Marsz Równości w Opolu po raz pierwszy z takim wsparciem władz. "Idziemy za lepszy czas"
- Będziemy się dobrze bawić, ale Marsz Równości to nie jest oczywiście wyłącznie zabawa i celebracja. To również protest - mówi nam Maciej Kryszka, rzecznik stowarzyszenia Tęczowe Opole. I wymienia najważniejsze postulaty maszerujących. Od czasu pierwszego marszu są one niemal niezmienne.
- W pierwszej kolejności dotyczą tego, aby zmienić Kodeks karny i skutecznie chronić przed dyskryminacją i przemocą osoby ze społeczności LGBT+. Kolejna sprawa to wprowadzenie małżeństw dla par osób tej samej płci z możliwością adopcji dzieci oraz wprowadzenie związków partnerskich. Trzeci z naszych podstawowych postulatów to wprowadzenie ułatwień w tranzycji - zarówno prawnej jak i medycznej - dla osób transpłciowych - mówi rzecznik Tęczowego Opola.
Stowarzyszenie od zeszłego roku maszeruje także pod hasłami dotyczącymi integracji uchodźców. - Chodzi o to, by przyjmować wszystkich, którzy uciekają przed prześladowaniem do Polski. Stoimy oczywiście po stronie Ukrainy, bo - jak w wielu miastach w Polsce - również w Opolu Ukraińców jest sporo - dodaje.
Wydarzenie w tym roku odbywa się przy wyraźnym wsparciu lokalnego samorządu - zarówno na poziomie miejskim, jak i wojewódzkim. Honorowym patronatem Marsz Równości objął zarówno prezydent Opola, jak i - po raz pierwszy - marszałek województwa opolskiego. Jak przyznaje nasz rozmówca, współpraca Tęczowego Opola z urzędem miasta trwa od lat, ale tęczowa flaga na opolskim ratuszu zawiśnie po raz pierwszy. - To wsparcie symboliczne, ale o tyle istotne, że samorządowcy w końcu mówią jednym głosem do naszej społeczności: 'widzimy was, to jest też wasze miejsce'. Cieszy nas to wsparcie - mówi Maciej Kryszka.
Jak słyszymy w urzędzie miasta - prezydent Opola od kilku lat wspiera Marsz Równości, udzielając także honorowego patronatu. A w tym roku faktycznie zdecydowano, by to wsparcie zaakcentować jeszcze mocniej. - W ten sam sposób - wywieszając flagę - wspieraliśmy w przeszłości na przykład opozycję demokratyczną na Białorusi czy Ukraińców broniących się przed rosyjską agresją. To jest ważny symbol i dowód dużego wsparcia ze strony miasta - czy to w tamtych sytuacjach, czy teraz - wobec osób, które organizują Marsz Równości, wobec społeczności LGBT+ - mówi nam Adam Leszczyński, rzecznik urzędu miasta Opola.
Chcą stąd wyjechać
Tego, jak trudna jest w regionie sytuacja osób LGBT+ , dowodzi między innymi raport zrealizowany w ramach projektu 'Aktywizm to jest TO', w programie finansowanym przez Islandię, Lichtenstein i Norwegię w ramach funduszy EOG. Wiosną Tęczowe Opole prezentowało jego wyniki. - Uderzające były w nim między innymi wskaźniki dotyczące migracji. Trzy czwarte osób LGBT+ chciałoby stąd wyjechać - wskazuje rzecznik stowarzyszenia.
Bo choć województwo opolskie charakteryzuje się ogólnie wysoką liczbą migracji w odniesieniu do liczby mieszkańców, to wśród badanych osób LGBT+, aż 75 proc. zadeklarowało, że chce opuścić województwo opolskie. Więcej z nich chce wyjechać z Polski (ponad 40 proc.), niż po prostu przenieść się do innego województwa (ponad 35 proc.). W przypadku emigracji z kraju, jest to ponad trzy razy więcej niż średnia krajowa (12 proc.) wynikająca z badania Kampanii Przeciw Homofobii. Głównymi powodami stojącymi za wyjazdem w inny region Polski jest praca i sytuacja ekonomiczna. 'Jednak w przypadku wyjazdu z kraju dominowało niezadowolenie z sytuacji politycznej, która jest otwarcie wroga wobec społeczności LGBTQIA+' - czytamy w raporcie.
'Nie jestem ideologią'
- W zasadzie wszystkie osoby biorące udział w badaniu przyznały, że doświadczyły kiedyś jakiejś formy dyskryminacji lub przemocy. Od nienawistnych napisów po zaczepki uliczne z powodu np. tęczowego elementu ubioru. To też jest ewidentnie problem - mówi rzecznik Tęczowego Opola.
Wyniki raportu wskazują też na to, że połowa badanych osób w ostatnich dwóch latach doświadczyła dyskryminacji motywowanej uprzedzeniami wobec orientacji seksualnej lub tożsamości płciowej. Obrażanie, poniżanie, ośmieszanie i negatywne komentarze to doświadczenie aż 96 proc. badanych, którzy zgłosili doświadczenie dyskryminacji. Osoby te powszechnie spotykają się również z obraźliwymi hasłami i wyśmiewaniem w przestrzeni publicznej (75 proc. wskazań).
Co najmniej jedna osoba z mojej uczelni będąca na wysokim stanowisku używa stwierdzeń 'ideologia LGBT'. Nie jestem ideologią. Jestem człowiekiem. Ideologia by nie cierpiała z powodu dyskryminacji. Ja już tak - to jeden z przykładów przytaczanych w raporcie wypowiedzi osób ze społeczności LGBT+, które wzięły udział w badaniu. 'Najdotkliwiej pamiętam wizyty u psychiatrów, którzy operowali przestarzałymi terminami, pokpiwali z mojej orientacji i tożsamości płciowej, negowali moje traumy' - napisał ktoś inny.
Przemoc fizyczna pojawiała się w odpowiedziach badanych znacznie rzadziej niż słowna czy psychologiczna, ale jakiejkolwiek formy przemocy związanej z fizycznością doświadczyło aż 60 proc. pytanych osób. Około jedna trzecia doświadczyła plucia lub potrącania, szarpania, kopania.
Nie tylko marsz
W sobotę (8 lipca), kilka godzin przed początkiem marszu, na placu Jana Pawła II w Opolu zacznie działać Miasteczko Równości. Od godziny 11 na miejscu obecne będą organizacje pozarządowe, działać będą punkty konsultacyjne czy punkt bezpłatnego testowania na HIV i kiłę. W ramach przygotowania do marszu odbywać się będzie malowanie twarzy, dostępna też będzie strefa chill i fotobudka.
O 14 rozpoczną się przemówienia, po których uczestnicy Marszu Równości wyruszą ponad 3,5-kilometrową trasą wokół centrum Opola i Starego Miasta. Hasło piątego Marszu Równości w Opolu to 'Idziemy za lepszy czas'.