,
Obserwuj
Mazowieckie

"Przyjazna szkoła" w końcu przyjęta przez rząd. Co zmieni głośny program?

5 min. czytania
16.07.2025 12:05
Rząd przyjął wreszcie program "Przyjazna szkoła" mający wyrównać szanse edukacyjne dzieci m.in. z Ukrainy w polskich szkołach. Placówki z Warszawy bardzo na to czekały, bo cała inicjatywa miała wejść w życie w poprzednim roku szkolnym. Co się teraz zmieni?
|
|
fot. Adrianna Bochenek / Agencja Wyborcza.pl

 

  • Z programu skorzystają tylko te szkoły, w których uczą się uczniowie i uczennice z Ukrainy oraz dzieci z innych krajów, jeśli mają doświadczenie migracji lub uchodźstwa;
  • Na projekt przeznaczono 500 mln złotych;
  • Wcześniej założenia programu "Szkoła dla wszystkich" tworzyła wraz z ekspertami wiceministra Joanna Mucha. Po jej odejściu z MEN zmieniła się nazwa programu i termin jego realizacji. Samo meritum pozostało w zasadzie bez zmian;
  • Projekt zakłada trzy moduły: wsparcie asystentów, zadbanie o dobrostan, doskonalenie kadr systemu oświaty;
  • "Przyjazna szkoła" ruszy po wakacjach.

 

Rusza rządowy program wyrównywania szans edukacyjnych dzieci, w tym uczniów z Ukrainy, który pierwotnie nazywał się "Szkoła dla wszystkich", a obecnie jest to ‘Przyjazna szkoła’. Właśnie przyjął go rząd - teraz czeka na publikację w "Dzienniku Ustaw".

Z programu skorzystają tylko te szkoły, w których uczą się uczniowie i uczennice z Ukrainy oraz dzieci z innych krajów, jeśli mają doświadczenie migracji lub uchodźstwa. Na projekt przeznaczono 500 mln złotych. Środki pochodzą z Europejskiego Funduszu Społecznego w ramach Programu FERS. Co ważne, zmieniono czas realizacji projektu - założenie było takie, że ruszy w roku szkolnym 2024/2025. Finalnie ruszy dopiero po wakacjach.

W programie chodzi przede wszystkim o to, żeby dzieci cudzoziemskie poczuły się w polskiej szkole bezpiecznie, by mogły liczyć na odpowiednie wsparcie i zrozumienie. Ale rzecz również w tym, by wesprzeć całe społeczności szkolne - w tym nauczycieli i polskie dzieci - w odnalezieniu się w nowej, wielokulturowej rzeczywistości szkolnej. Wielokrotnie pisaliśmy o tym, jak trudne były początki dzieci z Ukrainy w szkołach w Polsce - o doświadczaniu przez nie bullyingu, mowy nienawiści, wykluczenia. Jak słyszały od kolegów, że mają wracać na Ukrainę, były wyzywane od "banderowców" albo nakłaniane do tego, by "mówić po polsku, jeśli są w Polsce".

Odejście Joanny Muchy. Co się zmieniło w programie?

Wcześniej założenia programu "Szkoła dla wszystkich" tworzyła wraz z ekspertami wiceministra Joanna Mucha. Po jej odejściu z MEN zmieniła się nazwa programu i termin jego realizacji. Samo meritum pozostało w zasadzie bez zmian.

Program zakłada trzy moduły:

Pierwszy moduł to pomoc asystenta - ze środków unijnych dofinansowane zostanie zatrudnienie asystentów międzykulturowych na większą skalę niż do tej pory. Tak jak wcześniej pisaliśmy, państwo zwróci też pieniądze za zatrudnienie takich osób już od stycznia 2025. Zgodnie z założeniami, asystent ma być wsparciem i "deską ratunkową" dla uczniów, którzy nie są obywatelami polskimi. Chodzi o cudzoziemców, a w szczególności - co podkreślono w projekcie - o dzieci romskie z Ukrainy. Asystent ma wspierać w adaptacji i integracji dziecka w polskiej szkole. Ma też podejmować działania, które będą zmierzały do wyrównywania szans edukacyjnych tych dzieci w przyszłości.

