80 psów z pseudohodowli czekało na nowe domy. Zainteresowanie przerosło wszelkie oczekiwania
W pseudohodowli prowadzonej w jednym z domów w dzielnicy Orunia-św. Wojciech-Lipce w Gdańsku (woj. pomorskie) w złych warunkach przetrzymywano aż kilkadziesiąt psów, w tym rasy shih tzu, jamniki i cavaliery. Zwierzęta nie miały dostępu do wody, brodziły we własnych odchodach i mieszkały w prowizorycznych kojcach.
W kwietniu w sprawie zainterweniowała straż miejska. Za znęcanie się nad zwierzętami właścicielom grozi kara do trzech lat pozbawienia wolności. Natomiast 90 psów (licząc ze szczeniakami, które przyszły na świat tuż po likwidacji pesudohodowli), trafiły do lekarza weterynarii, a potem do Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt "Promyk" w Gdańsku. Tam pod koniec sierpnia rozpoczęły się poszukiwania dla nich nowego domu.
'Yorki gryzą jak wściekłe'. Skąd agresja u psów? 'Ludzie biorą sobie zwierzę, którego nie rozumie'
Psy uratowane z pseudohodowli w Gdańsku mają nowy dom. Nie tylko te rasowe
Jak przyznała dyrektorka "Promyka" Emilia Salach, znalezienie nowych opiekunów dla tylu zwierząt było nie lada wyzwaniem. Zwłaszcza, że chętni do zaopiekowania się psami musieli sprostać nieco surowszym niż zwykle wymaganiom.
- Zaostrzyliśmy trochę reguły, ponieważ akurat są to rasy, które należą do dosyć chorowitych - tłumaczyła Salach w rozmowie z reporterem TOK FM Pawłem Radziewiczem.
Poszukiwania skończyły się jednak happy endem. 80 psów już ma nowy dom, a pozostałe czekają na dopełnienie formalności.
- Przy okazji skorzystały też inne psiaki, bo bywało tak, że ktoś przyjechał po shiz tzu czy cavaliera, a zaczynał proces adopcyjny innego rezydenta. To nas bardzo cieszy - skomentowała dyrektorka gdańskiego schroniska.
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>