Kolejna kamienica w Lublinie grozi zawaleniem. Mieszkańcy przez całą noc wywozili swoje rzeczy [DUŻO ZDJĘĆ]
- Mieszkańcy Farbiarskiej 2 sami poinformowali nadzór budowlany o pęknięciach - łączą je z pobliską budową;
- Powiatowy inspektor nadzoru budowlanego wydał decyzję o konieczności opuszczenia kamienicy;
- Przez całą noc mieszkańcy wywozili swoje rzeczy;
- Kamienica należy do prywatnego właściciela.
W ostatnich dniach w kamienicy przy ul. Farbiarskiej 2 w Śródmieściu Lublina pojawiły się pęknięcia, zarówno na zewnątrz, jak i wewnątrz budynku - w poszczególnych mieszkaniach. - Te problemy zaczęły się wraz z budową, która jest prowadzona tuż przy naszej kamienicy. Gdy wbijali tu wielkie pale i wiercili, to nasz budynek zaczął pękać - opowiada pani Anna. To mieszkańcy zawiadomili nadzór budowlany i zarządzanie kryzysowe.
- Boimy się, bo wiemy, co się wydarzyło niedaleko nas, na Bernardyńskiej. Przecież tam też zaczęło się od pęknięć, a jedna ze ścian runęła błyskawicznie, jak domek z kart. Tutaj - jak się okazuje - też jest ryzyko, bo inspektorzy nadzoru budowlanego kazali nam opuścić mieszkania. Szczęście w nieszczęściu, że pozwolono nam wynieść rzeczy - opowiada w TOK FM inny z mieszkańców.
Kamienica przy ul. Bernardyńskiej 10 kilkanaście dni temu częściowo sama runęła. Pozostałości - po decyzji nadzoru budowlanego - zostały rozebrane. Stale trwa ustalanie, co się wydarzyło i jaki był powód katastrofy budowlanej. Sprawę bada nadzór budowlany, ale trwa również śledztwo prokuratury. Śledczy sprawdzają, czy ktoś nie powinien za to odpowiedzieć.
Kamienica przy ul. Farbiarskiej też jest prywatna. - W październiku zmienił się właściciel. Ja tu mieszkam ponad 30 lat, z synem. Zgłaszaliśmy, że jak się zaczęła budowa, to coś się u nas dzieje. Niby był jakiś inspektor, ze strony właściciela, i niby miał powiedzieć, że nic nam nie zagraża. A dziś słyszymy coś zupełnie innego - mówi pani Anna.
Inna z mieszkanek, też pani Ania, dodaje, że mieszka tu od ponad 50 lat. - Całą noc wynosiliśmy rzeczy, wywoziliśmy do znajomych, gdzie się tylko dało. Ale co mamy teraz ze sobą zrobić? Ja się bardzo źle czuję po tej przeprowadzce, kręgosłup nie daje mi spokoju, a nawet nie mam gdzie się położyć. Niby pani z administracji zapewnia, że właściciel zapewni nam jakieś lokum. Czekamy - mówi nasza rozmówczyni. Z kamienicy wyniesiono m.in. meble, dywany, krzesła, ale też kuchenki, lodówki czy pralki. Niektóre wciąż stoją przed budynkiem.
- W moim mieszkaniu pojawiły się pęknięcia, szybko się powiększają, sufit zaczął się sypać. Ja też w nocy wynosiłem rzeczy. Co dalej? Naprawdę nie wiem. Czy właściciel zapewni nam jakieś pokoje? Nas jest prawie 40 osób - dodaje pan Stanisław.
Jak informuje TOK FM dyrektor Wydziału Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miasta w Lublinie, Mirosław Sokal, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego wydał decyzję o konieczności opuszczenia kamienicy przy ul. Farbiarskiej przez wszystkich mieszkańców. W budynku jest 15 lokali, w których mieszkało 37 osób. Do tego psy i koty.
- Rozmawialiśmy z właścicielem kamienicy. Poinformowaliśmy o obowiązkach wynikających z ustawy o ochronie praw lokatorów. Powinien zapewnić lokale i wiem, że poszukuje miejsc noclegowych. My - ze strony miasta - zaproponowaliśmy pomoc doraźną i wsparcie dla mieszkańców ze strony MOPR. Jednocześnie dla tych, którzy nie znajdą schronienia, mamy 14 miejsc w lokalu interwencyjnym przy ul. Północnej i tam w każdej chwili ci mieszkańcy mogą skorzystać z noclegów - mówi Sokal. Przewidziana jest również pomoc psychologiczna w Centrum Interwencji Kryzysowej w Lublinie.
Administratorka kamienicy przy Farbiarskiej Agnieszka Sowa, która jednocześnie reprezentuje właściciela, przyznała, że jest decyzja o wyłączeniu budynku z użytkowania. - Szukamy lokali dla naszych lokatorów Jesteśmy w trakcie ustalania, co dalej zrobić - dodaje Sowa.