Loch Ness i 13 łóżek. Trójmiejski sportowiec dotarł do finału charytatywnego wyzwania
Trójmiejski sportowiec - jako pierwszy Polak w historii - przepłynął legendarne szkockie jezioro Loch Ness, zaliczane przez Marathon Swimming Hall of Fame do jednego z 13 najtrudniejszych do przebycia wpław. Dystans 37 kilometrów pokonał po ponad 12 godzinach walki z żywiołem.
- Gdy zaczynałem, temperatura wody o kolorze ciemnej rdzy miała zaledwie 13 stopni. Wiedziałem, że to będzie wyjątkowo trudne doświadczenie - wspomina Piotr Biankowski. - Loch Ness przywitało nas porywistym wiatrem, wzbierającymi falami i bardzo ograniczoną widocznością. Podczas próby cały czas niosła mnie jednak świadomość, że tylu ludzi mi kibicuje i chce się dzielić dobrem. To dodawało mi sił w najtrudniejszych momentach, a tych przecież nie brakowało. Wiedziałem, że muszę dopłynąć do brzegu - opowiadał sportowiec.
Mieszkaniec Rumi zmierzy się z zimnymi wodami jeziora Loch Ness. Ma w tym konkretny cel
Szczęśliwa trzynastka
Dzięki towarzyszącej temu zbiórce, realizowanej we współpracy z Fundacją Ronalda McDonalda, udało się kupić 13 łóżek. Pierwotny plan był znacznie skromniejszy.
- Gdy Piotr Biankowski zaproponował, że celem jego kolejnego wyczynu będzie zakup kilku łóżek do oddziałów dziecięcych w szpitalach w Gdyni i w Wejherowie, bardzo się ucieszyliśmy. Gdy okazało się, że łączna zebrana kwota od darczyńców pozwoli na zakup 13 łóżek, przeszło to nasze najśmielsze oczekiwania - cieszyła się Jolanta Sobierańska-Grenda, prezes zarządu spółki Szpitale Pomorskie.
- Te łóżka to symbol wielkiego wysiłku, również takiego, który towarzyszy opiekunom naszych najmłodszych pacjentów przebywających na oddziałach. Dzięki temu darowi uzupełnimy łóżka w tych miejscach, w których są niezbędne, a co najważniejsze - rodzicom poprawimy komfort pobytu - podkreślała.
Noce są podwójnie trudne
Gdyński szpital posiadał wcześniej łóżka dla rodziców, ale ich liczba była niewystarczająca. Często zdarzało się, że rodzice spędzali noce przy dzieciach na krzesłach czy karimatach. - Komfort i możliwość odpoczynku dla rodzica to bardzo ważny element całej kuracji tych maluszków, szczególnie jeżeli chodzi o rodziców, którzy muszą tutaj spędzić kilka albo nawet kilkanaście nocy - przekonywała ordynatorka oddziału pediatrycznego Monika Piślecka-Mędrzycka. - Każda taka noc, gdy dziecko płacze, jest podwójnie trudna i każdy element, który poprawi komfort pobytu w oddziale, jest dla nas bardzo ważny - dodała.
Ekstremalny pływak już szykuje kolejny wyczyn: opłynięcie Manhattanu - to niemal 50 kilometrów w wodzie. Akcji będzie oczywiście towarzyszyła charytatywna zbiórka.