,
Obserwuj
Lubelskie

Do ratusza przyszedł mail, że chcą zabić prezydenta. "Czerwona linia została przekroczona"

5 min. czytania
31.12.2024 06:41
Ta agresja zaszła zdecydowanie za daleko. Czerwona linia została przekroczona. Nie dam się zastraszyć - mówi TOK FM prezydent Zamościa. Rafał Zwolak podaje, że otrzymuje coraz więcej nienawistnych wiadomości, w tym gróźb śmierci. Sprawą zajmuje się policja.
|
|
fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl

 

  • Prezydent Zamościa nagłośnił w mediach społecznościowych, że doświadcza hejtu.
  • Rafał Zwolak mówi o 'zorganizowanej akcji' - licznych anonimowych stronach, na których umieszczane są nieprawdziwe i nienawistne komentarze na jego temat. Jak mówi, są też groźby śmierci i groźby o podłożonej w ratuszu bombie.
  • 'Nie dam się zastraszyć' - mówi Zwolak i deklaruje, że każdą taką sytuację będzie zgłaszać na policję. Ta już zajmuje się sprawą.

 

Rafał Zwolak wygrał w kwietniu wybory na prezydenta Zamościa. Pokonał dotychczasowego prezydenta tego miasta - popieranego przez PiS - Andrzeja Wnuka. Zwolak startował jako kandydat bezpartyjny, z własnego komitetu. Wcześniej przez kilkanaście lat był radnym, od dawna działa też społecznie. Jak przyznaje w rozmowie z TOK FM, nie spodziewał się, że po wyborach spotka go 'tyle hejtu i nienawiści'. Początkowo nie reagował, ale czerwona linia - jak mówi - właśnie została przekroczona.

W długim wpisie opublikowanym w mediach społecznościowych Zwolak ujawnił, że dostaje liczne groźby. ''Marzyłem o tym, by Cię wybebeszyć nożem grzybiarskim'' - gdy czytałem tę wiadomość wraz ze zlepkiem dziwnych treści, początkowo nie reagowałem, bo wydawała się bełkotem. Teraz jednak pojawił się mail, a w nim groźby wobec mnie i pracowników ratusza, które nie tylko dają wiele do myślenia, ale przede wszystkim wzbudzają realne zagrożenie zdrowia i życia' - pisze na Facebooku Zwolak.

W rozmowie z TOK FM ujawnia, że nienawistne komentarze zdarzały się niedługo po wyborach samorządowych. - Po miesiącu-dwóch zaczęło się pojawiać coraz więcej fejkowych kont na Facebooku, które zaczęły mnie bez przerwy obrażać. Zaczęły się na tych profilach pojawiać różne dziwne, nieprawdziwe informacje. Było tego coraz więcej, ale nie reagowałem na to. Uznawałem, że jedni mnie - jako prezydenta - chwalą, a inni mogą mieć o mnie złe zdanie i mnie krytykować, i muszę się z tym liczyć. Mam świadomość, że jestem osobą publiczną i krytyka się z tym wiąże - przyznaje Rafał Zwolak.

Groźby wysyłane mailem. 'Człowiek chce zamordować prezydenta'

Przekonuje, że w ostatnich tygodniach problem zaczął narastać. Co więcej - nienawistne komentarze i groźby miały dotyczyć nie tylko samego Zwolaka, ale także członków jego rodziny oraz urzędników zamojskiego ratusza. - Ta mowa nienawiści i agresja w sieci zaszła zdecydowanie za daleko. Czerwona linia została przekroczona - podkreśla prezydent. Jak dodaje, oprócz komentarzy na fejkowych profilach, zaczęły się też pojawiać maile. W tym ten - cytowany wyżej - o ataku 'nożem grzybiarskim'. 

- Gdy do ratusza przyszedł kolejny mail, że człowiek chce zamordować prezydenta miasta Zamościa Rafała Zwolaka i pisze, o której godzinie chce to zrobić; dodaje, że jest fanem Adolfa Hitlera i radzi 'się pospieszyć, bo bomby są podłożone w ratuszu', uznałem, że to już nie są przelewki - opowiada nasz rozmówca. Zaznacza, że sprawę zgłosił na policję, a ta 'szybko zareagowała'.

