Mały Tomek skatowany na śmierć. Jest wyrok sądu w głośnej sprawie
Radosław M. oskarżony był między innymi o zabicie trzyletniego Tomka, syna partnerki. Matka chłopca - Angelika L. - oskarżona była o umyślne narażenie syna na ciężki uszczerbek na zdrowiu.
W 2021 roku toruński sąd skazał Radosława M. na 25 lat więzienia, a matkę dziecka - na pięć lat. W czwartek Sąd Apelacyjny w Gdańsku zmienił ten wyrok. Radosław M. został skazany na 15 lat więzienia, a jego była konkubina - na cztery lata pozbawienia wolności. Ten wyrok jest już prawomocny. Jego uzasadnienie - ze względu na interes rodziny - było niejawne.
Sprawą trzyletniego Tomka z Grudziądza żyła cała Polska. Chłopiec trafił do szpitala w 2017 roku w stanie krytycznym. Pogotowie wezwał do dziecka sam Radosław M. Twierdził, że chłopiec spadł z łóżka. Lekarze nie uwierzyli w tę wersję i wezwali policję. Mały Tomek po kilku dniach zmarł w szpitalu. Miał liczne obrażenia na całym ciele.
Jak ustalili śledczy, konkubent matki dziecka znęcał się nad nim psychicznie i fizycznie - ze szczególnym okrucieństwem - w okresie od sierpnia do listopada 2017 roku.
- Krzyczał na niego, straszył, groził pozbawieniem życia. Zamykał w szafie i w piwnicy, używając siły o różnym natężeniu. Wielokrotnie uderzał pięściami, ręką, klapkiem. Kopał chłopca po całym ciele - mówiła Magdalena Chodyna z Prokuratury Rejonowej w Grudziądzu, cytując akt oskarżenia z 2019 roku.
W czwartek - bezpośrednio po prawomocnym wyroku w Sądzie Apelacyjnym w Gdańsku Angelika L. wyszła z sali, zasłaniając twarz przed kamerami. Nie chciała komentować werdyktu. Jej obrońca mecenas Łukasz Kurek stwierdził, że jego klientka nie jest zadowolona z wyroku, bo uważa, iż jest niewinna. - Sąd zmniejszył karę do 4 lat, a więc część argumentów apelacji podzielił. Z uwagi, że sprawa jest niejawna, nie mogę powiedzieć nic na temat szczegółów - powiedział Kurek i dodał, że jeszcze nie podjął decyzji ws. ewentualnej kasacji. Radosława M. nie było na sali rozpraw, nie został doprowadzony z aresztu śledczego.
Źródło: PAP