Z parasolkami przyjdą pod drzwi premiera. Strajk Kobiet upomina się o swoje
Manifestacja Ogólnopolskiego Strajku Kobiet odbędzie się w czwartek (28 listopada) o godzinie 18 w Warszawie. Organizowana jest pod hasłem: 'Parasolki pod KPRM'.
'Wydarzenie będzie miało charakter performatywny - weź ze sobą długą parasolkę ze szpicem, załóż długi płaszcz, pożycz kapelusz od babci lub prababci, i dołącz do nas! Niech się niesie głos i moc parasolek, niech władzę niepokoi i niech jej przeszkadza. Do zobaczenia w czwartek, 28 listopada, o godz. 18.00 pod drzwiami Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. I pod oknami. I wszędzie, gdzie wkurzona kobieta może zastukać parasolką' - zachęcają organizatorki na stronie wydarzenia.
Jolanta Prochowicz działa w ruchach na rzecz kobiet, jest też przedstawicielką społeczności LGBTQ+. Historię jej zawartego w Portugalii małżeństwa z Alicją opisywaliśmy na naszym portalu. Jola była też za 'dobrej zmiany' organizatorką protestów w Lublinie, jeździła także na manifestacje kobiet do Warszawy.
Jolanta Prochowicz, aktywistka: Uczestniczyłam i lokalnie w Lublinie, i bardziej ogólnopolsko, w Warszawie. To był bardzo ważny czas - czas wzrostu obywatelskiej świadomości, ale też buntu i naszej, kobiecej solidarności. Kobiety - ale też mężczyźni - sprzeciwiali się wspólnie m.in. temu, w jaki sposób traktowała nas władza, jak potraktował nas Trybunał Konstytucyjny Julii Przyłębskiej. I w mojej ocenie to był moment formacyjny dla wielu z nas, wielu osób mojego pokolenia. Z organizacji - często niedużych, które działały w swoich bańkach - wyszłyśmy wspólnie na ulice i zobaczyłyśmy, że tak naprawdę - w sprawach fundamentalnych - nie jesteśmy osamotnione, myślimy podobnie, nieważne jaką organizację czy inicjatywę reprezentujemy. Było to bardzo solidarnościotwórcze. To był niezwykle ważny czas również dla polskiej demokracji.
Pewna zmiana jednak dokonała. Zmiana świadomości i narracji w kwestiach absolutnie kluczowych dla praw kobiet i dla praw mniejszości. Inaczej dzisiaj rozmawiamy o aborcji, używamy innego języka do rozmawiania na ten temat, nie ma już takiej 'stygmy'. Widzimy też, jak duże jest poparcie wokół tych tematów, jak budują się wokół nich określone grupy wsparcia.
To prawda. Moim zdaniem nie da się być ciągle na ulicy i te ruchy - w tym ruchy kobiece - nie mogą działać wyłącznie na protestach ulicznych. Ja uważam, że zmiana się dokonała - oczywiście, nie na poziomie prawnym, bo na to wciąż czekamy, ale na poziomie rzeczywistości.
Dzisiaj już wiemy, jak działać, jak być skutecznymi. Wiemy, że potrafimy się zjednoczyć. Kiedy przypominam sobie narrację na temat praw kobiet i społeczności LGBTQ+ za poprzedniej władzy - to był mrok. Dziś - bez dwóch zdań - wyszliśmy z tego mroku. Wątpię, by w tej kadencji zmiana prawna choćby w zakresie aborcji była możliwa do uchwalenia, ale bardzo wierzę, że ta praca, którą jako kobiety wykonałyśmy, ta nasza solidarność, nie poszła i nie pójdzie na marne.