Jadą 200 kilometrów, by dobrze zjeść. "Szpajza robi efekt wow"
- Turystyka kulinarna wciąż zyskuje na popularności, a jednym z ciekawszych szlaków w Polsce jest "Opolski bifyj";
- Niektórzy jadą sto czy dwieście kilometrów w jedną stronę, żeby poznać nową restaurację - mówi TOK FM Piotr Mielec, dyrektor Opolskiej Regionalnej Organizacji Turystycznej;
- Szefowie kuchni restauracji zrzeszonych w ramach szlaku udostępniają część swoich receptur i wariacji na temat opolskich specjałów w formie przepisów i filmów.
Lokale serwujące regionalne specjały zrzeszone są w ramach kulinarnego szlaku "Opolski bifyj" już od 10 lat. - Kulinaria stawały się wtedy modne i zastanawialiśmy się z restauratorami z województwa opolskiego, czy tego typu inicjatywa ma też u nas szanse powodzenia. Szlak powstał w 2015 roku. Dołączyły restauracje bardzo różne. Były obiekty nowoczesne, ale też historyczne, zlokalizowane niejednokrotnie w zamkach czy pałacach - mówi nam Piotr Mielec, dyrektor Opolskiej Regionalnej Organizacji Turystycznej.
Jak słyszymy, szybko okazało się, że nawet wśród mieszkańców województwa opolskiego wiedza dotycząca tradycyjnych potraw i produktów regionalnych jest nikła. - Mieszkańcy województwa oczywiście potrafią rozpoznać roladę śląską czy kołocza śląskiego, ale na tym znajomość i skojarzenia z regionalnymi potrawami i produktami tradycyjnymi bardzo często się kończy - dodaje Mielec. Tymczasem opolska kuchnia to także modziki, citron śpajza czy kompot z kwity.
Karpia można przez cały rok
Każdy lokal na szlaku musi w swojej karcie posiadać na stałe minimum cztery potrawy bądź produkty z listy opolskich produktów tradycyjnych. Obecnie to 18 certyfikowanych restauracji i jedna cukiernia z województwa opolskiego. Najwięcej jest ich w Opolu i okolicach, ale kolejne znajdziemy również jadąc na wschód i południowy wschód od Opola, a także w stronę Gór Opawskich. I - jak mówi nasz rozmówca - coraz więcej osób jest gotowych przejechać kilkadziesiąt kilometrów i więcej, by spróbować nowych smaków.
- Oczywiście widać to nie tylko u nas w województwie, ale w całym kraju. Społeczeństwo jest zamożniejsze, może sobie na więcej pozwolić. Niektórzy jadą sto czy dwieście kilometrów w jedną stronę, żeby poznać nową restaurację. Do jednego z lokali na naszym szlaku na faworki z karpia niemodlińskiego goście przyjeżdżają z Wrocławia czy Katowic - mówi szef OROT-u.
Ryby są zresztą jednym w wyróżników kuchni opolskiej, a najmniejsze w kraju województwo przoduje w hodowli karpia. Karp niemodliński w 2015 roku wpisany został na ministerialną listę produktów tradycyjnych, a na szlaku "Opolski bifyj" znajdziemy kilka lokali specjalizujących się w karpiu.
- Często są to potrawy proste, niemal barowe, jak na przykład wspomniane faworki z karpia. Ryba jest filetowana, z fileta wycina się cienki plasterek, nacina w środku i przekłada. I taki "faworek" smażony jest następnie w głębokim tłuszczu. Do tego można podać frytki, sos i mamy danie tak naprawdę barowe, uliczne, a przy okazji wyśmienite. To jeden z przykładów tego, jak nasi restauratorzy podchodzą do tematu karpia. Starają się go kulinarnie oswoić, żeby nie była to ryba tylko świąteczna, ale taka, którą można jeść pod różnymi postaciami przez cały rok - mówi Piotr Mielec.
Bifyj, czyli kredens
Na prowadzonej przez Ministerstwo Rolnictwa liście produktów tradycyjnych województwa opolskiego znajdziemy też sporo słodkości. Śląski kanon to oczywiście kołocz, czyli pieczone na prostokątnych blachach pulchne ciasto drożdżowe, z masą makową lub serową i posypką na górze. Typowo opolski jest piernik z latwergą (powidłami z gruszek, jabłek i wiśni pochodzących tradycyjnie z sadów zakładanych na terenie dawnych winnic pod Głogówkiem) i opolskie ciasteczka ze skwarek (szpyrek). Kolejne regionalne słodycze to marcepan z ziemniaków, babka zista i anyżki, a salony podbija ostatnio szpajza (także citron śpajza - w wersji cytrynowej).
- To bardzo typowy, prosty deser, przygotowywany na surowych jajkach, aromatyczny i leciutki, często spotykany w śląskich domach i dopiero teraz szerzej odkrywany. Wśród gości, którzy przyjeżdżają do nas z różnych stron Polski, a także z zagranicy, potrafi zrobić furorę, po prostu efekt wow - stwierdza dyrektor Opolskiej Regionalnej Organizacji Turystycznej.
Bifyj, czyli po śląsku kredens, ma w nazwie szlaku kulinarnego nie tylko zachęcać do odwiedzania lokali specjalizujących się w regionalnej kuchni, ale też włączania smaków pochodzących ze Śląska Opolskiego do domowego menu. Szefowie kuchni restauracji zrzeszonych w ramach szlaku udostępniają część swoich receptur i wariacji na temat opolskich specjałów w formie przepisów i filmów. Można więc we własnej kuchni stworzyć kurczaka a’la whiskey z panierowanymi kluskami śląskimi, pranzunki albo śląskie niebo, ew. śląski raj (Himmelreich). Chyba, że ktoś woli śląski żur na maślance. Tylko maślanka musi być z Olesna.