,
Obserwuj
Pomorskie

Rekordowo niski poziom Bałtyku. "Bardzo dużo wody teraz się wleje"

2 min. czytania
16.02.2026 16:44

Rekordowo niski poziom ma tej zimy Morze Bałtyckie. Regularne pomiary są prowadzone od 140 lat i przez ten czas ani razu naukowcy nie zanotowali aż tak znacznego ubytku wody. Proces jest naturalny, wynika z warunków pogodowych i co ważne, może mieć bardzo pozytywny wpływ na nasze morze.

Bałtyk jest w tym roku miejscem wielu rzadkich zjawisk
Bałtyk jest w tym roku miejscem wielu rzadkich zjawisk
fot. PRZEMEK SWIDERSKI/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Ile wody wypłynęło z Bałtyku?
  • Ile się do niego wleje i dlaczego jest to dobra wiadomość?

Morze Bałtyckie jest połączone z Morzem Północnym cieśninami duńskimi. Jeśli utrzymuje się stabilna sytuacja baryczna, czyli rozległy i silny wyż nad morzem oraz związany z nim stały i silny wschodni wiatr, to woda z Bałtyku wypychana jest do Morza Północnego. To zjawisko naturalne i cykliczne, które ma miejsce mniej więcej raz na dekadę. Tym razem zaszło w bezprecedensowej skali.

- Mamy rekordowo niski poziom wody w Bałtyku, zmalał od średnich wartości o 67 centymetrów - mówi dr Daniel Rak z Instytutu Oceanologii Polskiej Akademii Nauk. - To bardzo duży ubytek, 275 kilometrów sześciennych wody wypłynęło z Bałtyku - dodaje.

To dobrze dla natury

Taka sytuacja to potencjalny problem dla żeglugi, statki mogą mieć problem z pokonaniem płytszych fragmentów torów wodnych. Jednocześnie jest to zwiastun tego, że Bałtyk dosłownie zaczerpnie powietrza.

- Sytuacja ze względu na ekosystem jest niesamowicie istotna i wyczekiwana - nie ukrywa ekscytacji badacz. - Woda z Bałtyku wypływa i to wpasowuje się w naturalny rytm cyrkulacji Bałtyku i Morza Północnego. Natomiast tak duży ubytek oznacza, że bardzo dużo wody teraz się wleje. Ta z Bałtyku wypływa po powierzchni, natomiast ta z Morza Północnego, będzie bardzo "gęsta", zasolona i bardzo natleniona. Ruch odbywa się przy dnie, odświeżając najgłębsze obszary, gdzie często panują martwe strefy. To jest jedyny proces, który potrafi odświeżyć najgłębsze obszary w Bałtyku - podkreśla dr Rak.

Naukowcy spodziewają się, że jeśli tylko warunki pozwolą, będzie to największy wlew do Bałtyku w historii badań. Taki dopływ uruchamia kaskadę zmian w całym systemie biogeochemicznym morza, m.in. w obiegu składników odżywczych. To dobra informacja chociażby dla dorsza, który obecnie jest w bardzo kiepskim stanie.

Jest jeden mały problem

Jednak ogromnej skali wymiana wody to także potencjalne niebezpieczeństwo. Ruch przy dnie może mieć wpływ na to, co w nim zalega, czyli choćby zatopioną broń chemiczną.

- Nie chcę mówić katastroficznie i negatywnie, ale może dojść na przykład do resuspensji, czyli przemieszczania się skażonych osadów, które się tam znajdują - przyznaje naukowiec. Zastrzega jednak, że to zjawisko nie powinno wystąpić w skali, w której będzie można mówić o zagrożeniu i podkreśla: bez paniki.

"Szykujemy rejs naukowy"

To, jaka będzie skala tego odświeżenia, zależy od warunków pogodowych. Naukowcy zamierzają to dokładnie sprawdzić.

- Przygotowujemy właśnie rejs bałtycki, w którym moglibyśmy monitorować sytuację. Ponadto w rejonie znajdują się pływaki, które mierzą podstawowe parametry fizyko-chemiczne wody morskiej. Codziennie sprawdzam sytuację na boi pomiarowej, która się znajduje, w basenie arkońskim. Jest to ekstremalnie ciekawe - podsumowuje nasz rozmówca.

źródło: TOK FM