Takiej Wielkanocy nie ma nigdzie indziej. "Nasz region jest nietypowy"
- W tym roku Wielkanoc przypada 20 i 21 kwietnia;
- W Lubuskiem jest ona obchodzona wyjątkowo, dzięki tradycjom przybyszów z różnych stron świata;
- Jednym z wyjątkowych przejawów wielokulturowej lubuskiej mozaiki są Kaziuki;
- Świąteczny stół jest tu jak Polska w pigułce.
- Nasz region jest nietypowy, ponieważ tak naprawdę po 1945 roku zmieniła się nam cała ludność - wyjaśnia Marzena Górska, etnolożka z Muzeum Etnograficznego w Zielonej Górze-Ochli. - Nie mamy swoich lubuskich zwyczajów. Są to tradycje będące miksem kulturowym przybyszów z różnych stron, najczęściej z Kresów - dodaje.
Co ciekawe, przywieźli oni ze sobą własne świąteczne zwyczaje, ale wielu z nich niechętnie przyznawało się do swojego pochodzenia. - Nie afiszowali się ani z tym, skąd są, ani z obyczajami wyniesionymi z domów. Przeważała potrzeba adaptacji do nowych realiów, czasem też lęk przed innością - tłumaczy etnolożka. Ślady tej migracyjnej przeszłości można dostrzec także w języku mieszkańców. - Jest jednym z najbardziej 'czystych', nie przesiąkł lokalnymi naleciałościami, właśnie z powodu migracyjnej mieszanki - wyjaśnia Górska.
Dziś Wielkanoc w Zielonej Górze i okolicach wygląda bardzo podobnie jak w innych częściach kraju. W centrum tradycji pozostaje święcenie pokarmów, świąteczne śniadanie z żurkiem, jajkiem i białą kiełbasą, a także - choć coraz mniej żywiołowo - śmigus-dyngus.
Kaziuki po lubusku
Jednym z wyjątkowych przejawów wielokulturowej lubuskiej mozaiki są Kaziuki - barwne jarmarki organizowane ku czci św. Kazimierza, patrona Litwy. Ich pierwowzorem był słynny wileński jarmark sięgający XVII wieku. - U nas Kaziuki odbywają się zawsze na dwa tygodnie przed Wielkanocą, w skansenie w Ochli. Pierwszy raz zorganizowaliśmy je w 2004 roku - mówi Marzena Górska.
Na jarmarku w Ochli można znaleźć m.in. palmy wileńskie - wyjątkowe, bogato zdobione, tworzone z suszonych kłosów, traw i kwiatów. - Ich forma przypomina koronę. To tradycja charakterystyczna dla północno-wschodniej Polski oraz ziem odzyskanych, gdzie po wojnie osiedlili się przybysze z Litwy, Białorusi i Ukrainy - wyjaśnia nasza rozmówczyni. Kaziuki w Zielonej Górze to dziś nie tylko folklor i rękodzieło, ale też swoiste rozpoczęcie sezonu wiosennych imprez plenerowych. Mieszkańcy chętnie odwiedzają targ, by nie tylko zrobić świąteczne zakupy, ale też poczuć atmosferę nadchodzącej Wielkanocy.
Tradycja, sztuka i historia zaklęta w skorupce
Choć dziś kojarzą się głównie z kolorową dekoracją wielkanocnego stołu, pisanki od wieków pełnią znacznie ważniejszą rolę. Są symbolem życia, odrodzenia, a także nośnikiem ludowej tradycji i prawdziwym dziełem sztuki, które - mimo zmieniających się czasów - wciąż potrafi zachwycać.
Jedną z najbardziej tradycyjnych metod zdobienia jest technika batikowa. Polega ona na nanoszeniu wzorów z wosku pszczelego na skorupkę jajka za pomocą szpilki lub małego lejka. Powstają w ten sposób misterne ornamenty - geometryczne i roślinne. Następnie jajko barwi się w wybranym kolorze, a tam, gdzie był wosk, skorupka pozostaje jasna. - Proces ten można powtarzać, dodając kolejne warstwy wzorów i zanurzając jajko w innych barwnikach - tłumaczy Marzena Górska.
Droga Wielkanoc? 'Tylko weganie mogą mieć taniej'
Dawniej do barwienia używano wyłącznie naturalnych składników - brąz uzyskiwano z łupin cebuli, czerń z kory dębu, złocisto-żółty z młodej jabłoni, zieleń z młodych zbóż, fiolet i róż z buraka i suszonych kwiatów malwy. - Tak naprawdę z samych naturalnych składników można było stworzyć pełną gamę kolorystyczną - dodaje etnolożka.
