trzeba pomóc - dodał.
Nowy kurator o tęczowych piątkach
Szabłowski przyznał, że gdy rozważał start w konkursie na kuratora, najbardziej było mu szkoda młodzieży ze swojej szkoły - XXX LO w Lublinie. - Bo w kuratorium nie będę mógł z tymi ludźmi pracować. A oni byli dla mnie inspiracją i bardzo dużym wsparciem. Dużo od nich czerpałem. Patrzenie na to, jak się rozwijają, to była najwspanialsza rzecz, jaka mi się przytrafiła. Wychowaliśmy już wiele pokoleń fajnych ludzi i to było bardzo budujące. Mam nadzieję, że teraz - wspólnie z kuratorium - zbudujemy podstawy do tego, by wszystkie szkoły były podobne do tej, w której pracowałem - mówił.
Szabłowski cieszył się wśród uczniów dobrą opinią. - Zawsze z nami rozmawiał. Nie pytał o oceny, ale o to, jak się czujemy, co u nas słychać, czy wszystko w porządku. To nie było rozliczanie z przygotowania do matury, tylko dużo serdeczności i wsparcia. O wszystkim można z nim było porozmawiać - powiedział nam jeden z uczniów LO.
- To osoba niezwykła: dobra, otwarta, tolerancyjna, zawsze gotowa do rozmów z młodzieżą - zachwalała Szabłowskiego Inga Sobólska, absolwentka XXX LO w Lublinie, która w Młodzieżowej Radzie Miasta była pełnomocniczką do spraw równości. Zaznaczała, że w tej szkole nie było problemów z organizacją m.in. tęczowych piątków. Zawsze był tu też sztab Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, mimo że inne szkoły się z tego wycofały.
Co więcej - na studniówkach w XXX LO od dawna były pary jednopłciowe i nikt nie robił z tego problemu. Do niedawna były to głównie pary kobiece. - Gdy pojawiła się pierwsza para chłopaków, którzy tańczyli poloneza, dyrektor naprawdę szczerze się ucieszył - powiedzieli nam uczniowie.
- Jeśli jako kurator oświaty dostanę propozycję objęcia patronatem Tęczowego Piątku, nie widzę przeciwwskazań. Prawie każda inicjatywa uczniowska, która nie będzie godziła w niczyje uczucia i nikogo obrażała, a Tęczowy Piątek nikogo nie obraża, będzie mieć moje wsparcie. Nie ma problemu - zadeklarował nowy lubelski kurator oświaty.
Pomnik Kaczyńskiego prezydentowi odbije się czkawką? 'Proszę mnie nie łżąć'
Nowy kurator. Jak ocenia szkołę Czarnka?
Gdy pytaliśmy, jak ocenia organizację szkoły pod rządami ministra Przemysława Czarnka, odparł, że nie było łatwo. Zwracał uwagę m.in. na braki kadrowe wśród nauczycieli. - Nie ma w ogóle dopływu młodej krwi. Brakuje nauczycieli fizyki, informatyki czy matematyki. Zacząłem używać takiego sformułowania, że jesteśmy "ostatnim pokoleniem nauczycielskim". Młodzi nie szli do zawodu ze względu na bardzo niskie pensje, ale też atmosferę pracy - oceniał.
- Nie mam wątpliwości, że w edukacji trzeba zmienić bardzo dużo. Ostatnie lata to były próby indoktrynacji uczniów, do tego narzucanie różnych światopoglądowych pomysłów - stwierdził. - Kolejna rzecz to podstawy programowe i podręczniki. Niedawno minister Czarnek użył sformułowania, że ktoś teraz będzie "gumkowany", ale niech najpierw sam powie, kogo wygumkował z podręczników do historii - dodał Szabłowski.
Traumatyczny poród w krakowskim szpitalu. 'Personel nie zauważył'
Szabłowski na co dzień jest nauczycielem geografii. Jak mówił, nawet na tym przedmiocie dało się wprowadzić "narrację dobrej zmiany". - W podręczniku do geografii jest na przykład temat "Problemy Unii Europejskiej". Ale tematu o sukcesach UE i jej dokonaniach w tym podręczniku nie ma, czyli uczniowie dowiedzą się na lekcji tylko o problemach. Nie mam wątpliwości, że tak być nie powinno - twierdził nasz rozmówca.
Jak widzi swoją rolę w Kuratorium Oświaty? - Przede wszystkim idźmy w stronę wspomagania młodych ludzi, ale też nauczycieli i dyrektorów szkół. Sam - jako dyrektor - niejednokrotnie myślałem sobie, że kuratorium jest całkowicie dla mnie nieprzydatne. Nie wychodzi z żadną pomocą. Nie można było tam zadzwonić. To raczej oni dzwonili do nas - dyrektorów - z pretensjami, co my tam wyprawiamy - wspominał Szabłowski. I przekonywał, że chce, by w każdej sprawie dyrektor, nauczyciel, uczeń czy rodzic mógł szukać u niego wsparcia.