,
Obserwuj
Śląskie

Co straszy w parku w Świerklańcu? Tajemnicza legenda przyciąga tłumy

Bogdan Widawka
4 min. czytania
10.03.2024 12:00

Jedni mieli słyszeć niepokojące odgłosy dochodzące z ruin zamku, inni podobno widzieli świetlistą postać snującą się po parku. Jedno jest pewne - legendy o Białej Damie ze Świerklańca fascynują i przyciągają turystów do tego urokliwego miejsca.

Co straszy w Świerklańcu?
Co straszy w Świerklańcu?
fot. prywatne archiwum Zbigniewa Banasia

Świerklaniec to jedno z najbardziej urokliwych miejsc na Górnym Śląsku, położone niedaleko Tarnowskich Gór. Ślązakom kojarzy się głównie z parkiem z XVIII wieku, utworzonym obok istniejącego wcześniej zamku. Właścicielami Małego Wersalu, jak nazywano park i zbudowany na jego terenie wytworny pałac, była rodzina Henckel von Donnersmarck.

Legendy o Białej Damie z wątkiem miłosnym w tle

Z zamkiem i parkiem w Świerklańcu wiąże się co najmniej kilka legend. Najbardziej znana jest ta o Białej Damie. Niektórzy zarzekają się, że ją widzieli - miałaby to być świetlista postać, która sunie po parku. 

Jak mówi mi Zbigniew Banaś, pasjonat historii Świerklańca, "już germanista i pisarz Friedrich Heinrich von der Hagen wplótł ducha [Białej Damy] w historię nieszczęśliwej miłości Jelonki do Dankmara, giermka ówczesnego pana na zamku w Świerklańcu".

- Inna legenda wspomina o tym, że Biała Dama to małżonka jednego z panów na zamku, która została żywcem zamurowana w wieży za zdradę. Kolejna nawiązuje do historii niemowlęcia - kontynuuje Zbigniew Banaś. - Podobno był to potomek jednego z włodarzy zamku na długo przed pojawieniem się tu Donnersmarcków, który w afekcie zabił żonę, a dziecko wrzucił z mostu do fosy. Dlatego jej duch nie mógł zaznać spokoju i straszył w zamku - dodaje pasjonat historii Świerklańca.

Kobieta, która zawładnęła wyobraźnią artystów

Banaś podkreśla, że wśród legend o Białej Damie pojawia się również postać Blanki von Donnersmarck (Blanki de Paiva), żony hrabiego Guido Henckel von Donnersmarcka. To jej duch miałby straszyć w parku.

Dr Łukasz Zimnoch, prezes Stowarzyszenia Wrazidlok, w rozmowie ze mną podkreśla, że Blanka była kobietą niezwykłą, która zawładnęła wyobraźnią pisarzy, kompozytorów, malarzy i rzeźbiarzy na długie lata. - Była jednym z klejnotów paryskich, londyńskich i berlińskich salonów, który świecił na tyle jasno, że przyćmiewał okoliczne, chwilowe gwiazdki - opowiada prezes Wrazidloka.

- Otto von Bismarck mawiał, że była jedną z najbardziej zdumiewających kobiet swoich czasów. Plotka głosi, że jej późniejszy mąż - Guido von Donnersmarck - musiał wywieźć ją z Paryża, bo groziło jej aresztowanie i postawienie przed francuskim sądem z oskarżeniem o szpiegostwo - kontynuuje dr Zimnoch.

Mój rozmówca jest przekonany, że Blanka musiała mieć na Guida olbrzymi wpływ, bo szybko zapadła decyzja o budowie w Świerklańcu wspaniałego pałacu. Był świetnie wyposażony i pełen dzieł sztuki. Blanka nie zdążyła się nim jednak długo nacieszyć. - Jak mówi podanie, podczas konnej jazdy szal Blanki wplątał się w gałąź drzewa i w taki sposób kobieta zginęła. Świerklanieckie legendy podają, że zabalsamowane zwłoki Blanki trafiły na poddasze w pałacu. Pewnie olbrzymim szokiem dla drugiej żony Guida - Katii Slepcowej - musiał być widok męża klęczącego na strychu przy zwłokach pierwszej żony - opowiada prezes Wrazidloka. 

Zniszczyć pamięć o magnatach

Zimnoch wskazuje też, że jeden z przekazów mówi, że ciało Blanki trafiło do mauzoleum w świerklanieckim parku, ale dopiero po śmierci Guida von Donnersmarcka w 1916 roku. - Po wejściu do Świerklańca Armii Czerwonej ciała obu małżonków zostały wyjęte z cynowych trumien, postawione przed bramą parku i rozstrzelane. Podobno na cmentarzu ewangelickim w Świerklańcu zostały pochowane szczątki Guida i Blanki, ale nie ma na to żadnych dowodów - informuje mój rozmówca.

Po wojnie komuniści szukali pretekstów, żeby zburzyć - pamiętający jeszcze czasy średniowiecza - zamek w Świerklańcu. Zimnoch podkreśla, że kiedy w parku wybudowano wspaniały pałac, stary zamek (będący tam wcześniej) stał się - używając dzisiejszej nomenklatury - hubem biznesowym, centrum zarządczym całego majątku Guida Henckela von Donnersmarcka.

- Kiedy komuniści szukali powodów do likwidacji pozostałości zamku, pojawiła się plotka, że tam straszy. Tłumaczenia były takie, że to nie są duchy, a sowy, ale "żeby nie straszyło", to na początku lat '60 górnicy z kopalni Andaluzja wysadzili resztki zamku w powietrze - opowiada dr Zimnoch.

Zbigniew Banaś - pasjonat historii Świerklańca na potwierdzenie tych słów - przytacza artykuł "Gwarka" z 4 sierpnia 1962 roku: "W Świerklańcu nie będzie już straszyło".

Ale Biała Dama to nie wszystko. Banaś wspomina mi również o innej popularnej legendzie związanej z parkiem w Świerklańcu - to legenda o duchu konia, który śmiertelnie ugrzązł przy budowie pałacu. Stukot jego kopyt miał być słyszany nocami w Małym Wersalu.

Byrna Fest w świerklanieckim parku

Postać Blanki Blanche La Paivy ma się pojawić w nowym projekcie Stowarzyszenia Wrazidlok. - Mamy nadzieję, że we wrześniu uda się zorganizować Festiwal Żarówki, czyli w języku śląskim Byrna Fest. Dzięki światłu, dźwiękowi, aktorom, mażoretkom, każdy - podczas dwugodzinnego spaceru - będzie mógł dotknąć tej wielkiej, niezwykłej historii - mówi prezes organizacji.

- Chcemy zrobić korytarz świetlny w złoto-błękitnych barwach Śląska. W centralnej części parku pojawią się tancerze, iluminacja, być może będzie również mapping. Wspólnie z gminą Świerklaniec zastanawiamy się też, czy na tę jedną noc udałoby się zejść w podziemia i je zwiedzić, bo największa budowla Świerklańca nie znajduje się na powierzchni a pod ziemią - podsumowuje dr Zimnoch.

Źródło: TOK FM