TVP po "nowemu". "Myśleli, że nie wyjdzie na jaw, bo to nie Warszawa"
W TVP Lublin w styczniu 2024 roku pełniącą obowiązki dyrektora została Dorota Grabowska, związana ze stacją od blisko 17 lat. Wcześniej, w swoich materiałach dziennikarskich, zajmowała się głównie tematyką społeczną, przygotowywała materiały interwencyjne - pisaliśmy o niej na naszym portalu. Grabowska zmieniła ramówkę, wprowadziła poranne duety prowadzących, przeformułowała też główny program informacyjny "Panorama Lubelska". Za jej czasów odeszły trzy dziennikarki, związane z tzw. dobrą zmianą, choć nie były to główne twarze ostatnich ośmiu lat. Jak ustaliliśmy, decyzję w sprawie ich zwolnienia podjęła nie sama Grabowska, ale "Warszawa".
- Dorota przychodziła na kolegia, rozmawiała z nami, zwracała uwagę na to, by materiały w serwisach były obiektywne. Gdy pojawiał się ktoś z PiS, musiała być też druga strona. Reagowała stanowczo na stronnicze publikacje. Zależało jej, by było inaczej niż przez osiem ostatnich lat - mówi nam jeden z pracowników TVP Lublin (prosi o anonimowość).
TVP Lublin. Posłance się nie podoba
W pierwszych dniach maja okazało się, że Grabowska nie jest już szefową w TVP Lublin. Jak pisała lubelska 'Wyborcza', obarczono ją odpowiedzialnością za słaby wynik koalicji 15 października w wyborach do Sejmiku Województwa Lubelskiego. Działalność Grabowskiej intensywnie śledzili też politycy.
- Po zakończeniu jednego z posiedzeń Sejmu podszedł do mnie poseł Zjednoczonej Prawicy Jan Kanthak z pretensjami, dlaczego odwołana została pani, która pełniła funkcję dyrektora w TVP Lublin. Powiedziałam, że nie wiem. Usłyszałam od niego: 'To była świetna pani dyrektor, tak merytoryczna i tak zaangażowana'. Zdziwiłam się, że polityk PiS akurat o nią się upomina - mówiła TOK FM Marta Wcisło, lubelska posłanka PO. - Absolutnie nie stawiam jej [Grabowskiej - red.] żadnych zarzutów, być może nie wiedziała, jak działają pewne mechanizmy. (...) W mojej ocenie po wyborach z 15 października i za czasów dyrektor Doroty Grabowskiej telewizja nie była telewizją obiektywną - dodała.
Gdy pytaliśmy o przykłady braku obiektywizmu, polityczka podała sytuację z marca, kiedy do Świdnika pod Lublinem (do portu lotniczego) przyjechał m.in. wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz i podsekretarz stanu Cezary Tomczyk - pisaliśmy o tym wydarzeniu TUTAJ. - Pamiętam telewizyjne kadry, które były skierowane na marszałka i wicemarszałka z PiS. Nawet nie pokazano prezydenta Lublina, nie mówiąc o tym, że nie było żadnych polityków od nas, a to była przecież tematyczna wizyta. I wtedy naszła mnie taka refleksja, że chyba jednak niewiele się zmieniło, skoro w trakcie kampanii samorządowej pokazuje się kandydatów, którzy biorą udział w wyborach samorządowych. Albo się pokazuje wszystkich, albo nie pokazuje się jednych kosztem drugich - stwierdziła posłanka Wcisło w rozmowie z TOK FM.
TVP Lublin "po nowemu"?
Nowym dyrektorem TVP Lublin został Piotr Adamczuk, który wcześniej był m.in. szefem Biura Sprzedaży w "Kurierze Lubelskim", pracował w "Dzienniku Wschodnim", był też przedsiębiorcą.
