Zmiany w ochronie zdrowia "tak złe, jakby to Ziobro pisał". "Lekarze odpłyną"
Pewne rozwiązania mogą spowodować trudności w zapełnieniu grafików - tak o proponowanych zmianach w systemie zdrowotnym mówił w TOK FM wiceprezes Naczelnej Izby Lekarskiej Klaudiusz Komor.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co rząd proponuje, by naprawić system zdrowotny?
- Dlaczego te propozycje mogą pogłębić problemy?
- Do czego NFZ będzie mógł mieć dostęp?
Sejm w tym tygodniu zajmuje się przygotowanym przez rząd pakietem zmian. Najważniejsza jest nowelizacja ustawy zdrowotnej, która zakłada m.in. wprowadzenie limitu zarobków dla lekarzy oraz limitu zatrudnienia. Maksymalna stawka wynagrodzenia dla lekarzy według nowelizacji ma wynosić 240 zł brutto za godzinę, a miesięczny czas pracy - maksymalnie 320 godzin. Wiceprezes Naczelnej Izby Lekarskiej Klaudiusz Komor w "Poranku" TOK FM tłumaczył, że nowelizacja ta nie rozwiąże problemów w systemie zdrowotnym, a wręcz może doprowadzić do ich pogłębienia. Gość Tomasza Sekielskiego podał przykład grafików na Szpitalnych Oddziałach Ratunkowych.
Dlaczego zmiana ustawy o ochronie zdrowia może pogłębić problemy?
- Jest problem w zapewnieniu ciągłości opieki, bo żeby pacjent mógł otrzymać pomoc na SOR-ze o każdej porze dnia i nocy, to musi być tam odpowiednia liczba personelu medycznego - mówił Komor, wskazując, że to właśnie z powodu niedoboru personelu na SOR-ach wzięły się bardzo wysokie zarobki lekarzy. - Dyrektorzy próbują ściągnąć lekarzy za wszelką cenę, ponieważ jest to miejsce pracy, którego nikt nie lubi. SOR to najtrudniejsze, najbardziej niebezpieczne miejsce pracy dla lekarza - ocenił wiceprezes NIL. W jego opinii z powodu ograniczenia dyżurów lekarzy będzie trudniej obsadzać grafiki na SOR-ach.
Jak skrócić kolejki do lekarzy?
Według gościa TOK FM, zmiany te nie doprowadzą też do np. skrócenia kolejek do specjalistów. - Naszym największym zarzutem do planowanych zmian jest to, że one tak naprawdę nie rozwiązują głównych przyczyn tej sytuacji - zaznaczył Komor. Jak wyjaśnił, kolejki do lekarzy specjalistów wynikają z braku specjalistów w publicznym systemie ochrony zdrowia. - Ryzykujemy tym, że lekarze jeszcze bardziej odpłyną z publicznego systemu do prywatnego, gdzie żadnych ograniczeń nie będzie - ocenił gość Tomasza Sekielskiego.
Drugim powodem tworzenia się kolejek do lekarzy jest nieodwoływanie wizyt. To - według Klaudiusza Komora - może dotyczyć nawet 10-20 proc. wizyt. - Pacjenci się nie zjawiają i nie odwołują. Z tej wizyty nie może skorzystać ktoś inny, co wpływałoby na skrócenie kolejki - mówił wiceprezes NIL. I ocenił, że proponowana przez rząd centralna rejestracja mogłaby częściowo ten problem rozwiązać.
Nowe uprawnienia NFZ. "Będzie mógł przeglądać wszystko"
Prowadzący "Poranek" TOK FM Tomasz Sekielski przypomniał, że były wiceminister zdrowia z Lewicy Wojciech Konieczny stwierdził, że "projekt zmian w systemie zdrowotnym wchodzi w kolizję z tak wieloma normami prawnymi, że ma się wrażenie, jakby pisał to Zbigniew Ziobro". Konieczny zwrócił też uwagę na to, że NFZ staje się nad-urzędem. - NFZ dostaje tak gigantyczne uprawnienia: będzie mógł przeglądać właściwie wszystkie informacje, także dotyczące pacjentów w prywatnej o ochronie zdrowia, że powinniśmy się niepokoić - mówił redaktor TOK FM.
- Trudno się nie zgodzić z panem ministrem - przyznał Klaudiusz Komor. I wskazał dwie podstawowe kwestie: ograniczenie swobody działalności gospodarczej lekarzy oraz tajemnicę dokumentacji medycznej. - Praktyki lekarskie to jednoosobowe firmy, które działają na rynku i które będą wymagały zgody jednego dyrektora, żeby móc podpisać umowę z drugim dyrektorem - komentował wiceprezes NIL. A w kontekście dostępu do informacji medycznych stwierdził, że ktoś może chodzić do prywatnej ochrony zdrowia m.in. po to, by mieć pewność, że dane o jego chorobach nie znajdą się w systemie publicznym. - Tutaj NFZ będzie mógł do tych danych docierać - tłumaczył gość TOK FM.
Źródło: TOK FM