,
Obserwuj
Lubelskie

Dyktafon ukryty w pluszowym misiu. "Już więcej córki do przedszkola nie posłaliśmy"

PAP, tokfm.pl
2 min. czytania
08.08.2024 13:33
Zarzut znęcania się nad dzieckiem usłyszała nauczycielka jednego z niepublicznych przedszkoli w Lublinie. Nie przyznała się - podała prokuratura. Zachowanie kobiety wobec podopiecznych rodzice nagrali na dyktafon ukryty w pluszowym misiu.
|
|
fot. Roman Bosiacki / Agencja Wyborcza.pl

- Nauczycielce przedstawiono zarzut dotyczący kilkakrotnego naruszenia nietykalności cielesnej dziecka poprzez uderzanie go w twarz i po rękach. W trakcie przesłuchania pani nie przyznała się do popełnienia zarzuconego jej czynu. Składała wyjaśnienia, ale ich treści na razie nie ujawniamy - poinformowała PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie Agnieszka Kępka.

Jak podała Kępka, zawiadomienie dotyczące znęcania się nad dzieckiem przez jedną z nauczycielek z niepublicznego przedszkola w Lublinie złożyli rodzice. Śledczy przesłuchują rodziców i analizują przedstawione przez nich nagranie. Postępowanie prowadzi Prokuratura Rejonowa Lublin-Północ.

Przedszkolanka może trafić przed komisję dyscyplinarną

Rzecznik Kuratorium Oświaty w Lublinie Jolanta Misiak potwierdziła, że w ubiegłym tygodniu do kuratorium przesłano skargę, która 'zawierała informacje o znęcaniu się' i nagranie na pendrive. - Ze względu na charakter zarzutów kurator przekazał sprawę do rozpatrzenia rzecznikowi dyscyplinarnemu przy wojewodzie. Wszczęte zostało postępowanie wyjaśniające - powiedziała.

Dokumentacja dotycząca sprawy trafiła do rzecznika dyscyplinarnego. - Jeśli zarzut potwierdzi się to rzecznik będzie kierował wniosek o ukaranie na komisję dyscyplinarną - uzupełniła Misiak.

Jednym z rodziców, którzy zawiadomili policję o zachowaniu przedszkolanki jest Mateusz. Powiedział PAP, że pierwsze niepokojące zmiany w zachowaniu niespełna 3-letniej córki pojawiły się po około dwóch tygodniach uczęszczania do placówki.

Groźna bakteria wykryta w Warszawie. W szpitalach wprowadzają obostrzenia

'Dziewczynka powiedziała, że pani zrobiła jej krzywdę'

- Żona odebrała córkę z przedszkola z siniakiem na głowie. Córka powiedziała, że pani ją uderzyła - powiedział Mateusz. Następnego dnia dziewczynka powiedziała rodzicom, że pani zrobiła jej krzywdę. Kolejnego dnia poszła do przedszkola z misiem z zainstalowanym dyktafonem. Po powrocie córki mężczyzna razem z żoną odsłuchał nagranie, na którym nauczycielka agresywnie odnosi się do dzieci. - Już więcej córki do przedszkola nie posłaliśmy. Z nagraniem poszliśmy na policję - dodał.

O zachowaniu przedszkolanki media poinformował Paweł Dziubiński z Kancelarii Ekspertów Prawa Karnego, który reprezentuje sześcioro rodziców. W liście rozesłanym do mediów donosi, że przez zachowanie kobiety 'dzieci stały się wycofane, przestraszone, zaczęły obgryzać paznokcie, moczyć się w nocy, a wyjścia do przedszkola często poprzedzone były histerycznym płaczem'. 'Dzieci były zastraszane i szantażowane' - napisał.

Pracownicy przedszkola nie komentują sprawy. Placówka ma przerwę do 19 sierpnia.

Za znęcanie się nad osobą nieporadną ze względu na wiek grozi do 8 lat więzienia.