,
Obserwuj
Pomorskie

Praca czeka nad morzem. Branża turystyczna stawia Ukraińcom jeden warunek. "Wystarczy 20-30 godzin"

Elżbieta Mazur
3 min. czytania
01.05.2022 09:00

Branża turystyczna czeka na pracowników z Ukrainy. Warunkiem znalezienia zatrudnienia chociażby nad morzem jest przynajmniej podstawowa znajomość polskiego. Jednak jak twierdzą eksperci, już 20-30 godzin kursu wystarczy, by zapewnić funkcjonowanie na poziomie 80 proc. komunikatywności.

|
|
fot. CEZARY ASZKIEŁOWICZ Agencja Wyborcza.pl

Od wybuchu wojny w Ukrainie pracę w Polsce podjęło 100 tys. obywateli tego kraju - poinformowała minister rodziny i polityki społecznej Marlena Maląg. Dodała, że polski rynek pracy jest w stanie przyjąć około 400 tys. osób i nie będzie to kolidować z zatrudnianiem Polaków.

Na napływ rąk do pracy bardzo liczy branża turystyczna, która odbudowuje się po pandemii. I już widać, że coraz więcej uchodźczyń otrzymuje oferty pracy sezonowej, także nad polskim morzem. Z jednej strony już się zaaklimatyzowały i szukają zarobku, z drugiej - przedsiębiorcy także dostrzegli szansę w zatrudnianiu Ukrainek. Dlatego ofert przybywa praktycznie z dnia na dzień.

Jak podkreśla ekspertka rynku pracy Anna Sudolska, na razie są to zwykle propozycje pracy sezonowej - głównie w sektorze turystycznym, ale także w handlu czy ochronie zdrowia. - Natomiast spodziewamy się, że z każdym tygodniem będzie zarówno przybywało ofert, jak i wachlarz propozycji będzie większy - kwituje Sudolska.

Jakakolwiek praca, od zaraz

Każdego dnia do biur i urzędów pośrednictwa pracy zgłaszają się przede wszystkim młode kobiety z Ukrainy gotowe do podjęcia pracy. Zazwyczaj poszukują jakiegokolwiek zajęcia, które pozwala zarabiać.

- Zdarzają się więc historie pań, które mają wyższe wykształcenie, ale ich znajomość języka pozwala na pracę jako pomoc kuchenna czy osoba sprzątająca. Spodziewamy się oczywiście, że osoby uczące się języka bardzo szybko będą szukać dla siebie lepszych perspektyw zawodowych. Na razie jest to szukanie czegokolwiek - mówi Anna Sudolska, ekspert rynku pracy.

Praca sezonowa nad morzem… z językiem polskim

Jak przekonują eksperci, obecna sytuacja na rynku pracy wcale nie oznacza, że w wakacje nad morzem, czy to w hotelu, czy w sklepie, czy zamawiając gofra, usłyszymy język ukraiński. Będzie to raczej charakterystyczny akcent. - Zdecydowanie większe szanse na zatrudnienie będą miały osoby z podstawami polskiego - przekonuje Marcin Pawłowski, prezes Polskiej Fundacji Przedsiębiorczości.

- Wiemy, jak pojemny jest w Polsce rynek pracy i jak poważny jest niedosyt rąk do pracy w niektórych sektorach gospodarki. Podaż obywateli z Ukrainy to z perspektywy Polski bardzo potrzebna sprawa. Dane GUS mówią o specjalizacjach, w jakich najbardziej potrzeba rąk do pracy i w dużej mierze pokrywają się one z tym, jakie kompetencje do Polski przynoszą uchodźcy wojenni - dodaje Marcin Pawłowski.

W ostatnim czasie podczas spotkań z przedsiębiorcami bariera językowa została określona jako jeden z najpoważniejszych problemów w relacjach pracownik - pracodawca i pracownik - klient w kontekście zatrudniania osób z Ukrainy. Krótko mówiąc: język to podstawa. A teraz jest najlepszy czas na naukę. - Jeżeli uchodźcy otrzymają podstawy, 20-30 godzin kursu języka polskiego, to będą w stanie zapewnić funkcjonowanie na poziomie 80 proc. komunikatywności - kwituje Pawłowski.

Polska Fundacja Przedsiębiorczości będzie wspierać projekt intensywnego nauczania języka polskiego dla grupy osób z Ukrainy, które po 24 lutego dotarły do Polski, a jednocześnie są gotowe zostać w naszym kraju na dłużej i tu pracować. Ofert darmowych lekcji polskiego dla uchodźców, także online, jest na rynku naprawdę sporo.