UE chce się zbroić. Firmy już zaczęły ofensywę. "Tego nie było kilka miesięcy temu"
Szefowie państw i rządów UE podczas szczytu w Brukseli dali zielone światło planowi dozbrajania zaprezentowanemu przez Ursulę von der Leyen . Jak komentował w TOK FM dr Filip Tereszkiewicz, na deklaracje UE w sprawie dozbrajania się szybko zareagowały firmy zbrojeniowe. - Po raz pierwszy zaczęły wysyłać lobbystów do Brukseli. Zaczęli się oni już rejestrować przy Komisji Europejskiej i Parlamencie Europejskim. Co znaczy, że firmy zbrojeniowe widzą tu interesujący rynek, w który warto zainwestować. Tego nie było jeszcze kilka miesięcy temu - mówił ekspert z Instytut Nauk o Polityce i Administracji Uniwersytetu Opolskiego.
Gość Wojciecha Muzala ocenił, że pieniądze, które UE chce przeznaczyć na dozbrojenie, czyli 800 mld euro, to "nie jest dużo z punktu widzenia wydatków amerykańskich". - To jest roczny budżet amerykański. Ale z punktu widzenia wydatków europejskich, chiński czy rosyjskich to są całkiem duże pieniądze. Większe, niż były do tej pory - wyjaśnił.
Ekspert dodał, że pojawiają się głosy ostrzegające, iż obciążenia finansowe związane z dozbrajaniem mogą być dla Unii Europejskiej za duże. - Przywódcy Hiszpanii i Włoch wskazywali, że trzeba być bardzo ostrożnym, bo poluzowanie reguł budżetowych i wypuszczenie obligacji przez Unię może zdestabilizować sytuację gospodarczą w tych krajach ze względu na ich duże zadłużenie - tłumaczył gość "Pierwszego programu".
Szczyt UE. Węgry osamotnione
Gość TOK FM zwrócił uwagę na to, że tylko Węgry nie zaakceptowały konkluzji z brukselskiego szczytu dotyczącego Ukrainy. A przecież Słowacją rządzi Robert Fico, który nie kryje sympatii dla Władimira Putna. Premier Słowacji poleciał nawet do Moskwy, by spotkać się z Putinem, ale w Brukseli stanął po stronie unijnej większości.
Oglądamy 'Mentzen TV'. 'Ta fabryka obciachu dymi mi w domu co wieczór'
Zdaniem eksperta z Uniwersytetu Opolskiego wpływ na postawę premiera Słowacji mógł mieć punkt dotyczący wsparcia dla tego kraju "w negocjacjach z Ukrainą, aby przywrócić przesył rosyjskiego gazu". Rosyjski surowiec nie płynie od 1 stycznia 2025 roku przez Ukrainę, bo wtedy wygasł termin umowy o tranzycie gazu. - Fico jest pragmatyczny politykiem i jeśli coś uda mu się ugrać dla Słowacji, to przyłączy się do Europy. To jest optymistyczne - przekonywał.
A na co liczy premier Węgier, dystansując się od kursu obranego przez UE? - Orban prawdopodobnie liczy na to, że ze względu na bardzo dobre swoje relacje z obecną administracją amerykańską będzie miał wpływ na to, jakie decyzje są podejmowane - ocenił Tereszkiewicz. Zdaniem naukowca Węgry grają "poza drużyną europejską".