,
Obserwuj
Podkarpackie

Firmy z Podkarpacia chcą przestawiać się na zbrojenia, ale mają kłopot. "Na cuda trzeba poczekać"

4 min. czytania
23.03.2025 21:04
Znane firmy z Podkarpacia przestawiają się na produkcję zbrojeniową. Jedną z kluczowych jest Huta Stalowa Wola na Podkarpaciu. Plany zakładają tu znaczne zwiększenie zdolności produkcyjnych sprzętu bojowego, ale - jak podkreślają rządzący - nic nie stanie się z dnia na dzień.
|
|
fot. Patryk Ogorzałek / Agencja Wyborcza.pl
  • Pieniądze na obronność mają pochodzić z Unii Europejskiej - wiadomo, że będą niemałe;
  • Tyle, że gotówka to jedno, ale hali produkcyjnej czy fabryki amunicji nie da się postawić z dnia na dzień - o czym mówił w Sejmie wiceminister aktywów państwowych Konrad Gołota;
  • Na produkcję zbrojeniową chcą przestawić się m.in.: Huta Stalowa Wola i Dezamet z Nowej Dęby.

Polskie firmy przestawiają się na produkcję zbrojeniową. W obliczu pełnoskalowej wojny za naszą wschodnią granicą i zmiany podejścia Ameryki do pomocy Ukrainie, do akcji wkracza Unia Europejska. Jest zgoda m.in. na powołanie specjalnego funduszu na obronność w ramach Krajowego Planu Odbudowy. W ramach Funduszu Bezpieczeństwa i Obrony mamy mieć 30 miliardów złotych na rozwój polskiego przemysłu zbrojeniowego. W grze będą więc ogromne pieniądze na obronność. Ale pieniądze to jedno. Równie dużym wyzwaniem jest czas potrzebny na nowe inwestycje.

Jak mówił w Sejmie w tym tygodniu wiceminister aktywów państwowych Konrad Gołota, fabryki - np. z amunicją - nie da się wybudować z dnia na dzień. - My nie wypiekamy tutaj bułek, tylko mówimy o bardzo poważnych inwestycjach i poważnych planach rozwojowych. Rozumiem, że brakuje nam czasu i musimy szybko podejmować decyzje, ale rozpatrzenie konkretnych wniosków o dofinansowanie i dyskusja na temat planów musi chwilę zająć - powiedział Gołota.

Jak dodał, wszystko musi być przemyślane m.in. ze względów strategicznych. - Ważny jest nie tylko interes i możliwości danego przedsiębiorstwa, ale również kwestie strategicznego bezpieczeństwa państwa. Upraszczając, czasami nie buduje się dwóch linii produkcyjnych obok siebie, żeby potencjalnemu agresorowi trudniej było je zniszczyć - mówił wiceminister na posiedzeniu sejmowej podkomisji do spraw polskiego przemysłu obronnego.

'Utknęły na wysokościach' i już się nie zobaczę. 'Popłakałyśmy się'

Wielkie plany na zmiany w Hucie Stalowa Wola na Podkarpaciu

Jedną z kluczowych firm zaangażowanych w tematykę obronności jest Huta Stalowa Wola na Podkarpaciu. Jak mówił prezes Polskiej Grupy Zbrojeniowej Krzysztof Trofiniak, zakład będzie się w najbliższych latach rozwijał, ale to też nie stanie się z dnia na dzień. Obecnie w Hucie pracuje prawie 2400 pracowników, ale kadra na pewno zostanie zwiększona.

Plany zakładają zwiększenie zdolności produkcyjnych sprzętu bojowego - kwota łącznych planowanych nakładów to ponad 1,3 miliarda złotych. W planach są inwestycje infrastrukturalne, ale też inwestycje w maszyny. W ramach Huty Stalowa Wola działa m.in. Autosan w Sanoku, który też przestawia swoją produkcję.

UE chce się zbroić. Firmy już zaczęły ofensywę. 'Tego nie było kilka miesięcy temu'

- Autosan obecnie przebranżawia się częściowo - utrzymuje zdolność produkcji autobusów, ale od połowy tego roku głównym produktem nie będą już tradycyjne autobusy, ale samochody ciężarowe Jelcz 4x4 i 6x6 - powiedział prezes PGZ. Biznesplan zakłada rozbudowę zakładu - nowe inwestycje mają powstać na ogromnych powierzchniach przy głównej siedzibie huty.

