Ministerstwo interweniuje ws. fundacji Lil Masti. Chodzi o wizerunek dzieci
Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej chce, by sąd przyjrzał się fundacji "Dzieci są z nami" założonej przez influencerkę Lil Masti. Chodzi o kwestię udostępniania wizerunku dzieci w internecie.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego resort rodziny skierował wniosek do sądu ws. fundacji "Dzieci są z nami"?
- Jakie cele deklaruje fundacja "Dzieci są z nami" w kontekście sharentingu?
- Co to jest sharenting?
Fundacja "Dzieci są z nami" - założona w lipcu przez Anielę Woźniakowską, influencerkę znaną jako Lil Masti oraz jej męża - zostanie sprawdzona przez sąd. Wniosek w tej sprawie skierowało Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Jak podała PAP, do sądu resort wniosek wysłał 29 września.
Ministerstwo wyjaśniło, że - zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa - to sąd (a nie ministerstwo) rejestruje fundacje i ocenia zgodność ich statutów z obowiązującymi regulacjami. Podkreśliło też, że "z najwyższą powagą traktuje kwestię ochrony praw dzieci, w tym w szczególności prawa do prywatności i ochrony ich wizerunku w internecie".
Zdaniem resortu rodziny w debacie publicznej należy bezwzględnie podkreślać, że publikowanie zdjęć dzieci w internecie może wiązać się z ryzykiem także wtedy, gdy wynika z dobrych intencji rodziców lub opiekunów. Może to prowadzić do naruszenia prywatności dziecka, cyberprzemocy, utraty kontroli nad wizerunkiem, a także do wykorzystania danych dziecka w celach przestępczych lub marketingowych.
"Odpowiedzialność za ochronę wizerunku dzieci w sieci spoczywa przede wszystkim na rodzicach lub opiekunach prawnych. Niezależnie od powyższego, ministerstwo zauważa potrzebę podjęcia szerszych działań informacyjnych i edukacyjnych w zakresie publikowania wizerunku dzieci w internecie" - zaznaczył resort rodziny.
Czym zajmuje się fundacja Lil Masti?
Fundacja "Dzieci są z nami" - informując o swoich celach - napisała: "Stawiamy czoła ruchom, które chcą wyeliminować wizerunek dzieci z sieci. Wspieramy rodziców w decyzjach związanych z sharentingiem". To wzbudziło wiele krytycznych opinii m.in. ze strony prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych, rzeczniczki praw dziecka i Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę.
Krytycznie o celach fundacji wyrażała się w TOK FM Magdalena Bigaj, medioznawczyni, edukatorka higieny cyfrowej i prezeska fundacji Instytut Cyfrowego Obywatelstwa. - Dużą wątpliwość budzi inicjatywa pani, która używa pseudonimu Lil Masti. (...) Jej profile w mediach społecznościowych wypełnione są zdjęciami dziecka, które jest odarte z prywatności w zasadzie od życia płodowego - przekonywała w "TOK360". Jak zaznaczała, według Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego - opiekun musi brać pod uwagę konsekwencje swoich decyzji dla dziecka, także przyszłe.
Sharenting (ang. share - dzielić się i parenting - rodzicielstwo) to upublicznianie przez rodziców za pośrednictwem portali społecznościowych informacji naruszających prywatność dziecka. Badania pokazują, że w Polsce 40 proc. rodziców dzieli się w ten sposób zdjęciami i filmami przedstawiającymi dzieci.
Źródła: PAP, TOK FM