Drugi moduł to zadbanie o dobrostan. Wiadomo, że część dzieci z doświadczeniem migranckim czy uchodźczym to dzieci z depresją, traumą, syndromem PTSD. Problemy ujawniają się nawet teraz, po ponad trzech latach od wybuchu pełnoskalowej wojny. Z pieniędzy unijnych zostaną więc sfinansowane działania, których celem jest pomoc psychologiczna, zadbanie o zdrowie psychiczne uczniów i ich dobre emocje. Chodzi przede wszystkim o rozszerzenie profilaktyki zaburzeń zdrowia psychicznego.

Katalog działań jest tutaj bardzo szeroki. W pierwszej kolejności mowa jest o konsultacjach specjalistycznych, spotkaniach z psychologiem (powinien mówić w języku ucznia) czy o doradztwie zawodowym, by podpowiedzieć dziecku, co dalej. Ten moduł zakłada też wsparcie dla rodziców lub opiekunów uczniów i uczennic z doświadczeniem migracji lub uchodźstwa. Przewidziane jest też wreszcie szerokie wsparcie dla nauczycieli i pedagogów w rozwiązywaniu problemów wychowawczych, dydaktycznych i opiekuńczych uczniów z Ukrainy, ale też polskich dzieci.

W module trzecim zaplanowano doskonalenie kadr systemu oświaty. Chodzi o szkolenia dla nauczycieli - jak odnaleźć się w wielokulturowej szkole, na jakie wyzwania zwracać uwagę, jak się w nich odnaleźć, gdzie szukać wsparcia, jak skutecznie integrować wszystkich uczniów, czego nie robić.

'Chłopcy z klasy rzucają we mnie zeszytem'. Dzieci z Ukrainy w polskich szkołach. Hejt i wykluczenie. Co robić?

"Realizowane w ramach programu działania uwzględniają szczególne i zróżnicowane potrzeby uczniów i uczennic z doświadczeniem migracji i uchodźstwa, wynikające m.in. z odmienności językowej i kulturowej (w tym uczniów i uczennic z Ukrainy pochodzenia romskiego), doświadczenia traumy wojennej, trudności edukacyjnych spowodowanych zmianą środowiska edukacyjnego, jak również potrzeby wynikające z niepełnosprawności czy szczególnych uzdolnień ucznia" - czytamy na stronie programu.

"To bardzo dobra wiadomość"

Interwencje, by program jak najszybciej uruchomić, podejmowały w ostatnich tygodniach organizacje pozarządowe z Warszawy, które nad nim przez ostatnie miesiące pracowały, ale też posłanka Daria Gosek-Popiołek. Jak pisze, "program wchodzi w życie pod nazwą "Przyjazna szkoła" już od nadchodzącego roku szkolnego! To bardzo dobra wiadomość, a sam program będzie służył zarówno uczniom i uczennicom z Ukrainy, jak i z innych krajów, czy z mniejszości romskiej".

Organizacje nie kryją radości, że program będzie realizowany. Pracowała nad nim od dawna m.in. Fundacja na rzecz Różnorodności Społecznej. "Jako Fundacja - wspólnie z Koalicją na rzecz asystentek oraz asystentów międzykulturowych i romskich - pozostajemy w gotowości do współpracy z MEN, szkołami i samorządami przy wdrażaniu programu" - wskazuje na stronie.

Przez wiele miesięcy programu nie wprowadzano, bo - jak słyszymy - były obawy m.in. o to, że druga strona będzie chciała to wykorzystać w kontekście wyborów prezydenckich. Przewidywano, że prawica zacznie wysuwać zarzuty o wspieranie w Polsce "wielokulturowości" czy o "ukrainizację szkół". Dziś widać, że tak się właśnie niestety dzieje. W sieci zaroiło się od tego typu komentarzy, zwłaszcza po stronie osób związanych z prawicą i skrajną prawicą.

"Dlaczego rząd przeznacza setki milionów na programy ‘wielokulturowe’, zamiast zadbać o dzieci Polaków?" - pyta jedna z internautek. "Pół MILIARDA złotych pójdzie na wsparcie uczniów z Ukrainy. Asystenci międzykulturowi, zajęcia adaptacyjne, psychologowie… a gdzie wsparcie dla POLSKICH dzieci?" - to inny z internautów. "Nie ma na to naszej zgody" - tego typu komentarzy - dziś, w dobie nagonki na cudzoziemców, gdy pada wiele ksenofobicznych i nienawistnych słów - niestety jest więcej.