"Jestem załamana. Wzięłam lokal, kredyt na wykończenie. A teraz co?". Na osiedlu z Mieszkania Plus postawili znicz
Program Mieszkanie Plus miał być szansą dla osób, których nie stać na kupno własnego mieszkania i nie mają zdolności, by otrzymać kredyt w banku. Okazał się jednak - jak wynika z relacji lokatorów - finansową pętlą na szyję.
- Dwa lata temu koszt mojego mieszkania po 30-letnim okresie spłaty miał wynieść 548 tysięcy złotych - wylicza jeden z mieszkańców osiedla przy ulicy Puszczyka w Gdyni. - Według kalkulacji, które otrzymałem z PFR kilka dni temu, koszt ten wzrósł do 1 miliona 477 tysięcy złotych! Gdzie w tym jest wsparcie i pomoc rządu? - pyta mężczyzna.
Zresztą nie on jeden. - Wartość mojego mieszkania - do spłaty - to było jakieś 600 tysięcy złotych, natomiast jak teraz sobie obliczyłam, to będzie grubo ponad 1 milion 600 tysięcy - kręci głową inna gdynianka. - To są stawki, za które można by kupić mieszkanie w centrum Gdyni, a nie na peryferiach. My tu wszędzie mamy daleko - dodaje.
Podobne opinie można mnożyć. Poczucie skrzywdzenia i rozżalenia jest powszechne. Pod tablicą informującą, że osiedle zostało zbudowane w ramach programu Mieszkanie Plus, pojawił się znicz. Jedna z mieszkanek skwitowała pytanie o ten symbol krótko: "Tak jak to osiedle, my też umieramy powoli".
"Czujemy się oszukani"
- No cóż, czujemy się podle. Ogołacane są nasze portfele, jak również nasz stan psychiczny - mówi ze łzami w oczach rozmówczyni TOK FM. - Jestem załamana. Wzięłam mieszkanie w stanie deweloperskim, musiałam wziąć kredyt, żeby je wykończyć. A teraz co? - rozkłada ręce.
- Czujemy się oszukani przez rząd - dodaje kolejny mieszkaniec, nie kryjąc oburzenia. - Pod osłoną programu, który miał zapewnić mieszkanie rodzinom wielodzietnym, osobom niepełnosprawnym czy seniorom, rząd zrobił sobie prywatny biznes sięgający do naszych kieszeni. Założenia programu znacznie odbiegają od tych prezentowanych nam na początku - przekonuje. I dodaje, że w nowych budynkach pełno jest niedoróbek, odpadających płytek czy też zawilgoconych i miękkich ścian.
- Gdy odebrałam telefon, że dostanę to mieszkanie, to myślałam, że złapałam Boga za nogi, ale złapałam diabła za nogi i musiałam podpisać z nim cyrograf. Jestem teraz uwięziona i załamana - dopowiada z rezygnacją jeszcze inna z mieszkanek.
Będzie interwencja w Sejmie
Na osiedlu przy ulicy Puszczyka pojawili się z interwencją parlamentarzyści Platformy Obywatelskiej. W rządowym programie dopatrują się nieprawidłowości i zapowiadają, że poruszą problem mieszkańców w Sejmie.
- To miał być program społeczny, a w realizacji wyszedł rządowi XIX-wieczny kapitalizm. W moim odczuciu mamy tu do czynienia ze stosowaniem nieuczciwych praktyk rynkowych - ocenił poseł Tadeusz Aziewicz. - Dlatego zwracam się do prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów o przygotowanie informacji w sprawie ochrony praw konsumenta na rynku deweloperskim w ramach programu Mieszkanie Plus - dodał.
- Program Mieszkanie Plus miał być wsparciem, a okazał się wielką klapą - stwierdziła z kolei posłanka Agnieszka Pomaska. - Premier Morawiecki, opowiadając w Sejmie o tym programie, mówił, że to kula śnieżna, która przygniecie opozycję. Wygląda jednak na to, że ta kula przygniotła przede wszystkim mieszkańców - dodała parlamentarzystka.
W wtorek 7 marca ma odbyć się w Sejmie posiedzenie Komisji Infrastruktury, podczas którego minister funduszy i polityki regionalnej udzieli informacji na temat realizacji nowego programu mieszkaniowego Dostępność Plus. Opozycja, jak słyszymy, będzie na tym posiedzeniu domagała się najpierw rozliczenia rządowego programu Mieszkanie Plus.
"Panie Mateuszu - zapraszamy"
Rozliczeń domagają się też mieszkańcy gdyńskiego osiedla. Przypominają, że jego budowa była inaugurowana z wielką pompą, z pierwszą wbijaną łopatą pozował m.in. premier Mateusz Morawiecki.
- Panie Mateuszu, zapraszamy pana tutaj, żebyśmy mogli rozliczyć pana i pokazać, na czym pana projekt polega i jak oszukujecie Polaków - mówił przy powszechnej aprobacie jeden z mieszkańców. - Nie chcemy niczego dostać. Chcemy tylko, żeby warunki, na których zdecydowaliśmy się podpisać umowy, zostały przywrócone - podkreślał.