,
Obserwuj
Podkarpackie

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zajęła się sprawą legionelli na Podkarpaciu

oprac. Karolina Wiśniewska
2 min. czytania
25.08.2023 12:08
Funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego sprawdzają przyczyny zakażeń legionellą w Rzeszowie - podał Stanisław Żaryn. W piątek poinformowano o siódmej osobie, która zmarła. Sprawą zajmuje się też Rządowy Zespół Zarządzania Kryzysowego.
|
|
fot. Dariusz Borowicz / Agencja Wyborcza.pl

Jak powiedział w rozmowie z PAP zastępca ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn, ABW zajęła się sprawą legionelli, by 'wykluczyć pewną intencjonalną działalność'. Zaznaczył, że to rutynowe czynności. Zwrócił uwagę, że ze względu na sytuację w Europie w takich przypadkach trzeba weryfikować różne scenariusze.

- Widzimy też, że Rosja próbuje przy tej okazji siać pewną panikę i obserwuje, co się dzieje. To też jest pewien czynnik, który powoduje, że musimy pewne scenariusze wykluczyć - powiedział Żaryn.

Informację o zaangażowaniu ABW jako pierwsze podało RMF FM. Dziennikarze przypomnieli, że legionelloza pojawiła się w ważnym strategicznie regionie Polski w kontekście wojny Rosji przeciwko Ukrainie.

Legionella. Coraz więcej zakażeń

Według danych sanepidu legionellę potwierdzono już u 113 pacjentów hospitalizowanych na terenie Rzeszowa i powiatu rzeszowskiego, Dębicy, Przemyśla, Kolbuszowej, Łańcuta oraz Sędziszowa Małopolskiego. W piątek rano poinformowano, że zmarła siódma osoba z potwierdzonym zakażeniem. Wszystkie dotychczasowe osoby zmarłe były obciążone chorobami współistniejącymi, w wieku od 64 do 95 lat.

W piątek sytuacją na Podkarpaciu zajął się Rządowy Zespół Zarządzania Kryzysowego. Jak podało RCB, oprócz sprawy zakażeń legionellą zespół omawia też m.in. sytuację na Odrze. Posiedzenie RZZK prowadzi wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Maciej Wąsik.

W Rzeszowie prowadzone jest dochodzenie sanitarne dotyczące źródła pojawienia się w mieście groźnej bakterii. Jego wyniki mają być znane w poniedziałek.

Prof. Joanna Zajkowska z Kliniki Chorób Zakaźnych i Neuroinfekcji Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku mówiła w TOK FM, że od zakażenia bakterią do wystąpienia objawów mija najczęściej około 5-6 dni, ale w niektórych przypadkach ten czas może być dłuższy - do 10 dni. - Dlatego możemy się jeszcze spodziewać nowych zakażeń - powiedziała.

Lekarka podkreśliła, że wywołaną przez tę bakterię chorobą człowiek nie może zarazić się od innego człowieka. Zakaża się najczęściej drogą inhalacyjną. - Legionella to bakteria, która znakomicie się rozwija w rurach kanalizacji wodnej, gdzie jest rdza, osady wapienne i ciepło. Tu to stężenie może być na tyle duże, że wydostająca się woda w postaci się areozolu - czyli prysznica lub fontanny - może stanowić zagrożenie dla człowieka, jeżeli zainhalujemy ten aerozol i bakterie dostana się do płuc - wyjaśniała.