Donald Trump odciął ich od pieniędzy. "Trzeba było obniżyć pensje"
Lokalny portal i wstrzymana dotacja od Trumpa. 'Trzeba było obniżyć pensje'
Administracja prezydenta Donalda Trumpa wstrzymała finansowanie szeregu projektów m.in. w Europie, w tym w Polsce. Teoretycznie - dotacje zamrożono na trzy miesiące, ale ci, którzy mieli je otrzymać na mocy zawartych wcześniej umów - już w to nie wierzą. Tym bardziej, że T rump zapowiedział likwidacją amerykańskiej agencji USAID, która wspierała innych w ramach pomocy rozwojowej. Wszystko wskazuje jednak na to, że teraz z tym koniec. Pieniądze straciło szereg polskich organizacji pozarządowych, m.in. Fundacja Aktywna Demokracja, organizacje pomagające uchodźcom i migrantom czy te działające na rzecz osób ze społeczności LGBTQ+, w tym Kampania Przeciw Homofobii. Ale nie tylko.
'Z dnia na dzień musimy ciąć koszty'
Dotacje tracą też lokalne media. Wśród nich znalazł się bardzo prężnie działający portal jawnylublin.pl. Stworzyła go Fundacja Wolności, która od wielu lat walczy o jawność w życiu publicznym i prowadzi działania strażnicze. Autorami artykułów są doświadczeni dziennikarze. To między innymi Krzysztof Wiejak, który był wieloletnim redaktorem naczelnym 'Dziennika Wschodniego' - jednej z najbardziej poczytnych gazet regionalnych na Lubelszczyźnie. Problemy w dzienniku pojawiły się po tym, jak część udziałów przejął lubelski deweloper. Walka o utrzymanie niezależności gazety trwała wiele miesięcy - problem szeroko opisywaliśmy na naszym portalu. Wiejak i jego zastępczyni Agnieszka Mazuś zostali zwolnieni. Oboje są dziś w Jawnym Lublinie, podobnie jak kilka innych osób.
Dziennikarze mogą pracować w redakcji Jawnego Lublina dzięki dotacjom i grantom, o które występują i które dostają. Wspierał ich m.in. Fundusz Obywatelski im. Henryka Wujca, ale dostawali też wsparcie od Amerykanów. - Dzięki temu mieliśmy pieniądze na etaty naszych dziennikarzy. Teraz z dnia na dzień musimy ciąć koszty, trzeba było m.in. obniżyć pensje. Na dziś są to okolice najniższej krajowej, bo takie mamy realia. Oczywiście, staramy się też o inne granty, ale nie wiemy, czy je dostaniemy, a jeśli tak, to kiedy - mówi TOK FM prezes Fundacji Wolności, Krzysztof Jakubowski. Jak dodaje, wstrzymana jest kwota ok. 30 tysięcy euro.
'Do zeszłego tygodnia byliśmy przekonani, że nasze istnienie przez najbliższe pół roku nie jest zagrożone. Spaliśmy spokojnie, choć już wiedzieliśmy, że na kolejne pieniądze z amerykańskich funduszy pomocowych liczyć nie możemy. Byliśmy spokojni o już realizowane umowy, bo przecież prawo nie działa wstecz' - pisze na Facebooku redaktorka naczelna. Teraz sytuacja się zmieniła, stąd apel o wpłaty - może to zrobić każdy.
'Politycy za nami nie przepadają'
Politycy nie lubią Jawnego Lublina? - Na pewno za nami nie przepadają - słyszymy od dziennikarzy. Głównie dlatego, że opisują nieprawidłowości, których dopuszczają się i ci, którzy rządzą, i ci, którzy są w opozycji. Ostatnio głośno było o tekście, w którym opisano, że pięć lubelskich radnych tak naprawdę nie mieszka w Lublinie, a zgodnie z Kodeksem Wyborczym - powinny. Sprawa wywołała burzę, PiS domagał się uchylenia radnym mandatów. Po posiedzeniu sesji Rady Miasta, do mediów rozesłane zostało oświadczenie klubu radnych prezydenta Żuka. Poinformowano, że klub skierował pismo m.in. do Rady Etyki Mediów.
- To jest w sumie fajne, że ktoś mówi o nas, że jesteśmy 'tubą propagandową PiS-u'. Bo ja ze swojej pracy w Jawnym Lublinie mogę znaleźć wiele tekstów, w których patrzyłem na ręce i jednym, i drugim - i PiS, i Platformie Obywatelskiej. Takie zarzuty to pewne niezrozumienie rzetelności dziennikarskiej - my rozliczamy wszystkich tych, którzy dysponują publicznymi pieniędzmi. W Lublinie rządzi prezydent Żuk i jego koalicja, ale w Urzędzie Marszałkowskim - u władzy jest PiS. Dlatego opisujemy i tych, i tych. I nie mam skrupułów, by się tym zajmować, z każdej strony - mówi dziennikarz Krzysztof Wiejak.