Awantura na środku ulicy. Ostatnie Pokolenie zaatakowane gaśnicą. "Jest nam przykro"
W poniedziałek (8 lipca) działacze Ostatniego Pokolenia blokowali ulicę Czerniakowską w Warszawie. W godzinach porannych grupa osób usiadła na jezdni i utrudniała przejazd. To kolejna taka akcja aktywistów w ostatnich dniach. Wcześniej blokowali m.in. Dolinę Służewiecką i aleję Wilanowską.
Poniedziałkowa akcja przebiegła wyjątkowo burzliwie. Na filmach zamieszczonych w mediach społecznościowych widać było, że niektórym kierowcom puściły nerwy. Jedna z osób użyła wobec protestujących gaśnicy. Inni próbowali ściągnąć aktywistów z jezdni.
Na blokadzie Czerniakowskiej kierowcy urządzili festiwal przemocy. Policja odwróciła wzrok
.
Funkcjonariusze byli na miejscu. Jak mówiła portalowi tvnwarszawa.pl Ewa Kołdys z Komendy Rejonowej Policji Warszawa II, aktywistów pouczono o przysługujących im prawach w związku z użyciem wobec nich środka przypominającego gaz. Ponadto policjantka podała, że "wobec aktywistów sporządzone zostaną wnioski do sądu o ukaranie za popełnienie wykroczeń tamowania, utrudniania ruchu na drodze publicznej, zaśmiecania oraz niestosowania się do poleceń funkcjonariusza".
Ostatnie Pokolenie. Dlaczego protestuje?
Ostatnie Pokolenie przekonuje, że ich protesty to gest sprzeciwu wobec planowej przez rząd Donalda Tuska rozbudowie autostrad i dróg ekspresowych. 'Będziemy siadać na drogach w największe upały. Będziemy protestować w miejscach, które najszybciej napędzają kryzys klimatyczny, pchając nasz kraj i naszą gospodarkę w kierunku zapaści' - ogłosili w mediach społecznościowych.
O protestach mówiła w TOK FM przedstawicielka Ostatniego Pokolenia Martyna Leśniak. Pytana przez red. Mikołaja Lizuta, czy nie obawia się, że tego typu akcje mogą okazać się zgubne i zniechęcić inne osoby do aktywistów, odparła, że forma protestu wybrana przez jej organizację "jest uciążliwa", a jej samej jest "szczerze przykro", jednak nie z powodu dyskomfortu kierowców.
- Doszło do momentu, że jeśli ludzie nie wyjdą na ulicę i nie zdecydują się na protest, który wykracza poza legalną petycję czy legalne zgromadzenie, to rząd po prostu nie poczuwa się do spełniania swoich obowiązków względem obywateli i obywatelek. A tym obowiązkiem jest zapewnienie podstawowego bezpieczeństwa, co ignorowanie kryzysu klimatycznego po prostu wyklucza - wskazała Martyna Leśniak.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Gościni TOK FM przypomniała, że w tym roku około 118 gmin w Polsce musiało ogłosić apele o oszczędzanie wody, a w niektórych miejscach za podlewanie ogródka można dostać nawet 500 zł mandatu.
- Skazujemy najmłodsze pokolenie na życie w rzeczywistości, która, bardzo delikatnie mówiąc, będzie drastycznie gorsza od tej, w której żyjemy teraz. Skazujemy ludzi w innych miejscach na świecie na długofalowe globalne ludobójstwo, zmuszając do ucieczki z miejsca, w którym żyją, ponieważ będzie się lał taki żar z nieba, że nie będą mogli mieszkać w swoich domach - podkreślała Martyna Leśniak w TOK FM.