Atak niedźwiedzia w Bieszczadach. "Mężczyzna miał rany szarpane i kąsane"
Jak powiedziała PAP Aneta Zwarig ze szpitala w Krośnie, poturbowany przez niedźwiedzia mężczyzna jest w stanie stabilnym. - Odniósł rany szarpane i kąsane twarzoczaszki, a także ramienia oraz pleców. Został chirurgicznie zaopatrzony. Jest przytomny i w logicznym kontakcie. Rokowania są dobre - powiedziała w poniedziałek PAP Aneta Zwarig. Lekarze na razie nie informują, kiedy pacjent będzie mógł opuścić szpital.
54-letni mężczyzna został zaatakowany przez niedźwiedzia w okolicach nieistniejącej wsi Hulskie w Bieszczadach w niedzielę po godz. 16. Był z nim inny mężczyzna, który zawiadomił służby ratunkowe.
Pierwsi na miejsce dotarli ratownicy z bieszczadzkiego GOPR. Pomagali im strażacy z OSP, ponieważ ze względu na trudny teren, do poszkodowanego nie można było dojechać ani quadem, ani wózkiem transportowym. Ranny mężczyzna był niesiony na rękach.
Wezwano śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, który przetransportował rannego mężczyznę do szpitala. Akcja ratunkowa trwała ponad trzy godziny.
Niedźwiedź na drodze. Co robić?
Jak się zachować w przypadku spotkania z niedźwiedziem? Jak tłumaczył nam kilka miesięcy temu Tomasz Zając z Tatrzańskiego Parku Narodowego, przede wszystkim trzeba być cicho i spokojnie. Nie należy zwracać na siebie uwagi. Nie można dokarmiać niedźwiedzia. Należy oddalić się, ale nie uciekać.
- Niedźwiedź ma ten sam odruch, co pies, czyli gdy my zaczniemy uciekać, to on zacznie nas gonić. Na krótkim dystansie niedźwiedź może osiągnąć prędkość 50 kilometrów na godzinę. Dla porównania Usain Bolt, czyli najszybszy człowiek, w rekordowym biegu miał maksymalną prędkość 42 kilometrów na godzinę. Niedźwiedź jest zdecydowanie szybszy od człowieka, więc gdy będzie chciał, to nas dogoni. Ale pamiętajmy, że on nie żąda kontaktu z człowiekiem, nie atakuje go, nie poluje na niego. Chyba że poczuje się zagrożony - podkreślał Zając.
Źródła: PAP, własne