Zgodnie z zapowiedziami, huta - po rozbudowie - ma móc produkować o wiele więcej sprzętu wojskowego. - Planowany wolumen sprzedaży produktów Huty Stalowa Wola [chodzi m.in. o czołgi - przyp. red.] ma wzrosnąć do 2031 z 655 sztuk w wariancie bez inwestycji do 4925 sztuk po realizacji inwestycji - powiedział prezes.

Co z produkcją amunicji?

Podczas wspomnianej podkomisji w Sejmie była mowa o produkcji amunicji. Jak wyjaśniał Konrad Gołota, zapotrzebowanie wojska to 280 tysięcy sztuk amunicji. I tu też wiele jest do nadrobienia.

- Podam liczby, by zobrazować cały temat. W latach 2016-2023 zamówienia łączne wyniosły 42 tysiące sztuk, to daje około 5 tysięcy rocznie. Nie da się od razu zwiększyć produkcji do 280 tysięcy sztuk. To są procesy, które wymagają nakładów inwestycyjnych. Wszyscy oczekujemy, że tej amunicji będzie bardzo dużo, ale - przepraszam bardzo - na cuda trzeba chwilę poczekać - dodał Gołota.

Jednym z producentów amunicji jest firma Dezamet z Nowej Dęby, również na Podkarpaciu. Ma zwiększać produkcję, ale też potrzebuje dokapitalizowania i terenów pod inwestycje. Problem w tym, że to wszystko trwa (jak chociażby oczekiwanie na decyzje środowiskowe, które umożliwiłyby postawienie nowej fabryki). Wiceminister Konrad Gołota podkreślił, że polski rząd pracuje obecnie nad odpowiednimi przepisami, w tym nad deregulacją, by tego typu inwestycje nie musiały czekać na formalności, w tym związanych choćby z zajmowaniem terenów leśnych. Pieniądze na inwestycje mają być pozyskiwane z różnych źródeł, w tym z funduszy europejskich.

Polska armia w kłopocie? 'To nam starczy na dwa-trzy dni wojny'

Jak się zmieni Dezamet z Nowej Dęby?

Dezamet ma w swoim biznesplanie m.in. zakup gruntów pod nowe inwestycje, budowę nowych obiektów, w tym magazynów i hal produkcyjnych, zakup maszyn i urządzeń niezbędnych do produkcji, jak też zakup licencji na produkcję nowych rodzajów amunicji. Do końca marca firma z Nowej Dęby ma złożyć wniosek o dofinansowanie w Funduszu Inwestycji Kapitałowych, którym zarządza Ministerstwo Aktywów Państwowych. Planowane nakłady inwestycyjne to w tym przypadku prawie 1,4 miliarda złotych. Chodzi o produkcję amunicji artyleryjskiej, moździerzowej i rakietowej, granatników i zapalników czy produkcję granatów ręcznych i nasadkowych.

- Z uruchomionych przez Unię Europejską pożyczek na 150 miliardów euro nasz kraj ubiega się o około 20 miliardów euro, czyli około 100 miliardów złotych. Te kredyty mają odroczony o 10 lat okres spłaty, a później będą spłacane aż do 2070 roku - powiedział Konrad Gołota. Jak tłumaczył, podejście Unii Europejskiej do tematu obronności zmienia się niemal z tygodnia na tydzień, dlatego dziś można liczyć na o wiele większe środki niż jeszcze kilka czy kilkanaście miesiecy temu.

Na początku marca wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz mówił podczas Forum Polskiego Przemysłu Zbrojeniowego w Warszawie, że MON oczekuje "natychmiastowych efektów" w sprawie zwiększenia możliwości produkcji amunicji. - Polski rząd nie będzie czekał na jakąkolwiek opieszałość i na jakiekolwiek zaniedbania. Budowa fabryk amunicji, jak również otwartość, którą dzisiaj widzę ze strony Polskiej Grupy Zbrojeniowej na współpracę z przemysłem prywatnym jest absolutnie konieczna. My potrzebujemy wielu fabryk amunicji w Polsce - powiedział wicepremier.