Kontrola widmo w stadninach? Wraca głośna sprawa z czasów PiS
W lutym 2016 r. doszło do zwolnienia prezesów stadnin w Janowie Podlaskim - Marka Treli i w Michałowie - Jerzego Białoboka. Pracę straciła również specjalistka do spraw hodowli w Agencji Nieruchomości Rolnych, Anna Stojanowska. Wszyscy zostali zwolnieni przez prezesa ANR, która nadzorowała stadniny. Odwołanie ekspertów od hodowli koni spotkało się z oburzeniem środowiska hodowców w kraju i za granicą; wiele krytycznych głosów padło też ze strony polityków opozycji i mediów.
'Nawrocki wykonał robotę sztabu Platformy'. Co poszło nie tak w Ciechanowie?
Kilka dni po odwołaniu prezesów, ówczesny minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel ogłosił, że prezesi stadnin musieli odejść z powodu utraty do nich zaufania. Mówił m.in., że nie było odpowiedniego nadzoru hodowlano-weterynaryjnego nad końmi czystej krwi arabskiej. Minister powoływał się przy tym m.in. na rzekome wyniki kontroli CBA. J ak wskazywał, przeprowadzona wcześniej kontrola miała być "miażdżąco niekorzystna dla zarządów spółek (stadnin) i pracowników nadzoru właścicielskiego".
Problem w tym, że żadnych wyników kontroli... nie było
Sprawa została opisana w słynnym "raporcie Bodnara" - przygotowanym przez specjalny zespół prokuratorów - dotyczącym 200 śledztw z okresu, gdy prokuratorem generalnym był Zbigniew Ziobro. Śledczy stwierdzili, że warto przyjrzeć się jej ponownie.
"Ustalono, że w marcu 2016 r. ówczesny Szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego przekazał ówczesnemu Koordynatorowi Służb Specjalnych nieprawdziwe informacje dotyczące wyników kontroli przeprowadzonej w 2015 r. przez CBA w Agencji Nieruchomości Rolnych w Warszawie w zakresie decyzji finansowych z lat 2010-2015. W informacji tej wskazano, że prywatna firma przejmowała przychody z "Dni Konia Arabskiego" ze szkodą dla państwowych stadnin, choć takich danych nie było w protokole kontroli. Informacje te zostały przekazane Ministrowi Rolnictwa i posłużyły jako uzasadnienie odwołania zarządów stadnin w Janowie i Michałowie, do których doszło w lutym 2016 roku" - wskazano w "raporcie Bodnara".
Dziś wiemy, że śledztwo w tej sprawie trwa i dotyczy przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy publicznych. Według naszych nieoficjalnych informacji, sprawa zmierza w kierunku pierwszych decyzji procesowych. Prawdopodobnie już niebawem mogą się pojawić pierwsze zarzuty.
Prokuratura Regionalna w Lublinie wskazuje, że do koordynatora służb specjalnych, a potem do ministra rolnictwa, miały trafić - bez podstawy prawnej - informacje o rzekomych wynikach kontroli w stadninach. Tyle tylko, że żadnych wyników kontroli nie było - nie było nawet zaleceń pokontrolnych. Natomiast to, co trafiło do polityków, to była "notatka operacyjna", na podstawie której wszczęto kontrole.
Prokuratura bada, czy działano na szkodę interesu publicznego i interesu prywatnego ustalonych osób oraz w celu osiągnięcia korzyści majątkowej i osobistej. - Wskazane postępowanie jest kontynuowane, przesłuchiwani są świadkowie, gromadzone dokumenty . Śledztwo zostało przedłużone do 17 czerwca 2025 roku - informuje rzeczniczka Prokuratury Regionalnej w Lublinie, prokurator Beata Syk-Jankowska.
Jest też zupełnie nowe śledztwo dotyczące stadniny w Janowie
Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie wyrządzenia znacznej szkody majątkowej Stadninie Koni w Janowie Podlaskim. Śledczy badają, czy prezes spółki przekroczył uprawnienia lub nie dopełnił obowiązków podczas organizacji ostatnich Dni Konia Arabskiego w sierpniu 2024. Chodzi m.in. o rozliczenie dochodu z aukcji. Postępowanie zostało zainicjowane zawiadomieniem złożonym przez osobę fizyczną. Trwa analiza dokumentów i przesłuchiwanie świadków.
Posłuchaj podcastu!