Popularne są również kraszanki - jednobarwne pisanki, których tradycja przybyła do Zielonej Góry z Wielkopolski - oraz wydrapywanki, czyli jajka zdobione metodą rytowniczą. - Na jednokolorowej, najczęściej czarnej skorupce, precyzyjnie wydrapuje się wzory nożykiem, żyletką czy nawet szpilką - wyjaśnia Górska. W innych częściach Polski spotyka się również jajka zdobione wycinankami z papieru - w Zielonej Górze ten zwyczaj jest jednak najmniej popularny.
Lubuskie smaki i tęsknota za dawnymi zwyczajami
Świąteczny stół jest tu jak Polska w pigułce. - Jeśli sięgniemy głębiej do korzeni, to znajdziemy baby drożdżowe, bochny chleba i kiełbasy - wszystko, co symbolizowało obfitość po zakończeniu postu - mówi etnolożka. W wielu gospodarstwach przygotowania rozpoczynały się na długo przed Niedzielą Palmową. - Przed Wielkim Tygodniem w niektórych wsiach odbywało się świniobicie, które zapewniało zapasy mięsa i wędlin na święta - tłumaczy Górska.
Z zakończeniem postu wiązał się także symboliczny pogrzeb żuru i śledzia. W ostatnią niedzielę postu rozbijano garnek z żurem lub zakopywano go w ziemi. W innych regionach do garnka wkładano popiół i nieczystości, a następnie rozbijano naczynie o drzwi i okna chałup, co miało symbolizować oczyszczenie. Czasem na drzewach wieszano tuszki śledzia. - To był obyczaj wyrażający radość z końca postu. Niestety, dziś ta tradycja już niemal całkowicie zanikła. Można o niej usłyszeć jedynie w opowieściach starszych mieszkańców wsi - dodaje nasza rozmówczyni.
Tradycje, które przemijają
W Zielonej Górze, tak jak w wielu innych miejscach w Polsce, tradycje związane z Wielkanocą ewoluują, a niektóre z nich znikają z przestrzeni publicznej. - Choć to najważniejsze święto w Kościele katolickim, to w naszych domach traci ono na znaczeniu. Widać to zwłaszcza w porównaniu ze Świętami Bożego Narodzenia - zauważa etnolożka.
Śmigus-dyngus, kiedyś radosny i pełen gwaru, to dziś raczej symboliczne, delikatne pochlapanie wodą. - Nie ma już tej samej mocy - dodaje. Wciąż popularne pozostaje święcenie pokarmów w Wielką Sobotę i obchodzenie Niedzieli Palmowej. - Ale większość palm to dziś produkty fabryczne, kupowane w sklepach. Sporadycznie spotykamy te tradycyjne - mówi Górska.
Wielkanocne skarby w skansenie
W skansenie w Ochli można podziwiać wyjątkową kolekcję rękodzieła wielkanocnego. Na stałej wystawie plastyki obrzędowej znajdują się pisanki z ornamentami łemkowskimi, bukowińskimi i unikatowe, będące prawdziwymi dziełami sztuki ludowej. - Mamy również palmy wielkanocne, w tym charakterystyczne palmy wileńskie, które wyróżniają się swoimi kształtami i techniką wykonania - opowiada Marzena Górska. W trzech wiejskich chatach prezentowane są także świąteczne stoły.
Skansen to miejsce, które nie tylko pielęgnuje lokalne tradycje, ale także angażuje społeczność w ich aktywne kultywowanie. To efekt odbywających się tam warsztatów edukacyjnych, które cieszą się dużym zainteresowaniem, zwłaszcza wśród najmłodszych. Przykładem są zajęcia z malowania na szkle. - Uczestnicy dowiadują się nie tylko jak malować w ten sposób, ale również poznają historię rzemiosła i jego znaczenie. Dodatkowo uczymy technik ludowych, takich jak wycinanka, które mają swoje korzenie w kulturze naszych przodków - mówi etnolożka.
Skansen organizuje również wydarzenia tematyczne, jak wspomniane Kaziuki czy "U progu Jesieni", poświęcone dawnym pracom wiejskim. - Każde z nich to nie tylko okazja do poznania lokalnych tradycji, ale także do bezpośredniego obcowania z historią codziennego życia na wsi - podsumowuje Marzena Górska.