Głośne śledztwo wraca do IPN. "Słuszna decyzja sądu"
Śledztwo zostało umorzone pod koniec listopada 2023 roku. W uzasadnieniu wskazano m.in., że nie znaleziono podstaw do stwierdzenia, że "przesiedlenie w ramach akcji 'Wisła' stanowiło zbrodnię przeciw ludzkości ani zbrodnię komunistyczną".
Przypomnijmy - akcja "Wisła" polegała na przymusowym wysiedleniu obywateli polskich narodowości ukraińskiej i łemkowskiej z południowo-wschodnich terenów Polski w 1947 roku. Chodziło o ok. 140 tysięcy osób. Stały za nią komunistyczne władze Polski. Ścigania sprawców deportacji domagali się m.in. prezes Związku Ukraińców w Polsce i przewodniczący Prezydium Zjednoczenia Łemków.
Instytut Pamięci Narodowej - umarzając śledztwo - przekonywał, że "decyzja o akcji 'Wisła' (...) miała na celu zapewnienie bezpieczeństwa obywateli". "Aby ich chronić, a jednocześnie odciąć Ukraińską Powstańczą Armię od zaopatrzenia i wsparcia wywiadowczego ze strony współpracujących z nią mieszkańców, ewakuowano ludność z terenów, na których miały zostać przeprowadzone zmasowane działania wojskowe. Przy przesiedleniach nie stosowano kryterium narodowościowego" - twierdził IPN. Wskazał również, że "ewakuacja odbywała się w sposób humanitarny".
IPN musi wrócić do sprawy
Od decyzji Instytutu Pamięci Narodowej do Sądu Okręgowego w Warszawie odwołał się Związek Ukraińców w Polsce, a także jedno ze stowarzyszeń z Gorlic. Wskazano, że nie było podstaw do umorzenia, bo IPN nie uwzględnił wyników badań. Sąd przyznał im rację.
"Śledztwo w sprawie akcji 'Wisła' wraca do Prokuratury IPN. Sąd Okręgowy w Warszawie uchylił postanowienie o umorzeniu i przekazał sprawę do Prokuratora IPN w Rzeszowie, do ponownego rozpoznania" - poinformował Związek Ukraińców w Polsce.
IPN odniósł się do sądowego rozstrzygnięcia na swojej stronie internetowej. Śledczy z tej instytucji przyznali, że muszą zająć się dalszym badaniem sprawy. "Wskazania Sądu Okręgowego są dla prokuratora wiążące i zostaną w dalszym śledztwie wykonane, niezależnie od tego, że w toku dotychczasowego postępowania prokurator zapoznał się z licznymi pracami naukowymi autorów polskich oraz zagranicznych, (...) co szczegółowo przedstawił w uzasadnieniu decyzji o umorzeniu" - napisali pracownicy IPN.
Historyk o "trafnej decyzji sądu"
- Decyzję sądu w Warszawie uważam za trafną. Sąd wziął pod uwagę, że IPN opierał się głównie na wyobrażeniach i opinii szeregowego pracownika Instytutu w Rzeszowie, który nie ukrywa swoich powiązań z radykalnymi, samozwańczymi kresowymi środowiskami o prorosyjskich sympatiach. Ponadto warto zwrócić uwagę, że "Przegląd Historyczno-Wojskowy" wydawany przez Wojskowe Biuro Historyczne opublikował niedawno krytyczny artykuł prof. Jana Pisulińskiego na temat decyzji IPN w sprawie oceny akcji "Wisła". I sąd powołał się na ten artykuł - komentuje sprawę historyk dr Mariusz Zajączkowski.
"To, co (w postanowieniu IPN) bulwersuje, to nie tylko zdecydowana obrona organizatorów i wykonawców akcji "Wisła" przed oskarżeniami o zbrodnię komunistyczną, ale też nieprawdziwy obraz samego jej przebiegu. Czytając postanowienie, ma się wrażenie deja vu, gdyż jest on łudząco podobny do prezentowanego przez historiografię wojskową czasów PRL" -
napisał prof. Jan Pisuliński we wspomnianym przez historyka tekście.
Była prezes Polskiego Radia i nie tylko. Głośne nazwiska w centrali IPN. 'Bezczelne'
Do sprawy odniósł się też w "Gazecie Wyborczej" prof. Grzegorz Motyka, wieloletni badacz dziejów relacji polsko-ukraińskich, jeden z największych autorytetów w tym zakresie. "Sąd poddał decyzje prokuratury miażdżącej krytyce, uznając, iż ta w swoim uzasadnieniu bez mała na siłę próbuje znaleźć usprawiedliwienie dla masowej deportacji, powtarzając przy tym 'argumenty żywcem wyjęte z propagandy z czasów stalinowskich'" - napisał prof. Motyka.
"Sąd zwrócił też słusznie uwagę, że prokuratura zlekceważyła wieloletni dorobek naukowy wypracowany przez historyków. Niby przesłuchano niektórych ze znawców tematyki, jednak ich wypowiedzi faktycznie zlekceważono. Natomiast główny wywód na rzecz umorzenia sprawy oparto na ekspertyzie jednego z pracowników IPN nieposiadającego ani stopnia naukowego, ani poważnego dorobku" - wskazał dalej historyk.
Eksperci od początku alarmowali, że decyzja IPN i jej uzasadnienie to zaprzeczanie prawdzie historycznej. - Uzasadnienie umorzenia tego śledztwa jest haniebne. Jest bezpodstawne i wbrew faktom. Nie uwzględniono w nim ponad 30-letniego dorobku polskiej historiografii po 1989, w tym publikacji naukowych wydanych przez IPN, zlekceważono aktualny stan badań na temat akcji ''Wisła'' - mówił nam tuż po umorzeniu dr Mariusz Zajączkowski, który siedzi w tej tematyce od ponad 20 lat.