- Postanowiłem też, że od teraz na wszystkie pełne nienawiści wiadomości i wpisy będę reagował - przekonuje. - Te osoby, które szczują, grożą, obrażają, powinny ponieść odpowiedzialność karną. Oczywiście wszyscy oni czują się anonimowi, ale to jest złudne poczucie. Ja nie dam się zastraszyć - dodaje stanowczo prezydent Zamościa.

Groźby wobec prezydenta Zamościa. Kto za tym stoi?

Dopytywany, czy ma podejrzenia, kto za tym stoi, przyznaje, że domyśla się, co to może być za grupa, ale zastrzega, że 'to za wcześnie, by o tym mówić'. - Na pewno wiem, że policjanci namierzyli już jedną osobę, która mi groziła. Nie znałem tego człowieka wcześniej. Nie wiem, kto to taki, choć dziś znam już jego nazwisko. Ale wiem, że są też inni - mówi Zwolak. - Nie ma na to mojej zgody, bo nienawiść zaczyna się od słownych przepychanek w internecie, mieszkańcy Zamościa to czytają i część osób, która nie zna prawdy, zaczyna w niektóre twierdzenia wierzyć. I to nakręca spiralę nienawiści - podkreśla. 

Zwolak nie ma też wątpliwości, że ataki na niego, jego pracowników i rodzinę to 'zorganizowana akcja'. Skąd ta pewność? - Powstało kilkanaście stron czy kilkadziesiąt kont, na których jestem notorycznie szykanowany, obrażany, pomawiany. I to jest powielane na innych stronach - podaje. - W tej sprawie może chodzić o grupę osób, która przegrała wybory samorządowe i nie może się z tym pogodzić, i próbuje zaklinać rzeczywistość - dodaje.

Nie bez powodu Zwolak zdecydował się też nagłośnić całą sprawę m.in. w mediach społecznościowych. - Uważam, że powinniśmy o tym mówić i uświadamiać [innych], być może coś to da. Za takie uporczywe nękanie, za groźby, można trafić do więzienia nawet na osiem lat - mówi. - Ja jestem w lokalnej polityce od wielu lat, ale nigdy się z czymś podobnym nie spotkałem. Będę z tym walczył i wiem, że mam wsparcie mieszkańców, bo po moim wpisie, w którym ujawniłem, czego doświadczam, dostaję mnóstwo słów wsparcia i to jest dla mnie bardzo ważne - podsumowuje. 

Groźby wobec prezydenta Zamościa. Policja i prokuratura badają sprawę

W rozmowie z 'Dziennikiem Wschodnim' rzeczniczka Komendy Miejskiej Policji w Zamościu Dorota Krukowska-Bubiło potwierdziła, że w sprawie 12 grudnia został zatrzymany mieszkaniec Zamościa. - Był przesłuchany w charakterze świadka i zwolniony. Nie usłyszał żadnych zarzutów - poinformowała policjantka.

Sprawą zajmuje się też Prokuratura Rejonowa w Zamościu. - Wszczęto postępowanie w kierunku artykuł 224a oraz 190 Kodeksu karnego - powiedział Rafał Kawalec, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zamościu. Artykuł 224a mówi o tym, że: 'Kto wiedząc, że zagrożenie nie istnieje, zawiadamia o zdarzeniu, które zagraża życiu lub zdrowiu wielu osób lub mieniu w znacznych rozmiarach lub stwarza sytuację, mającą wywołać przekonanie o istnieniu takiego zagrożenia, czym wywołuje czynność instytucji użyteczności publicznej lub organu ochrony bezpieczeństwa, porządku publicznego lub zdrowia mającą na celu uchylenie zagrożenia, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8'.

W tym kontekście Kawalec powiedział 'Dziennikowi Wschodniemu', że po otrzymaniu maila o bombie w ratuszu Urząd Miasta został przeszukany i niczego nie znaleziono. 

Artykuł 190 Kodeksu karnego mówi natomiast, że: 'Kto grozi innej osobie popełnieniem przestępstwa na jej szkodę lub na szkodę osoby dla niej najbliższej, jeżeli groźba wzbudza w osobie, do której została skierowana lub której dotyczy, uzasadnioną obawę, że będzie spełniona, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3'.