,
Obserwuj
Pomorskie

Przez wywiad o Nawrockim i Jerzym Ż. straciła pracę. "Nie żałuję ani słowa"

4 min. czytania
04.06.2025 09:34
Anna Kaningowska, która kilka lat temu opiekowała się Jerzym Ż. i która w rozmowie z Onetem oskarżyła Karola Nawrockiego o zaniedbanie swojego podopiecznego, straciła pracę w Polskim Komitecie Pomocy Społecznej w Gdańsku. "Ostatnio coraz częściej słyszę z ust wielu osób pytanie 'Po co Ci to było?' - napisała kobieta w mediach społecznościowych.
|
|
fot. Jakub Orzechowski/Agencja Wyborcza

Krótko po tym, jak wybuchła afera, dotycząca drugiego mieszkania Karola Nawrockiego, w Onecie ukazał się wywiad z Anną Kaningowską, opiekunką społeczną, która od wiosny 2022 do wiosny 2023 opiekowała się Jerzym Ż.. To jego kawalerkę na gdańskich Siedlcach kilkanaście lat temu w niejasnych okolicznościach przejął prezydent elekt.

Kobieta w rozmowie z Andrzejem Stankiewiczem i Jackiem Harłukowiczem opisała, w jakich warunkach żył starszy mężczyzna, któremu Nawrocki - jak sam przekonywał - miał pomagać. "Nigdy czegoś takiego nie widziałam" - mówiła Kaningowska, zaznaczając, że Jerzy Ż miał do dyspozycji jedynie zasiłki: stały (ok. 1000 zł), pielęgnacyjny (ok. 200 zł) oraz paczki i posiłki z Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie (MOPR). W mieszkaniu znajdowało się minimalne wyposażenie, a w zimie, z powodu braku pieniędzy, opiekunka musiała płacić za prąd z własnych środków. "To było straszne. Pamiętam, jak w zimie pan Jerzy siedział w mieszkaniu po ciemku, zziębnięty, w kurtce" - wspominała, a zachowanie Nawrockiego nazwała "bezczelnym oszustwem".

Tuż po tej publikacji dawna opiekunka Jerzego Ż. stała się antybohaterką konferencji posłów Prawa i Sprawiedliwości, w tym Przemysława Czarnka. Politycy zaprezentowali screeny wpisów w mediach społecznościowych Kaningowskiej, w których krytykowała PiS, by w ten sposób podważyć jej wiarygodność.

Opiekunka Jerzego Ż. straciła pracę po wywiadzie dla Onetu. "Złamałam jedną z zasad"

Jak się okazało, wywiad dla Onetu poskutkował dla kobiety kolejnymi konsekwencjami, a mianowicie utratą pracy w Polskim Komitecie Pomocy Społecznej, o czym można dowiedzieć się z profilu byłej już opiekunki na Facebooku. 

"Ostatnio coraz częściej słyszę z ust wielu osób pytanie 'Po co Ci to było?', lub stwierdzenie 'Masz za swoje, teraz nie masz pracy'. Jeśli nie rozumiesz, dlaczego to zrobiłam (wywiad dla Onetu), to nie jesteś wart mojej uwagi. Ja sobie poradzę. Będzie ciężko, ale dam sobie radę. Nie żałuję ani jednego słowa. Czy zrobiłabym to ponownie? Tak. Z całą pewnością tak" - napisała Anna Kaningowska.

W innym wpisie kobieta wyjaśniła, że straciła pracę, ponieważ ujawniła dane osobowe swojego podopiecznego, co ma być niezgodne ze statusem zatrudniającego ją organu. "W sumie mogłam się tego spodziewać, złamałam jedną z zasad, nie wolno nam mówić o tym, co dzieje się u podopiecznego" -przyznała dawna opiekunka Jerzego Ż.

Kawalerka Karola Nawrockiego. Zaczęło się od kłamstwa podczas debaty

Sprawa kawalerki Karola Nawrockiego stała się publiczna po pytaniu kandydatki Lewicy Magdaleny Biejat podczas debaty prezydenckiej "Super Expressu" z 28 kwietnia. Nawrocki deklarował wówczas: "Mówię to w imieniu zwykłych Polek i Polaków, którzy - tak jak ja - mają jedno mieszkanie". Tymczasem portal Onet ujawnił, że polityk posiada dwa mieszkania. Ponadto, jak ujawnił portal, dziś 80-letni Jerzy Ż. przekazał Nawrockiemu kawalerkę w 2017 r. w zamian za dożywotnią opiekę, a mimo to trafił do jednego z gdańskich DPS-ów.

W odpowiedzi na krytykę Nawrocki opublikował swoje oświadczenie majątkowe z 2021 r., w którym wymienił dwa mieszkania oraz udział w lokalu matki. Zapewniał, że nabycie kawalerki odbyło się "w pełni zgodnie z prawem".

W międzyczasie wyszło na jaw, że - wbrew temu, co mówił Nawrocki, przejęcie lokalu od Jerzego Ż. rozpoczęło się, zanim starszy mężczyzna trafił do aresztu (za przestępstwo seksualne), a w styczniu 2012 r. Nawrocki i jego żona, by dopiąć transakcję, przyprowadzili do zakładu notariusza.

Wcześniej "Gazeta Wyborcza" ujawniła niekorzystne warunki umowy zawartej pomiędzy Nawrockim i Jerzym Ż. w październiku 2011 r. Nawrocki przelał 12 tys. zł za wykup mieszkania z bonifikatą, wcześniej udzielając Jerzemu pożyczki oprocentowanej na 20 proc. rocznie.

Dziś niesławna kawalerka nie należy już do Karola Nawrockiego. By uciszyć aferę, polityk przekazał ją Chrześcijańskiemu Stowarzyszeniu Dobroczynnemu w Gdyni.

Posłuchaj: