,
Obserwuj
Lubelskie

Jedyne takie studia w Polsce. "Wielkie osiągnięcie służby więziennej"

3 min. czytania
22.10.2024 15:43
- Za kratami przebywam już od pięciu lat. Dlaczego zdecydowałam się na studia? Czas w areszcie traktuję jako szansę na zmianę swojego życia, aby w przyszłości, już na wolności, móc znaleźć pracę i pomagać innym - mówi nasza rozmówczyni.
|
|
fot. Katolicki Uniwersytet Lubelski/ materiały prasowe

Katolicki Uniwersytet Lubelski od 11 lat prowadzi w Areszcie Śledczym w Lublinie studia dla osadzonych. To jedyne takie studia w Polsce, ewenement na skalę europejską. Właśnie rozpoczęto nowy rok akademicki. Wykład inauguracyjny wygłosił prof. Andrzej Rychard, a chór KUL odśpiewał "Gaudeamus Igitur".

Uroczyste rozpoczęcie roku szkolnego w Areszcie Śledczym w Lublinie
Uroczyste rozpoczęcie roku szkolnego w Areszcie Śledczym w Lublinie
Fot. Anna Gmiterek-Zabłocka, TOK FM

Szansa na zmianę życia

Studia na pierwszym roku, na kierunku nauki o rodzinie, specjalność: asystent osoby niesamodzielnej, rozpoczyna 20 osób. Wśród nich - po raz pierwszy w historii - będzie też osiem kobiet. Jest wśród nich pani Monika. Nie zdradza, za co odbywa karę więzienia. - Za kratami przebywam już od pięciu lat i od tego roku rozpoczynam studia. Jeszcze zostało mi parę lat do końca wyroku. Nie chciałabym mówić, za co odsiaduję karę, dlatego, że tutaj, w tym miejscu, wszyscy jesteśmy równi. Dlaczego zdecydowałam się na studia? Czas w areszcie traktuję jako szansę na zmianę swojego życia, na przewartościowanie, ale też na to, by wykorzystać go jak najlepiej tak, aby w przyszłości - już na wolności - móc znaleźć pracę i pomagać innym - tym, którzy tej pomocy potrzebują - mówi nasza rozmówczyni.

Nie ukrywa, że cała jej rodzina była zaskoczona możliwością studiowania w lubelskim areszcie. - Wszyscy moi bliscy trzymają kciuki, żebym wytrwała. Mam nadzieję, że to mi się uda – zaznacza.

Wiedza, która przyda się na wolności

Studia rozpoczyna 20 osób, ale w sumie, na wszystkich latach studiów pierwszego i drugiego stopnia, jest obecnie 36 studentów. To osadzeni z różnych miejsc w Polsce, którzy zdecydowali się kontynuować naukę. Na czas studiów są sprowadzani do Lublina. Tak jak pan Grzegorz. - Chciałbym tu zdobyć wiedzę, która przyda mi się na zewnątrz, po wyjściu na wolność. Jestem osobą wierzącą, ważne było dla mnie też to, że to studia właśnie na KUL - mówi osadzony. Do Lublina przywieziono go z zakładu karnego w Nowym Wiśniczu. - Odbywam wyrok 10 lat pozbawienia wolności, pozostały mi jeszcze dwa lata. Pewnie nie zdążę skończyć tych studiów za kratami, ale na pewno będę je kontynuował po wyjściu na wolność - dodaje w rozmowie z TOK FM. Też nie zdradza, za co został skazany. 

Nie tylko mężczyźni

- Nie chcemy mówić o tym, kto jaką ma karę, bo nie chcemy naznaczać osadzonych. To są m.in. kobiety, których wymiar kary kształtuje się od trzech lat wzwyż. Jeśli chodzi o rekrutację, powiedzieliśmy osadzonym, że zamierzamy rozpocząć studia z udziałem m.in. kobiet. I muszę powiedzieć, że nie musieliśmy ich za bardzo zachęcać. Chętne same się zgłosiły i podejmują ten trud dalszej edukacji - mówi dyrektor Aresztu Śledczego w Lublinie, Anna Ausz. 

Inauguracja roku akademickiego w Areszcie Śledczym w Lublinie
Inauguracja roku akademickiego w Areszcie Śledczym w Lublinie
Fot. Katolicki Uniwersytet Lubelski/ materiały prasowe

Rektor KUL ksiądz profesor Mirosław Kalinowski nie ukrywa, że to wiceministra sprawiedliwości Maria Ejchart zabiegała o to, by na studiach kształcili się nie tylko mężczyźni - jak to było do tej pory - ale również kobiety. - Z punktu widzenia naszej uczelni, to jest normalna sytuacja. Na KUL studiują tysiące studentów, z czego ok. 65 procent to kobiety. Dlatego z punktu widzenia dydaktyki prowadzonych zajęć, jest to dla nas sytuacja jak najbardziej naturalna. Natomiast tutaj w areszcie tak nie było. Dziś jest to wielkie osiągnięcie służby więziennej i pani minister, która to bardzo mocno wspierała - mówi rektor KUL. 

- Chciałam się zwrócić do rektorów  wszystkich uniwersytetów w Polsce o to, aby skorzystali z tego wzoru, jaki daje KUL. Bo to jest ogromna satysfakcja dla uniwersytetu, że może w ten sposób poszerzać zakres swojej działalności. Tu nie chodzi tylko o przekazywanie wiedzy, bo to jest coś znacznie poważniejszego. To nauka życia, ale też dawanie szansy tym ludziom i budowanie w nich poczucia własnej wartości - mówi wiceministra Maria Ejchart. 

Początkowo głównym kierunkiem studiów w areszcie była praca socjalna. Teraz są to nauki o rodzinie. Centrum Studiów KUL umożliwia zdobycie wykształcenia zarówno na poziomie licencjackim, jak i magisterskim. Zajęcia odbywają się na terenie aresztu. Do tej pory skończyło je m.in. 40 osób, które są już na wolności. Co ważne, nie wracają na drogę przestępstwa.