Covidowe domki dla Ukraińców. Gdynia udostępni uchodźcom pomieszczenia budowane na kwarantannę
Decyzja o budowie pomieszczeń na kwarantannę przy ulicy Dąbka w Gdyni zapadła w szczytowym momencie pandemii. Realizowanie inwestycji z pominięciem czasochłonnych procedur wynikających z prawa budowlanego umożliwiła wówczas covidowa specustawa. Parterowe domki miały służyć izolacji osób, które mają problem ze znalezieniem miejsca odosobnienia. Mogły też pełnić inne funkcje.
- Budowaliśmy je z założeniem pewnej wielofunkcyjności - tłumaczy w rozmowie z TOK FM wiceprezydent Gdyni Michał Guć. - Mogły służyć jako miejsce kwarantanny, ale jednocześnie są tak stworzone, że mogą służyć jako pomieszczenia tymczasowe w ramach mieszkalnego zasobu komunalnego, a dzisiaj potrzebujemy ich również dla osób z Ukrainy - dodaje.
Zasiedlenie w pierwszej połowie sierpnia
Domki pomieszczą 12 ukraińskich rodzin mieszkających dzisiaj w punktach zbiorowego zakwaterowania, takich jak sąsiedzkie centrum Przystań Śmidowicza czy Szkolne Schronisko Młodzieżowe.
- Tam są pokoje, w których mogą się zmieścić dwie, trzy osoby i są pokoje czteroosobowe - informuje wiceprezydent. - Dokonujemy ostatnich odbiorów, podpisujemy umowy na dostawę energii, równolegle wyposażamy pomieszczenia w potrzebne sprzęty. Każde mieszkanie będzie miało łóżka, minikuchenkę i podstawowe naczynia. Przewidujemy, że w pierwszej połowie sierpnia te pomieszczenia będą już gotowe do zamieszkania - zapowiada nasz rozmówca.
Dla uchodźców, którzy wiążą się z Gdynią
Władze Gdyni podkreślają, że nie chcą utrwalać ukraińskich uchodźców w poczuciu tymczasowości i zależności. - Ambicją Gdyni jest, żeby Ukraińcy, którzy przebywają w naszym mieście, nie funkcjonowali w swego rodzaju obozach dla uchodźców - deklaruje Michał Guć. - Dlatego czynimy bardzo intensywne starania, aby te osoby albo się usamodzielniały, wynajmując mieszkania na rynku, albo żeby znaleźć im miejsca, gdzie będą mogły mieszkać - dopowiada.
Do przygotowywanych właśnie domków trafią osoby, które podjęły w Gdyni pracę i mają tutaj dzieci w wieku szkolnym. - Krótko mówiąc, są to ludzie, dla których Gdynia stała się przynajmniej czasowym domem i chcą tu pozostać - podsumowuje wiceprezydent.
Będą służyły w miarę potrzeb
Koszty zakwaterowania uchodźców refundowane są z budżetu państwa. Dopóki ta forma wsparcia funkcjonuje, uchodźcy nie będą musieli płacić za mieszkania. - Oczywiście w momencie, kiedy to wsparcie się skończy, będziemy tworzyć odpowiednie mechanizmy - zapowiada Michał Guć. - Gmina nie chce na tym zarabiać, natomiast te osoby będą musiały ponieść jakieś tam podstawowe koszty swojego funkcjonowania w tym miejscu - dodaje.
Budynki przy ulicy Dąbka będą służyły uchodźcom tak długo, jak to będzie potrzebne. - Pomieszczenia te zostały wybudowane ze środków budżetu miasta. Możemy decydować stosownie do potrzeb - zapewnia samorządowiec. - Jeżeli będzie dłuższa potrzeba oddania tych pomieszczeń rodzinom z Ukrainy, to tak będzie. Jeżeli ta potrzeba będzie wygasała, jeżeli ten proces usamodzielnienia będzie dobrze szedł, no to oczywiście będziemy wtedy tę funkcję wygaszać i domki będą służyły gdynianom - dopowiada.