,
Obserwuj
Lubelskie

Mąż posłanki PiS dyrektorem instytucji w Lublinie. "To nie może być miejsce dla spadochroniarzy bez pracy"

6 min. czytania
10.03.2025 12:01
W przypadku takich instytucji jak filharmonia czy teatr, dyrektor może przyjść ze swoją wizją i ją skutecznie realizować. W przypadku tak dużego potencjału i "rozstrzału" działalności, trzeba bardziej myśleć o formule "my", a nie "ja" - mówi na początku swojej działalności w Centrum Spotkania Kultur jego nowy dyrektor, Michał Chorosiński. Prywatnie mąż znanej posłanki PiS.
|
|
fot. Artur Zawadzki/REPORTER/Est News

Michał Chorosiński jest aktorem, ukończył Państwową Wyższą Szkołę Teatralną w Krakowie, ma także wykształcenie muzyczne. Występował na deskach teatrów m.in. we Wrocławiu, Krakowie czy Częstochowie. W ostatnich latach był dyrektorem Teatru im. S. Jaracza w Łodzi. Sam złożył wniosek o odwołanie go z tego stanowiska, mimo, że miał pracować przez pięć lat, bo na tyle miał 'kontrakt'. Ale postanowił przenieść się do Lublina, na dyrektora Centrum Spotkania Kultur.

Chorosiński jest też mężem posłanki PiS, Dominiki Chorosińsiej (z domu Figurskiej), też aktorki, która m.in. w 2016 roku wystąpiła w roli wdowy smoleńskiej w filmie 'Smoleńsk'. Weszła do polityki najpierw jako radna, potem - posłanka. Pełni tę funkcję już drugą kadencję. W rządzie Mateusza Morawieckiego powołanym po wyborach 15 października 023 roku, została ministrą kultury. Była nią bardzo krótko, od 27 listopada do 13 grudnia 2023 roku.

Czym jest CSK?

Centrum Spotkania Kultur to prestiżowa instytucja, powstała w 2016 roku z niszczejącego przez lata 'teatru w budowie' - w wiecznej budowie, jak mówili niektórzy, bo inwestycja trwała ponad 40 lat. Jest to blisko 25 tysięcy metrów kwadratowych przestrzeni, a w niej m.in. sala operowa, sale koncertowe, sala baletowa, przestrzenie wystawiennicze czy relaks w wielopoziomowych ogrodach na dachu CSK. Centrum to instytucja marszałkowska, którą od kilku lat zarządza marszałek z PiS. Instytucja, która miała być perłą Lubelszczyzny, ale poszła w dość zaskakującym kierunku. W ostatnich latach organizowała m.in. Galę Strife MMA (w 2023 roku) i szereg wydarzeń związanych z polityką, w tym spotkanie z Jarosławem Kaczyńskim.

Na początku CSK gościło sławy z kraju i ze świata. Występowali tu m.in.: Aleksandra Kurzak i Roberto Alana, Seal, Edyta Górniak, Maryla Rodowicz czy zespoły: Pod Budą, Varius Manx, Bajm i Perfect. Ze swoimi spektaklami przyjeżdżała Krystyna Janda, a z 'Filharmonią Dowcipu' - Waldemar Malicki. W marcu 2019 roku coś się jednak zmieniło - decyzją zarządu województwa lubelskiego z PiS, pełniącym obowiązki dyrektora został Marek Krakowski, polityk, działacz tej partii. Pracownicy CSK już wtedy alarmowali marszałka, że w instytucji, która powinna błyszczeć, bardzo źle się dzieje. Pisaliśmy o tym na naszym portalu. 'CSK traci wiarygodność wśród odbiorców i partnerów. Artyści odwracają się od instytucji, która staje się obiektem kpin. Menadżerowie rezygnują z kontraktów(?). Dyrektor zraża sponsorów i nie podpisuje umów, narażając instytucję na kolejne straty' - pisali w liście do marszałka. Niewiele to jednak zmieniło.

Dziś ma być inaczej

Dyrektor Michał Chorosiński na swojej pierwszej konferencji prasowej zapowiedział nowe otwarcie. Chce powołać Radę Artystyczno-Programową, której w jego ocenie brakowało. - W pierwszej kolejności chciałbym, aby składała się z dyrektorów wszystkich ważnych instytucji czy stowarzyszeń w Lublinie, czyli m.in. opery, filharmonii, Teatru im. J. Osterwy, Towarzystwa Społecznego im. H. Wieniawskiego i kilku innych. Będę również zabiegał o to, aby swoich przedstawicieli miały w niej również lubelskie uniwersytety. W radzie widzę także wybitne osobistości spoza Lublina - ze świata kultury i nauki - stwierdził Chorosiński.

Tłumaczył, że tak ogromna instytucja kultury, jaką jest Centrum Spotkania Kultur, to miejsce, w którym potrzebne jest wielostronne spojrzenie. - W przypadku takich instytucji jak filharmonia czy teatr, dyrektor może przyjść ze swoją wizją i ją skutecznie realizować. W przypadku tak dużego potencjału i 'rozstrzału' działalności, trzeba bardziej myśleć o formule 'my', a nie 'ja'. Potrzebne jest myślenie nie o autorskim programie dyrektora, ale o tym, że ta synteza różnych sztuk powinna się 'wykuć' w pewnej dyskusji, z ważnymi przedstawicielami różnych sztuk, które współtworzą obecnie CSK, ale też z osobami z zewnątrz - tłumaczył Chorosiński.

