,
Obserwuj
Podkarpackie

Kultowy bieg w tym roku się nie odbędzie. Cudu nie było. "Nawet śnieżki nie mogłem zrobić"

mar, IAR
3 min. czytania
06.02.2025 11:01
W ten weekend do Ustianowej Górnej miało przyjechać ponad 120 dorosłych zawodników narciarstwa biegowego i ok. 200 dzieci. To miała być 38. edycja biegu organizowanego w Bieszczadach od 1987 roku. Na kilka dni przed wydarzeniem organizatorzy musieli je odwołać, bo nie ma śniegu.
|
|
fot. Jerzy Undro/REPORTER/East News

Kultowy bieg w tym roku się nie odbędzie. Cudu nie było. 'Zimy nie ma i nie będzie'

- Śledziłem prognozy na różnych portalach, również lotniczych. Ani w tych polskich, ani norweskich nie widać śniegu. Zimy nie ma i nie będzie - mówi Marek Konopka, komandor Bieszczadzkiego Biegu Lotników, dyrektor miejscowej Szkoły Podstawowej im. Bohaterów Lotnictwa Polskiego. Do ostatniej chwili liczył na cud. Jednak z prognoz wynika, że do połowy marca, przez wszystkie te dni spadnie najwyżej 5 cm śniegu, a to nie wystarczy, by przeprowadzić takie zawody.

W Bieszczadach tegoroczna zima zaczęła się dobrze. Jeszcze w połowie stycznia była nadzieja na to, że impreza się odbędzie. - Mieliśmy już opady po 30-40 cm śniegu, ale spadł na mokry, niezamarznięty grunt, więc się nie utrzymał. Gdyby dzisiaj sypało, byłoby inaczej. Mi wystarczyłoby 15 centymetrów - mówi organizator Bieszczadzkiego Biegu Lotników.

Zanim ogłosił, że zawody nie mogą się odbyć, wybrał się na szczyt Żukowa. Już kilka razy w ostatnich latach, gdy na dole nie było warunków, rywalizacja przenosiła się właśnie na szczyt nazywany przez miejscowych 'ustianowskim lodowcem'. Jednak w tym roku nawet na Żukowie trudno szukać śladów zimy. - Wystarczyłoby nam 2-3 kilometry trasy. Nasze zawody odbywają się na dystansie 20 kilometrów, więc zawodnicy mogliby zrobić 10 kółek, ale nie znalazłem nawet śniegu na zrobienie porządnej śnieżki - opowiada Marek Konopka.

Ukryte miejsce w Bieszczadach. 'Zostawiali nam tylko spaliny, teraz to się zmienia'

Rok temu było identycznie, a medale są gotowe

To drugi rok z rzędu, kiedy Bieszczadzki Bieg Lotników trzeba było odwołać z tych samych powodów. Znów wszystko, po za pogodą, było gotowe. Zamówiono medale i statuetki dla uczestników. Komandor biegu mówi, że zrobi tak jak rok temu letni bieg i wtedy nagrody zostaną rozdane. - Wtedy nam już nic nie przeszkodzi, może padać deszcz, może być błoto. To jeszcze większa zabawa dla tych, którzy do nas przyjeżdżają - przyznaje Marek Konopka. Dodaje, że kapryśna pogoda sprawiła, że od kilku lat na medalach nie ma postaci z nartami, jest jedynie napis Bieszczadzki Bieg Lotników. - A taki medal można dać i narciarzowi, i biegaczowi, i lekkoatlecie - śmieje się Konopka.

Ustianowa ma przedwojenne tradycje lotnicze, to była tu największa szkoła szybowcowa w Europie. Stąd nazwa zimowej imprezy organizowanej przez gminę Ustrzyki Dolne. Przed pandemią zawody miały charakter międzynarodowy, przyjeżdżało sporo Ukraińców i Słowaków. Dziś impreza mogłaby się odbudować, gdyby był śnieg, bo bieg był popularny wśród narciarzy biegowych w całym kraju. Zawody organizowane w Ustianowej Górnej są klasyfikowane w Pucharze Polski Amatorów (w całej Polsce jest tylko pięć takich biegów).

Niezwykłe znaleziska w zabytkowej studni. 'Niesamowita historia. Nie wszyscy uwierzyli'

Pierwsza edycja zawodów odbyła się w 1987 roku, choć nie było jeszcze odpowiednich tras. Zawodnicy pokonywali 25 kilometrów, ścieżkami przygotowanymi na szerokość półtora metra. Startowali z Ustianowej do Czarnej. Z czasem logistyka zdecydowała, że start i meta były w Ustianowej. Przez kolejne lata władze gminy inwestowały w trasy, poszerzały je i starały się o możliwość organizowania ogólnopolskich zawodów. Od 15 lat Ustianowa cieszy się licencją FIS (Międzynarodowej Federacji Narciarskiej), która umożliwia prowadzenie zawodów międzynarodowych np. Pucharu Europy. Imprezy tej rangi nigdy w Bieszczadach nie było, ale była kilka razy olimpiada młodzieży i młodzieżowe zawody międzynarodowe. Lokalne władze planują przygotowanie w przyszłości profesjonalnej, oświetlanej, 2,5 kilometrowej trasy narto-rolkowej ze sztucznym naśnieżaniem. - Wtedy taka pogoda jak dzisiaj nie będzie nam straszna, bo gdy naśnieżymy w odpowiednim czasie, to będziemy mogli do końca kwietnia biegać na nartach. - mówi Marek Konopka, komandor Bieszczadzkiego Biegu Lotników.

Posłuchaj podcastu!