Od lokalnych polityków usłyszeliśmy, że za jego przyjściem stać miała właśnie posłanka Marta Wcisło. Ona temu stanowczo zaprzeczyła. W rozmowie z TOK FM przyznała, że zna Piotra Adamczuka od lat, ale - jak stwierdziła - nie miała żadnego wpływu na jego nominację. - Nic absolutnie nie łączy mnie z tym panem. Owszem, znam tę osobę od czasów, gdy prowadziłam działalność gospodarczą. Ale nie ustalam żadnej polityki kadrowej. Próbuje mi się przypisywać role, których nie pełnię - powiedziała Wcisło.
TVP Lublin i afera o byłych współpracowników PiS
Przychodząc do TVP Lublin, Piotr Adamczuk przyprowadził ze sobą Piotra Raszewskiego i Dominika Rudnickiego. W lokalnych mediach (i nie tylko) odbiło się to szerokim echem. Obaj panowie pracowali bowiem w TVP już za czasów "dobrej zmiany". - Zarówno Raszewski, jak i Rudnicki mieli się tu za PiS jak "pączki w maśle". Byli bardzo blisko dyrektora [Ryszarda Montusiewicza - red.] i "dobrej zmiany", więc było dla wielu z nas szokiem, że wrócili, kiedy wybory wygrała opozycja - wspomina w rozmowie z nami jeden z dziennikarzy regionalnej stacji.
"Karierę" Raszewskiego i Rudnickiego szczegółowo opisał Jacek Brzuszkiewicz z "Gazety Wyborczej". Dziennikarze TVP Lublin opowiadali mu, że gdy poparcie dla PiS spadało, obaj panowie "wiedzieli, co zrobić". - Chłopaki stawali z kamerą na lubelskim deptaku albo na placu Litewskim, obok kościoła kapucynów, i czekali, kto się wypowie pod zlecenie z Warszawy. Potem, w takim naszym wewnętrznym katalogu, widziałem "surówkę" z tego wyjazdu. Kilkadziesiąt wypowiedzi przeciwko tezie, że prawie 20-procentowa inflacja wszystko zjada. No i jedna, może dwie, że Tusk jest zły, bo za PO kradli. Potem przerażająca manipulacja pokazana w czołówce "Wiadomości" - wskazywała "Wyborcza".
Po przyjściu nowego dyrektora - już za rządów koalicji 15 października - Raszewski został szefem Regionalnej Agencji Producenckiej. To w telewizji druga osoba po dyrektorze. Decyduje o tym, jakie produkcje zlecić, programowo - wiele od niej zależy. Z kolei Dominik Rudnicki zaczął kierować redakcją informacji - odpowiadał za flagowy program informacyjny, czyli "Panoramę Lubelską".
Nowa TVP Lublin. Kto rozdaje karty?
W kuluarowych rozmowach słychać było, że powrót Raszewskiego i Rudnickiego do TVP Lublin to sprawka nie Platformy Obywatelskiej, ale PSL. Padało nazwisko Jakuba Stefaniaka, byłego dziennikarza TVP Lublin i byłego rzecznika PSL (dziś jest rzecznikiem w Ministerstwie Rozwoju i Technologii). Sam Stefaniak w rozmowie z TOK FM przekonywał, że nie stał ani za zatrudnieniem dyrektora Piotra Adamczuka, ani Piotra Raszewskiego i Dominika Rudnickiego, których dyrektor ze sobą przyprowadził. - Nie ingeruję w to, kto kogo zatrudnia. Od tego są władze publicznej telewizji - mówił. Zapewnił, że według jego wiedzy, PSL nie rozdawało i nie rozdaje kart w lubelskim ośrodku TVP. Na pytanie, czy znał wcześniej te osoby, potwierdził. Podkreślił też jednak, że zna także wielu innych byłych i obecnych pracowników TVP. - Z Piotrem Raszewskim kilkanaście lat temu pracowałem w TVP3 Lublin, znam jego warsztat i dobrze go oceniam - stwierdził były rzecznik PSL.
Na początku czerwca Raszewski i Rudnicki pożegnali się z pracą w TVP. Jak słyszymy od naszych rozmówców, do ich odejścia mieli przyczynić się politycy z PO, którzy nie wiedzieli, że prominentne stanowiska w "nowej" TVP dostali ludzie, którzy pomagali wcześniej PiS. - Ktoś może myślał, że te ich związki nie wyjdą na jaw, że nikt się tym nie zainteresuje, bo to nie jest główna antena, nie Warszawa, a jakiś peryferyjny Lublin. W całej tej historii po prostu wyszło takie cwaniactwo - mówi jeden z naszych informatorów.
