Lech Wałęsa zaskoczył gorzkim wyznaniem. "Czuję się tym urażony"
W obchodach przed legendarną bramą Stoczni Gdańskiej wzięli udział m.in.: minister kultury i dziedzictwa narodowego Hanna Wróblewska, minister sprawiedliwości Adam Bodnar, prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz, prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, dyrektor Europejskiego Centrum Solidarności Basil Kerski, a także żona historycznego przywódcy 'Solidarności' Lecha Wałęsy - Danuta Wałęsa.
Wcześniej były prezydent zapowiedział, że nie będzie uczestniczył w tegorocznych obchodach. Stwierdził, że 'podpisanie porozumień sierpniowych było nieprawdopodobnym, wielkim zwycięstwem'. - Natomiast naród obecnie tego nie docenia i to lekceważy. Ja czuję się tym urażony i nie będę uczestniczył w tegorocznych rocznicowych obchodach - podkreślił.
Zaznaczył, że 'dał z siebie wszystko co możliwe'. - Całe swoje życie walczyłem, by skończyć komunę, by oderwać się od Związku Sowieckiego. Problem polegał na tym, że nie było to możliwe. Po osiągnięciu pierwszego punktu natychmiast myślałem o tym, jak osiągnąć drugi powiedział Lech Wałęsa.
Rocznica podpisania porozumień sierpniowych
31 sierpnia 1980 roku o godz. 17 w sali BHP Stoczni Gdańskiej podpisane zostało porozumienie pomiędzy Komisją Rządową a Międzyzakładowym Komitetem Strajkowym, reprezentującym ponad 700 zakładów z całej Polski.
Delegacja rządowa zgodziła się m.in. na utworzenie nowych, niezależnych, samorządnych związków zawodowych, prawo do strajku, budowę pomnika ofiar Grudnia 1970, transmisję niedzielnych mszy św. w Polskim Radiu i ograniczenie cenzury; przyjęto też zapis, że nowe związki zawodowe uznają kierowniczą rolę PZPR w państwie; uroczystość podpisania porozumienia transmitowała TVP.
Porozumienie, które podpisali przewodniczący MKS Lech Wałęsa i wicepremier Mieczysław Jagielski, w konsekwencji doprowadziło do powstania NSZZ 'Solidarność' - pierwszej w krajach komunistycznych, niezależnej od władz, legalnej organizacji związkowej.