Ostatni dzwonek na wymianę opon. "Nie mogę już wcisnąć nawet jednego auta"
Lubelski oddział GDDKiA ma do odśnieżania ponad tysiąc kilometrów dróg. Sól kupiono już latem, by był zapas i nie było problemów z dostawą na czas. Ale gdyby okazało się, że soli jest za mało, drogowcy zapewniają, że w każdej chwili zapasy można uzupełnić. - Mimo, że mamy złotą polską jesień, to już w tym momencie osiągnęliśmy pełną gotowość do zimowego utrzymania dróg. Zamierzamy delegować do pracy 152 pługosolarki, 30 pługów i 17 równiarek. Mamy też prawie 20 tysięcy ton soli w naszych magazynach - wylicza Marek Żmijan, zastępca dyrektora lubelskiego oddziału GDDKiA.
Drogi krajowe są podzielone na pięć kategorii odśnieżania. W standardzie I są ekspresówki: S12, S17 i S19 do Rzeszowa. Standard V, czyli najrzadziej odśnieżany, to drogi dojazdowe przy drogach ekspresowych. - Zróżnicowany standard prac wynika z funkcji dróg w układzie połączeń międzynarodowych, krajowych i regionalnych oraz natężenia ruchu drogowego - informuje rzecznik lubelskiej dyrekcji Łukasz Minkiewicz.
We właściwym utrzymaniu stanu nawierzchni pomogą drogowcom m.in. kamery i stacje meteorologiczne, dzięki którym na bieżąco wiadomo m.in., gdzie sypie śnieg i jak silny jest wiatr. Wykorzystywane są też prognozy pogody, dzięki czemu służby mogą działać prewencyjnie, czyli choćby posypywać drogi solą tuż przed lub na samym początku opadów śniegu.
W Małopolsce szykują się do zimy. Wiadomo, kiedy może spaść pierwszy śnieg
Drogowcy apelują do kierowców, by uważali na pługi i solarki, które poruszają się powoli, są też często bardzo szerokie i mogą zajmować cały pas jezdni. - Jeśli chodzi o pracę kierowców na pługosolarkach, to jest ona bardzo ciężka. Kierowcy muszą posiadać specjalne umiejętności do obsługi pługa i solarki. W związku z tym, że najwięcej jeździmy nocą, prosilibyśmy kierowców, by zwracali uwagę na nasze pojazdy, by umożliwiali nam przejazdy, by się nie denerwowali, że solarka jedzie zbyt wolno - mówi Mirosław Fil, specjalista do spraw utrzymania dróg w obwodzie drogowym w Dysie pod Lublinem.
Ostatni dzwonek na wymianę opon
Eksperci od zimowego utrzymania dróg apelują o coś jeszcze - o to, abyśmy wymienili na czas, przed pierwszymi opadami śniegu, opony w swoich samochodach. W zakładach wulkanizatorskich są obecnie tłumy. - Nie jestem w stanie na dziś wcisnąć nawet jednego auta, takie są kolejki. Ludzie dzwonią, proszą, by ich zapisać na już, ale nie ma na to szans. Najbliższe terminy to 13 lub 14 listopada. Tego nie da się przyspieszyć, mamy trzy stanowiska do wymiany opon i wszystkie non stop są zajęte. A pracujemy od 8 do 19. W tej chwili mamy szczyt sezonu - mówi pan Wojciech z jednego z zakładów w lubelskiej dzielnicy Czechów. Za wymianę opon trzeba zapłacić 120-150 zł.
Zaskoczenie na Podhalu. 'Może to kwestia ładnej pogody'
Wszelkie aktualne informacje na temat stanu nawierzchni i przejezdności dróg dostępne są całodobowo pod nr tel. 19 111, czyli w Punkcie Informacj Drogowej. Tam też można dzwonić, by - przy dużych opadach - odśnieżono konkretny odcinek drogi krajowej.
Do zimy przygotowane są też inne służby. Wojewoda lubelski w ostatnich dniach października zorganizował zimową naradę, w ramach Wojewódzkiego Zespołu Zarządzania Kryzysowego. - Kluczowe jest to, byśmy mieli wiedzę, jakie są zasoby służb porządkowych, czy na wyposażeniu magazynów przy autostradach jest sól, czy noclegownie są przygotowane na przyjęcie potrzebujących oraz czy wszystkie obiekty użyteczności publicznej, które są zasilane gazem, są na to gotowe. Chodzi przede wszystkim o to, by nie dać się zaskoczyć warunkom atmosferycznym i utrzymać poziom bezpieczeństwa na odpowiednim poziomie - powiedział w trakcie narady wojewoda lubelski Krzysztof Komorski.