Zwrot akcji w Dorohusku. Protest rolników rozwiązany. Wójt postawił ultimatum
Protest rolników przed przejściem granicznym z Ukrainą w Dorohusku trwał od dwóch miesięcy. Jak powiedział TOK FM wójt Wojciech Sawa, w ostatnim tygodniu trzykrotnie rozmawiał z rolnikami, próbując ich przekonać do zakończenia akcji. Tak się jednak nie stało, stąd decyzja o rozwiązaniu zgromadzenia.
- To jest bardzo uciążliwe dla przedsiębiorców z naszego regionu. Ich dochody drastycznie spadły. Chodzi o różne branże, w tym m.in. agencje celne, transportowców, firmy handlujące z Ukrainą czy na przykład przedsiębiorstwa, które dostają produkty z Ukrainy do produkcji różnych podzespołów. Mam mnóstwo pism z prośbami o zakończenie protestu - wyjaśniał Sawa. - Czas, by gmina wróciła do normalności - dodał.
W jednym ze spotkań z udziałem wójta Dorohuska uczestniczył wojewoda lubelski, który też apelował o zakończenie blokady przejścia z Ukrainą, ale tak się nie stało. - W ostatnim czasie otrzymałem kilkadziesiąt pism, próśb, apeli od różnych grup przedsiębiorców, nie tylko przewoźników, z prośbą o pomoc w sytuacji, która stała się dla przedsiębiorców bardzo trudna - wskazał wojewoda Krzysztof Komorski.
- Nastąpił spadek przepływu towarów między Polską a Ukrainą o 70 procent. W związku z tym przedsiębiorcy z Lubelszczyzny tracą płynność finansową, tracą rynki zbytu i stają przed widmem redukcji etatów oraz niemożliwości płacenia swoich zobowiązań - mówił z kolei po spotkaniu z wojewodą Jacek Korzeniewski, jeden z przedsiębiorców.
Apel Tuska. "Nie możemy przegrzewać sytuacji"
Kilka dni temu nawiązał do tego również Donald Tusk. - Zwracam się z gorącym apelem. Nie możemy przegrzewać tej sytuacji. Dzisiaj naprawdę nie możemy blokować Ukrainy na naszych przejściach. To jest po prostu wykluczone - powiedział premier.
Dlaczego protesty rolników nie przeszkodziły PiS? 'Ecie pecie' Kołodziejczaka. 'Mówił wprost'
Rolnicy się odwołają
Protest w Dorohusku był zgłoszony przez rolników do 9 czerwca. W tej chwili, po rozwiązaniu zgromadzenia przez wójta - jak przekazała nam rzeczniczka chełmskiej policji Ewa Czyż - ruch odbywa się już normalnie, choć rolnicy wciąż są w okolicy blokady, ale udrożnili drogę.
- Mają czas do godziny 18 na uprzątnięcie terenu - powiedział wójt Sawa. Jak dodał, decyzję przekazał rolników na miejscu, w asyście jednego ze swoich urzędników. - Rozmowa była wyjątkowo spokojna - podkreślił.
Po rozmowie z wójtem pojawiły się jednak emocje. Ktoś podpalił bele ze słomy, które były ustawione na rolniczej blokadzie. Na miejsce przyjechała straż pożarna, pożar ugaszono. - Będziemy ustalać, czy doszło do celowego podpalenia - podała Ewa Czyż z policji.
Sami rolnicy zapowiedzieli, że nie zaprzestaną blokady. - W tej chwili już nielegalnie, ale jeszcze wciąż jesteśmy - powiedział nam jeden z protestujących Piotr Olszewski. Dodał, że rolnicy będą odwoływać się od decyzji wójta w sprawie rozwiązania zgromadzenia na granicy - do sądu w Lublinie.