Chcieliśmy porozmawiać z dyrektorem TVP Lublin Piotrem Adamczukiem o zmianach kadrowych i programowych. Dyrektor napisał, że - po pierwsze - spółka jest w likwidacji, a po drugie - że ma rzecznika prasowego. "Z tych względów kierujemy Pani zapytanie do Rzecznika Prasowego TVP S.A. i będziemy je dalej procedować" - wskazał Adamczuk.
Dyrektor poprosił też o "wskazanie podstawy prawnej wniosku o udzielenie przedmiotowych informacji". Przypomnijmy, zgodnie z Prawem prasowym: "Dziennikarz jest uprawniony do uzyskiwania informacji (...). Informacji w imieniu jednostek organizacyjnych są obowiązani udzielać kierownicy tych jednostek, ich zastępcy, rzecznicy prasowi lub inne upoważnione osoby, w granicach obowiązków powierzonych im w tym zakresie".
Jednocześnie Dział Komunikacji Korporacyjnej TVP przekazał nam: "Telewizja Polska jest w trakcie restrukturyzacji. W tym czasie nie koncentrujemy się na komentowaniu polityki kadrowej, audytów czy podobnie wrażliwych tematów".
Wizyta kierowników z Warszawy w TVP Lublin
Jak ustaliliśmy, w ostatnim tygodniu w TVP Lublin odbyła się wizyta kierowników z Warszawy. Na Lubelszczyznę przyjechali Paweł Moskalewicz, szef TVP Info i redaktor Jan Ciszecki (wicedyrektor Telewizyjnej Agencji Informacyjnej). Mieli się przyglądać pracy redakcji. - To są fachowcy. Mam nadzieję, że dostrzegli, jak to u nas wygląda, kto próbuje rozdawać karty i kto jest kim w naszej redakcji - mówi jeden z naszych informatorów.
W TVP Lublin ciągle na antenie pojawiają się osoby, które były twarzami stacji również za poprzedniej władzy. Dla przykładu - początkowo szefową "Panoramy Lubelskiej", już po wyborach, została Dorota Choma, która za "dobrej zmiany" była rzeczniczką prasową Kopalni Węgla "Bogdanka". W TVP Lublin pojawia się też Michał Trantau, który przed laty był rzecznikiem prasowym prezydenta Białej Podlaskiej z PiS Dariusza Stefaniuka, potem wicemarszałka Lubelszczyzny, dziś posła.
Udało nam się porozmawiać z Pawłem Moskalewiczem. Przyznał, że był w Lublinie, choć - jak stwierdził - nie był to "audyt", a jedynie "wizyta pomocowa". Wskazał, że zamierza odwiedzić wszystkie ośrodki, by podpowiedzieć, jak działać, jak robić dziennikarstwo informacyjne, jakie szkolenia dla dziennikarzy zaplanować. Nie odpowiedział, dlaczego zaczęto to "sprawdzanie" właśnie od Lublina. - Takie wizyty to normalna procedura. Przez kilka miesięcy ogarnialiśmy sytuację w Warszawie, a w momencie, gdy już mamy wszystko względnie ułożone, odwiedzamy ośrodki regionalne - powiedział szef TVP Info.
Nie chciał odpowiedzieć na pytanie, co znajdzie się w raporcie dla prezesa TVP, ale przyznał, że szefowie z Warszawy - w ramach "sprawdzania" - oglądają materiały przygotowywane przez lubelskich dziennikarzy i analizują niektóre wydania "Panoramy Lubelskiej". Czołowy program informacyjny tutejszej regionalnej stacji szuka też nowego kierownika. "Trwają poszukiwania" - słyszymy nieoficjalnie. Niewykluczone, że będzie to osoba zupełnie spoza lubelskiego ośrodka telewizyjnego.