Nowy dyrektor zaapelował o współpracę także do dziennikarzy. - Przychodzę do Lublina jako człowiek dobrej woli, najlepszych intencji, myślę, że artystycznie spełniony, prosić o współpracę. Wiem, że każda instytucja kultury powinna być poddana zdrowej krytyce, ale takiej krytyce, która zawiera sugestie funkcjonowania i pomysły. Przyjmując nominację na stanowisko dyrektora, nie dostałem patentu na nieomylność. Konstruktywna krytyka może przyczynić się do tego, by to miejsce stawało się jeszcze lepszym - powiedział Chorosiński na swojej pierwszej konferencji prasowej.

'To nie może być miejsce dla spadochroniarzy z PiS'

- Ja daję nowemu dyrektorowi szansę. Byłem związany z CSK od samego początku, odszedłem, bo takie były okoliczności, ale wiem, że przyszedł do Lublina artysta, twórca, aktor, który - zobaczymy jak sobie poradzi - ale jeśli będzie słuchał głosu środowiska, głosu artystów, to jest szansa, że zrodzi się z tego coś ciekawego - powiedział nam jeden z byłych pracowników Centrum Spotkania Kultur.

- Bardzo mocno trzymam kciuki, by teraz ten flagowy obiekt kultury w wojewódzkie lubelskim wyszedł na prostą i by jego możliwości były w pełni wykorzystywane. Wykorzystywane nie dla Opery Lubelskiej - która jest jaka jest, stworzona trochę jako czyjaś polityczna zachcianka - ale działający jako w pełni wielokulturowa instytucja, otwarta na różne formy sztuki, różne wizje, czasami pewnie kontrowersyjne i trudne, ale jednak otwarta, zapraszająca artystów, by tu przyjeżdżali, tu działali, tu tworzyli. A nie tylko - scena dla teatrów impresaryjnych czy koncertów - dodała inna z byłych pracowniczek. Podkreśliła jednak, że dyrektor sam niczego nie wskóra, musi zbudować zespół. - Zespół bez polityki, bez nacisków z zewnątrz. CSK nie może być miejscem, gdzie na spadochronie spadają wszyscy ci z Prawa i Sprawiedliwości, którzy nie mają pracy. No nie - dodała nasza rozmówczyni.

Nowy dyrektor zapowiedział, że na wdrożenie swoich planów potrzebuje co najmniej roku. - By zaprosić artystów z najwyższej półki, to takie rzeczy trzeba planować przynajmniej z rocznym wyprzedzeniem. Dlatego moja gorąca prośba do wszystkich, by nie oczekiwać natychmiastowych sukcesów czy natychmiastowych elementów wprowadzenia tego programu. Ja w tej chwili - do programu rocznego, zaproponowanego przez mojego poprzednika - mogę dokonać kilku zmian, wprowadzenia własnych pomysłów, jakichś dodatkowych form - ale o realnym wdrożeniu pewnych rozwiązań możemy mówić dopiero od przyszłego roku - powiedział Chorosiński.

Co jeszcze zapowiedział?

Chce, by CSK nie tylko zapraszało na swoją scenę artystów z zewnątrz, w ramach wydarzeń impresaryjnych, ale też - tak jak od lat robi to lubelski Teatr Stary - chce przygotowywać własne produkcje - widowiska i spektakle. - Chciałbym także wprowadzić - chociażby z racji statutu tej instytucji - regularne spotkania na temat różnych kultur, czyli mógłby to być choćby wieczór piosenki francuskiej, spotkania z kulturą hiszpańską, kultura włoska i inne - dodał dyrektor. I zapowiedział, że te rzeczy powinno się udać wprowadzić w miarę szybko. - Być może jeszcze do końca roku zorganizujemy też Akademię Filmową, gdzie chciałbym zaprosić na warsztaty twórców z całego świata. Mam nadzieję, że uda się pozyskać na to fundusze - wskazał nowy szef CSK. Dodał, że myśli o tym miejscu bardziej długofalowo. - Co się wydarzy, tego nie wiem, natomiast chciałbym móc planować kilka lat do przodu i zamierzam tak zrobić - powiedział.

Na dziś jednym z problemów, z którymi nowy dyrektor musi się zmierzyć, jest pytanie, co z lubelskim Teatrem Andersena. To instytucja podlegająca pod Urząd Miasta, przez ostatnie lata 'mieszkająca' w Centrum Spotkania Kultur i tu wystawiająca swoje sztuki - głównie dla dzieci, choć nie tylko. Teraz jej mejsce chce zająć - na czas dużego remontu swojej siedziby - lubelski Teatr im. Juliusza Osterwy (który podlega pod marszałka).

Jak napisał portal jawnylublin.pl, pewne jest, że obecny sezon artystyczny Teatr Andersena dokończy w CSK. Co dalej? Nikt się na razie nie pakuje, a dyrektor instytucji w rozmowie z portalem był optymistą. - Liczę, że na kolejny sezon będziemy mogli zostać w CSK. A optymalnie do czasu przeniesienie do nowej siedziby wybudowanej przez miasto w Centrum Sztuki Dzieci i Młodzieży - powiedział Krzysztof Rzączyński.

CSK w ostatnim roku rządów PiS w skali kraju - to jednak zupełnie inne skojarzenia

To właśnie na Placu Teatralnym, tuż przy Centrum Spotkania Kultur, w końcówce 2023 roku stanął pomnik Lecha Kaczyńskiego. - To zbrodnia na tej przestrzeni - mówili nam mieszkańcy. Pomysł poparli radni PiS, ale też część radnych z rządzącego Lublinem klubu prezydenta Krzysztofa Żuka (PO). Za budową monumentu było 15 głosów, przeciw - 12. Pomysłodawcą projektu był Społeczny Komitet Budowy Pomnika Śp. Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego. Pomnik odsłonięto w styczniu 2024 roku.