,
Obserwuj
Śląskie

Polityczne trzęsienie na Śląsku? Chcą referendów w kolejnych miastach

2 min. czytania
10.03.2026 10:32

W kolejnych dwóch miastach Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii grupy mieszkańców chcą odwołać prezydentów. Po Bytomiu - gdzie już od miesiąca trwa zbiórka podpisów - do tego grona dołączają: Będzin oraz Chorzów.

Fala referendów lokalnych na Śląsku
Fala referendów lokalnych na Śląsku
fot. ADRIAN SLAZOK/REPORTER
  • W Bytomiu komitet referendalny chce odwołać i prezydenta, i radę;
  • W Będzinie wniosek o referendum dotyczy wyłącznie prezydenta, podobnie jak w Chorzowie;
  • "Będzin jest 20 lat do tyłu" - mówi inicjator referendum w Będzinie;
  • "Czarę goryczy przelała sprawa zamkniętej chorzowskiej estakady" - słyszymy.

Po udanym odwołaniu Agnieszki Rupniewskiej z funkcji prezydenta Zabrza w maju 2025 r. nabierają rozpędu kolejne inicjatywy. W Bytomiu komitet referendalny - w ciągu miesiąca - zebrał już ok. 8 tys. z wymaganych ponad 10,5 tys. podpisów. Oprócz prezydenta inicjatorzy wniosku chcą odwołać radę miasta.

Inaczej jest w Będzinie, gdzie komitet domaga się odwołania tylko prezydenta Łukasza Komoniewskiego z Nowej Lewicy. Dlaczego? - Brud na ulicach, zaniedbane instytucje kultury. Program na rewitalizację miasta tak naprawdę istnieje tylko na papierze. Będzin jest 20 lat do tyłu w porównaniu do miast ościennych - twierdzi Przemysław Wojciechowski, pełnomocnik komitetu referendalnego Będzin Na Nowo. Jak sam przyznaje, przeprowadził się do tego miasta z pobliskiego Sosnowca. - Zacząłem uczęszczać, razem z moimi dziećmi, na różne zajęcia. Organoleptycznie poznałem więc wszystkie wady tego miasta - mówi.

Kolejny zarzut do prezydenta to ponad 70-milionowy dług, który - zdaniem Wojciechowskiego - zostanie wkrótce powiększony, bo miasto będzie musiało zaciągnąć kolejną pożyczkę na inwestycje w cementowni Grodziec. - Mamy też zaniedbane, leżące w gruzach centrum i kamienice, które się sypią. Nie ma pomysłu na przyszłość tego miasta ani na konkurencyjność. Nie ma dialogu ani współpracy z mieszkańcami - wymienia dalej pełnomocnik. Zdaniem organizatorów, by doszło do przeprowadzenia referendum, trzeba zabrać ponad 4 tys. podpisów. Zbiórka już trwa.

W Chorzowie też będzie referendum?

W Chorzowie wniosek o odwołanie także dotyczy wyłącznie prezydenta Szymona Michałka. - Czarę goryczy przelała sprawa zamkniętej chorzowskiej estakady - mówi TOK FM Jarosław Rejek, prawnik, pełnomocnik inicjatorów. - Spowodowało to paraliż komunikacyjny oraz degradację centrum miasta. Drastycznie zmniejszył się tam ruch pieszych, co doprowadziło do likwidacji placówek handlowych w okolicach rynku i ul. Wolności - tłumaczy.

Kolejny zarzut wobec prezydenta Chorzowa dotyczy finansowania klubu piłkarskiego Ruch Chorzów kosztem obniżenia wydatków na inne zadania. Niezadowolonym mieszkańcom nie podobają się także działania prezydenta "na szkodę Parku Śląskiego" czy "pozbawienie piłkarek ręcznych KPR Ruch Chorzów prawa do korzystania z hali sportowej".

Rejek zapewnia, że inicjatywa jego oraz 18 innych mieszkańców jest apolityczna i - wbrew różnym opiniom, które się pojawiają w mieście - nie steruje nią opozycja. - Jesteśmy grupą niezadowolonych mieszkańców. Ale jeśli już są takie insynuacje, to proszę o pomoc całą opozycję i inne instytucje - apeluje nasz rozmówca.

Jak udało mi się dowiedzieć nieoficjalnie, włodarze Świętochłowic i Rudy Śląskiej również nie powinni spać spokojnie - tam także powstają komitety referendalne.

Źródło: TOK FM