,
Obserwuj
Lubelskie

"Rozpoznanie u dziecka nowotworu jest dla nas w pewnym sensie czymś pozytywnym"

4 min. czytania
19.10.2024 09:00
Hematologia i onkologia dziecięca - na ten cel w styczniu pieniądze będzie zbierać Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. To dziedziny medycyny, w których wiele się w ostatnich latach zmieniło. Dziś nawet 90 procent dzieci z nowotworami udaje się obecnie uratować.
|
|
fot. Anna Gmiterek-Zabłocka/ Radio TOK FM

Profesor Jerzy Kowalczyk od ponad 50 lat jest pediatrą. Dużą część swojego zawodowego życia poświęcił hematologii i onkologii dziecięcej, pracując w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Lublinie. Jak mówi, porównując leczenie chorób nowotworowych u dzieci wiele lat temu i dziś - 'to niebo a ziemia'. - W tej chwili na szczęście możemy wyleczyć nawet ponad 90 procent chorych dzieci. A kiedy zaczynałem swoją działalność zawodową, pamiętam czasy, gdy zaledwie kilka procent dzieci przeżywało kilka lat od momentu rozpoznania choroby. I, co ważne, to były dzieci nie wyleczone z choroby nowotworowej, ale takie, które cały czas musiały dostawać jakieś leczenie - opowiada gość TOK FM. 

Jak dodaje, również dziś rodzice bardzo często traktują diagnozę dziecka niemal jak wyrok. - Rozmawiamy z nimi, tłumaczymy, czasami takich rozmów trzeba odbyć kilka, bo w pierwszej chwili rodzice - będąc pod wpływem emocji - nie rozumieją do końca, co do nich mówimy. Nie dociera do nich, że szanse na wyleczenie dziecka są dzisiaj tak ogromne - mówi profesor. - W naszym społeczeństwie ciągle popularny jest taki pogląd, że jak ktoś ma rozpoznany nowotwór, to niestety wiąże się to ze śmiercią. Tymczasem w pediatrii jest wiele chorób, które mają naprawdę dramatyczny przebieg i niejednokrotnie dramatycznie się kończą. A rozpoznanie u dziecka nowotworu jest dla nas w pewnym sensie czymś pozytywnym, ponieważ my dzisiaj naprawdę doskonale wiemy, jak skutecznie leczyć takie dzieci - tłumaczy prof. Jerzy Kowalczyk.

Koronawirus może wywoływać białaczkę u dzieci?

Po pandemii pojawiły się głosy, że koronawirus może wywoływać białaczkę u dzieci. - Myślę, że jest jeszcze za wcześnie na wnioski, natomiast wiem, że toczy się bardzo wiele badań, mówiących o wpływie wirusa wywołującego  COVID-19 na układ odpornościowy dziecka. A układ odpornościowy chroni nas nie tylko przed zakażeniami, ale i nowotworami. Myślę, że najbliższe lata rzeczywiście dadzą nam więcej informacji na ten temat. My pytamy wszystkich pacjentów, czy przechodzili COVID-19, ale póki co, terapii naszej to nie zmienia - mówi w TOK FM prof. Katarzyna Drabko. 

Lekarze przyznają jednocześnie, że samych zachorowań na COVID-19 obserwują w Klinice Hematologii Dziecięcej coraz więcej. - Wirus znów szaleje, ale radzimy sobie z nim. Mamy do dyspozycji już lepsze testy, bardziej czułe. Na szczęście ostatnio te zakażenia nie przebiegają ciężko, ale to, że nie ma ostrego zakażenia nie znaczy, że nie będziemy mieć do czynienia z jego następstwami w postaci np. gorszej odporności w przyszłości - dodaje pani profesor. 

W Klinice Hematologii, Onkologii i Transplantologii Dziecięcej leczy się rocznie około setki dzieci. Ta liczba od lat pozostaje mniej więcej na tym samym poziomie. 

Lubelska klinika po remoncie

Klinika została wyremontowana tak, by dzieciom było w niej przyjemniej i przytulniej. Na ścianach pojawiły się kolorowe obrazki. 

Klinika Hematologii, Uniwersytecki Szpital Dziecięcy w Lublinie
Klinika Hematologii, Uniwersytecki Szpital Dziecięcy w Lublinie
Fot. Anna Gmiterek-Zabłocka/ Radio TOK FM

Przy leczeniu najbardziej 'popularnego' nowotworu u dzieci - ostrej białaczki limfoblastycznej - pobyt dziecka w szpitalu trwa przeciętnie dziewięć miesięcy, a czasami nawet dłużej. - Oczywiście, są przerwy. Ale przez te wiele miesięcy dzieci w większości przebywają u nas na oddziale. W związku z tym chcemy, by czuły się tutaj - najczęściej przebywają z jednym z rodziców - jak w domu - mówi Katarzyna Drabko. 

Lekarze podkreślają, że ważne jest coś jeszcze - wsparcie ze strony fundacji, stowarzyszeń i innych organizacji pozarządowych. Na przykład ostatnio Fundacja DSKM przekazała darowiznę rzeczową o wartości 140 tysięcy zł na rzecz pacjentów hospitalizowanych w salach przeszczepowych. Były to m.in. łóżka z materacami przeciwodleżynowymi, nowoczesne szafki przyłóżkowe, telewizory czy niezwykle potrzebne pompy infuzyjne. - To były zakupy tylko w tym roku. Natomiast na przestrzeni ostatnich czterech lat doposażyliśmy szpital pod względem diagnostyki na kwotę ponad 800 tysięcy zł - z naszych środków został zakupiony m.in. mikroskop fluorescencyjny. Liczymy na dalszą współpracę - mówi w TOK FM Leszek Lewandowski z Fundacji DKMS. 

- Dzięki wparciu możemy wyposażyć sale przeszczepowe w lepsze łóżka, bardziej dostosowane do długiego przebywania pacjentów, bardziej komfortowe, lepsze pompy infuzyjne, bezpieczniejsze dla pacjentów, mniej awaryjne - mówi prof. Drabko. 

W pomoc dla lubelskiej kliniki od ponad 30 lat zaangażowane jest Stowarzyszenie na rzecz dzieci z Chorobami Krwi w Lublinie. - Cały oddział został wyremontowany, a my jako stowarzyszenie zajęliśmy się zbieraniem funduszy od darczyńców na wyposażenie sal. Chodziło o to, by pojawiły się nowe łóżka, szafki, stoliki, telewizory. Chcieliśmy, by sale były jak najbardziej przyjazne dla dzieci, jak najmniej szpitalne, bo dzieci spędzają tu bardzo dużo czasu - mówi koordynatorka stowarzyszenia, Anna Kulik. I dodaje, że udało się też uruchomić taras dla dzieci, na którym mali pacjenci spędzali czas szczególnie w wakacje. 

W styczniu pieniądze na rzecz hematologii i onkologii dziecięcej będzie też zbierać Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy.