Kandydat PiS przedstawił swoje "pierwsze zobowiązanie". Warszawiacy będą zaskoczeni?
Tobiasz Bocheński, były wojewoda mazowiecki, a teraz kandydat PiS w wyścigu o fotel prezydenta stolicy, przedstawił swoje 'pierwsze zobowiązanie wyborcze'. - Chcemy, żeby Warszawa była miastem współtworzonym przez obywateli, w którym głos każdego warszawiaka ma znaczenie - powiedział na konferencji. Pomysłem na zaktywizowanie społeczeństwa obywatelskiego ma być aplikacja WAVO.
Dzięki niej mieszkańcy mogliby mieć wpływ na najbliższe otoczenie. - Każdy, kto będzie miał aplikację, będzie mógł brać udział w referendach i konsultacjach społecznych, a także wyrażać opinie w sprawach, które uznaje za istotne - wyjaśniał. - Dzięki temu nie będzie już więcej takich sytuacji, w których są fasadowe konsultacje, o których nikt nie wiedział i nagle większość warszawiaków dowiaduje się, że ktoś podjął decyzję za ich plecami - dodał Bocheński.
Założenie jest takie, żeby odpowiednia liczba głosów oddanych w aplikacji zobowiązywała władze miasta do działania w konkretnej sprawie, w tym przeprowadzenia również tradycyjnych konsultacji wśród mieszkańców.
Aplikacja 19 115 do likwidacji
O pomyśle stworzenia aplikacji Tobiasz Bocheński mówił już na początku lutego - na konwencji PiS, na której został zaprezentowany jako kandydat na prezydenta stolicy . Wtedy w sieci pojawiły się uszczypliwe uwagi, że taka aplikacja już istnieje. Chodzi o 19115, która m.in. pozwala mieszkańcom zgłaszać służbom sprawy do załatwienia.
Według Bocheńskiego w aktualnej miejskiej aplikacji istnieją dobre rozwiązania, ale zakres jej działania jest zbyt wąski. WAVO ma być dla mieszkańców także źródłem informacji o budżecie miasta, kształcie urzędu, aktywności radnych czy wydarzeniach kulturalnych. Docelowo - jak powiedział Bocheński - aplikacja WAVO miałaby zastąpić 19115.
W Łodzi wrze wokół Tobiasza Bocheńskiego. 'Robił dużo, by zwrócono na niego uwagę'
Bocheński o słowach Trzaskowskiego: Odważna deklaracja
Polityk PiS był pytany przez dziennikarzy o słowa Rafała Trzaskowskiego. Prezydent stolicy - w weekend, podczas samorządowej konwencji Koalicji Obywatelskiej - o Bocheńskim powiedział: 'Warszawa nie wybacza tym, którzy chcą na niej budować karierę polityczną'.
- To jest odważna deklaracja człowieka, który chce być prezydentem Polski w przyszłym roku - odparł Bocheński. Dopytywany, czy 'sam nie ma takich pokus', odpowiedział wymijająco. - Gdybym był znanym politykiem, to wszyscy by mi zarzucali, że jestem politycznym spadochroniarzem, który ma bić Rafała Trzaskowskiego PiS-owską pałką. A jak jestem politykiem mniej znanym, to 'buduję karierę na Warszawie' (?). Ciężko zadowolić opinię publiczną - skwitował.
Trzaskowski był w poniedziałek w 'Poranku Radia TOK FM', gdzie został zapytany o swoje plany na prezydenturę Polski. Zapewnił, że na razie 'koncentruje się na wyborach w Warszawie'. - Chcę je wygrać po to, by móc dokończyć te wszystkie inwestycje, które rozpocząłem. Większość z nich będzie się kończyła w tym roku - odparł. Dopytywany, czy deklaruje, że będzie kandydatem na Prezydenta RP, odpowiedział: 'Nie, nie deklaruję'. Zaznaczył jednak, że 'w polityce nie można niczego wykluczyć'.
Trzaskowski chłodno o propozycji Biejat: To mnie trochę martwi
Bocheński też zaskakująco ciepło wypowiadał się na temat Magdaleny Biejat, kandydatki Lewicy na prezydentkę Warszawy. - Chciałbym wyrazić bardzo dużą satysfakcję, że jest kandydatka Lewicy, z którą wprawdzie przytłaczająca większość mnie dzieli, jeśli chodzi o rozwiązania miejskie, ale cieszę się, że jako przedstawiciel warszawskiej prawicy będę mógł dyskutować z przedstawicielką warszawskiej prawdziwej lewicy, a nie takim przedstawicielem, na jakiego rysuje się Rafał Trzaskowski, który raz mówi, że jest lewicowy, a zaraz potem opowiada o Caritasie - mówił Bocheński.