,
Obserwuj
Opolskie

W Kluczborku interna znów pracuje. "Brak lekarzy i pielęgniarek to choroba ogólnopolska"

3 min. czytania
06.04.2023 13:36
Wynagrodzenia lekarzy przynajmniej o połowę wyższe niż w dużych miastach, a do tego służbowe mieszkanie - szpitale powiatowe prześcigają się w staraniach o kadrę, ale lekarzy i tak jest za mało. - Na razie kłopoty mamy za sobą, ale nigdy nic nie wiadomo - słyszymy w szpitalu Kluczborku, gdzie udało się skompletować zespół i przywrócić do działania oddział internistyczny.
|
|
fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Wyborcza.pl / Agencja Wyborcza.pl

- Udało nam się - takiej terminologii należałoby użyć - pozyskać dwoje lekarzy i w tej chwili oddział internistyczny funkcjonuje normalnie - mówi nam Janusz Ratajczyk, prezes zarządu Powiatowego Centrum Zdrowia S.A. w Kluczborku.

Pacjenci przyjmowani są znów od 29 marca, po trzymiesięcznym zawieszeniu funkcjonowania oddziału spowodowanym brakiem obsady lekarskiej. - Na tę chwilę kłopoty mamy za sobą, natomiast w związku z permanentnym brakiem lekarzy, szczególnie internistów, nigdy nic nie wiadomo. Oczywiście będziemy robić wszystko, by takie incydenty, jak zamykanie oddziałów, nie miały już miejsca, ale brak lekarzy i pielęgniarek to choroba ogólnopolska - dodaje nasz rozmówca. W szpitalu w Kluczborku do zawieszania funkcjonowania oddziału wewnętrznego dochodziło już wcześniej - ostatnio w 2021 roku. Powód ten sam - za mało lekarzy.

Aktualnie w Kluczborku grafik na oddziale wewnętrznym dopina się między innymi dzięki pracy dwóch lekarek z Ukrainy i jednej lekarki pochodzenia białoruskiego, która ma polskie obywatelstwo i od dłuższego czasu mieszka w Kluczborku. Zatrudnionych jest tu na stałe także dwoje polskich lekarzy, a kolejne dwie osoby dochodzą na dyżury.

Od początku roku brakowało jednak przede wszystkim ordynatora. Jeśli chodzi o tę funkcję - z powodów formalnych medycy z zagranicy zwykle odpadają. - Żeby objąć to stanowisko, trzeba mieć 'dwójkę' w starym, dwustopniowym, układzie specjalizacji albo być specjalistą w układzie nowym. Jeśli chodzi o lekarzy z zagranicy, zgodnie z naszymi przepisami, najpierw muszą nostryfikować dyplomy, zdać egzamin, później przechodzą proces stażowy - tak, jakby skończyli studia u nas, dopiero później jest ewentualne uznanie specjalizacji. To długi proces - tłumaczy prezes szpitala w Kluczborku. Ostatecznie udało się szpitalowi pozyskać polskiego lekarza z uprawnieniami do pełnienia tej funkcji.

Pensja wyższa o kilkadziesiąt procent

Szpitale powiatowe kuszą zarazem warunkami zatrudnienia. - Trudno w ogóle porównywać te wynagrodzenia z pensjami lekarzy w dużych miastach, szczególnie tych akademickich. Tam jest zdecydowanie niższe. Różnica w wynagrodzeniu między dużym miastem, a małym, oddalonym o kilkadziesiąt kilometrów od miasta wojewódzkiego, może sięgać połowy, a nawet 70 procent wynagrodzenia. O tyle więcej może zarobić lekarz w powiatowym szpitalu - mówi Janusz Ratajczyk.

Powiatowe Centrum Zdrowia w Kluczborku zatrudnianym lekarzom proponuje też służbowe mieszkania. I są chętni - aktualnie wszystkie mieszkania proponowane medykom przez szpital w Kluczborku są zajęte.

Kwestie kadrowe to jednak nieustanny wyścig z sąsiednimi lecznicami. W szpitalu Kluczborku było już tak, że zakontraktowanych tu lekarzy 'podebrał' placówce inny szpital w regionie. - Tak niestety to wygląda przy stałym braku lekarzy. I będzie tak wyglądać, dopóki nie przybędzie internistów lub do momentu, gdy lekarze z zagranicy uzyskają stosowne uprawnienia. Ale na to potrzeba czasu - zaznacza nasz rozmówca. - Jeżeli jeden szpital pozyskuje lekarzy, jest to jednoznaczne z tym, że inny ich stracił. Jeśli to nie jest duży ośrodek, który ma do dyspozycji także rezydentów, a inny powiatowy szpital, to tam automatycznie pojawia się deficyt - dodaje.

Oddział po remoncie

Oddział internistyczny Powiatowego Centrum Zdrowia w Kluczborku funkcjonuje od 29 marca w wyremontowanym i nowocześnie wyposażonym budynku, w którym funkcjonowała kiedyś ginekologia i położnictwo (zlikwidowane w 2019 roku z powodu braku lekarzy). Remont trzykondygnacyjnego budynku, wraz z łącznikiem, pochłonął około 6,5 miliona złotych. Na dwóch kondygnacjach urządzona została interna, trzecią zajmie oddział pediatryczny, którego przenosiny lada dzień się rozpoczną. Krótko po świętach wielkanocnych pediatria również zacznie działać w nowych pomieszczeniach.