,
Obserwuj
Lubelskie

Alesia mieszka w Polsce, ale idzie bić się na wojnę w Ukrainie. "Mama, po co ci to?"

Anna Sapieha, TOK FM
4 min. czytania
11.01.2025 09:00
Alesia jest jedną z pierwszych kobiet, które dołączą do Legionu Ukraińskiego. Na wojnie jest jej syn. 20-letni Mykola też właśnie podpisał kontrakt. Na wojnie jest jego ojciec. - Nie mogę siedzieć i patrzeć na to, co dzieje się w Ukrainie - mówi 18-letni Daniło, który również chce walczyć za swój kraj. W sumie zgłoszeń jest już ponad 1300.
|
|
fot. Anna Gmiterek-Zabłocka, TOK FM

 

  • Powstanie Legionu Ukraińskiego w Polsce zapowiedział w lipcu ubiegłego roku premier Donald Tusk;
  • Ochotnicy są szkoleni przez Wojsko Polskie. Za rekrutację odpowiadają władze Ukrainy;
  • Obecnie jest już 1300 zgłoszeń. Do Legionu Ukraińskiego dołączają także kobiety

 

44-letnia Alesia jest jedną z pierwszych kobiet, które dołączą do Legionu Ukraińskiego. Od wielu lat mieszka w Polsce i świetnie mówi po polsku, ale jej syn jest na wojnie. Jak mówi, zdecydowała się, że chce do niego dołączyć. - To nie jest łatwa decyzja, oczywiście, że się boję, bo to jest wojna. Ale byłam wcześniej, przed laty, przez dziesięć lat w wojsku. Mam jakieś doświadczenie i postanowiłam spróbować. Syn nie jest zadowolony. Mówi "Mama, po co ci to?" - przyznaje pani Alesia. Jak dodaje, wejdzie w skład Legionu, bo chce, by Ukraina w końcu stała się wolnym państwem. Od prawie trzech lat każdego dnia wierzy w zwycięstwo. Dziś chce się mu przysłużyć. - Chcę, by moje wnuki mieszkały na ukraińskiej ziemi, by wiedziały, jaki to piękny kraj, by mówiły po ukraińsku - mówi.

Jak siedzieć z założonymi rękami, gdy inni walczą?

20-letni Mykola też właśnie podpisał kontrakt z Legionem Ukraińskim. Od wybuchu wojny mieszka z mamą na Litwie, rozpoczął tam studia. Ale jak mówi, nie może siedzieć z założonymi rękami, gdy inni walczą. - Tu chodzi m.in. o godność - podkreśla. Pytany czy boi się iść na front, odpowiada, że na razie nie wie, jakie emocje będą temu towarzyszyć. - Nie ma we mnie strachu. Moja mama bardzo się o mnie martwi, ale rozumie, że jestem dorosły i to moja decyzja. Na wojnie jest też mój ojciec - dodaje.

Mykola dołączy do Legionu ukraińskiego
Mykola dołączy do Legionu ukraińskiego
Fot. Anna Gmiterek-Zabłocka/ TOK FM

Daniło ma 18 lat. W czerwcu 2022 roku, kilka miesięcy po tym jak Rosja na pełną skalę zaatakowała Ukrainę, wyjechał z bratem i z mamą do Danii. Mieszka tam do dziś. Gdy wyjeżdżał był nastolatkiem. Dziś jest dorosły i podjął decyzję, że chce iść walczyć za swój kraj. Jak mówi, pochodzi z Mariupola - to jedno z miast bardzo dotkniętych wojną. - Nie mogę siedzieć i patrzeć na to, co dzieje się w Ukrainie, muszę wracać. Przez trzy miesiące żyłem w swoim mieście pod rosyjską okupacją, wiem co to znaczy. Nie mogę pozwolić, by to trwało i trwało. Mama nie jest zadowolona, że zapisałem się do Legionu, ale trudno - dodaje w odpowiedzi na pytanie TOK FM.

'W imię Boże na bruk'. Co będzie z mieszkańcami działek od kurii?

Legion Ukraiński w Polsce

Powstanie Legionu Ukraińskiego w Polsce zapowiedział w lipcu ubiegłego roku premier Donald Tusk. Wtedy też podpisał z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim specjalne porozumienie. Powstaje "legion" złożony z Ukraińców mieszkających w Polsce, ale też w innych krajach Europy i świata (zgłoszenia są również z USA czy z Kanady). Ochotnicy są szkoleni na poligonie w Polsce przez Wojsko Polskie, natomiast za rekrutację odpowiadają władze Ukrainy.

Tabliczki z nazwiskiem Kaczyńskiego do zdjęcia? 'To jest niepojęte'

Pierwsze szkolenie w Polsce już się odbyło. Wiadomo, że wzięło w nim udział kilkadziesiąt osób. Ile dokładnie? - Nie możemy tego ujawnić - mówi konsul generalny Ukrainy w Lublinie Oleh Kuts. Dodaje, że teraz - w piątek 10 stycznia - kontrakty podpisało dwa razy tyle osób, co poprzednio. W sumie zgłoszeń jest już ponad 1300. - Ten nabór cały czas trwa, jest prowadzony w sposób ciągły - dodaje konsul.

Podpułkownik Petro Gorkusha z Centrum Naboru Legionu Ukraińskiego mówi TOK FM, że wśród osób, które się zgłosiły, są z jednej strony ludzie młodzi, którzy w chwili wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie byli nastolatkami i wyjechali z kraju, a teraz zdecydowali, że chcą iść i walczyć. Z drugiej strony, są to osoby, które od wielu lat mieszkają poza Ukrainą, w szczególności w Polsce, i teraz zdecydowały, że pójdą na front.

Kobiety 'na celowniku'. 'Pytanie nie brzmi, czy zostaniemy zgwałcone, tylko ile razy'

Za swoją służbę dostaną wynagrodzenie - maksymalnie do 18 tysięcy zł za miesiąc, ale kwoty są mocno zróżnicowane, w zależności od doświadczenia, stopnia wojskowego i innych czynników. Na początek, jeszcze w trakcie szkolenia, ochotnicy dostają ok. 2 tysięcy zł miesięcznie. Kontrakty są podpisywane na rok (w przypadku młodych ludzi, tuż po ukończeniu 18 roku życia), ale mogą być również na trzy lata. Przed przystąpieniem do Legionu Ukraińskiego kandydaci muszą przejść badania medyczne i psychologiczne.