"Łapanie się za guzik nie wystarczy". Rośnie liczba zgłoszeń związanych z tlenkiem węgla
- Po zgłoszeniach, że wydobywa się tlenek węgla, nasi strażacy wyjeżdżali dotąd [w tym sezonie] 12 razy. W dwóch przypadkach te podejrzenia potwierdziły się - mówi Kamil Dzwonnik z częstochowskiej straży pożarnej. - Oprócz tego dwa razy paliła się sadza w kominie, jeden pożar dotyczył pomieszczenia kotłowni, a mamy dopiero początek października - zauważa.
Liczby z ubiegłego roku (mowa o pełnym sezonie grzewczym - od początku października do końca marca) dają do myślenia. W całej Polsce doszło do 2435 zatruć tlenkiem węgla, w których 988 osób zostało poszkodowanych i aż 43 osoby zmarły. W Częstochowie i powiecie - w ubiegłym roku - przypadków pożarów sadzy w kominach było ponad 70. Strażacy wyjeżdżali też 57 razy do podejrzenia obecności tlenku węgla. 12 osób zostało poszkodowanych z powodu czadu, a dwie zmarły.
Straż pożarna namawia do montowania w domach czujników tlenku węgla. To jedyna broń z tym bardzo groźnym gazem, którego w żaden sposób nie możemy wyczuć czy zobaczyć.
Jak przyznaje nasz rozmówca, takich czujników jest w mieszkaniach i domach coraz więcej. - Widać to choćby w statystykach zdarzeń, gdzie mieszkańcy informowali nas, że 'właśnie czujka tlenku węgla zadziałała'. Niejednokrotnie urządzenia te ratowały ludziom życie - podkreśla częstochowski strażak.
Przeglądy kominowe
Dokonywanie przeglądów przewodów kominowych i wentylacyjnych jest naszym obowiązkiem - mówi o tym wprost art. 62. ustawy Prawo budowlane. Zgodnie z przepisami takie przeglądy należy przeprowadzać co najmniej raz do roku. Jeśli jednak używamy w piecu węgla lub drewna, to czyszczenie komina czy przewodów wentylacyjnych musi się odbywać co najmniej cztery razy w roku.
Od przedstawicieli jednej z firm ubezpieczeniowych w Tychach słyszymy, że jeśli ktoś zlekceważy ten obowiązek, a dojdzie do pożaru z powodu niedrożności przewodów kominowych albo do pożaru sadzy - nie otrzyma odszkodowania, mimo posiadanej polisy.
Potwierdza to Jakub Deszcz, mistrz kominiarski z Rudy Śląskiej. - Przegląd wraz z czyszczeniem przewodów kominowych w nowym budynku zazwyczaj trwa do 1,5 godziny. Jeszcze krócej, jeśli właściciel domu lub mieszkania dba o regularne przeglądy - zaznacza. I apeluje, żeby nie zakrywać kratek wentylacyjnych, co jest dość częstym zjawiskiem.
- Trudno ludziom wytłumaczyć, że każde urządzenie, w którym następuje spalanie: czy to kocioł, piecyk gazowy, czy nawet zwykła kuchenka gazowa, potrzebują tlenu. Jeśli tego powietrza nie doprowadzimy do urządzenia, nie będzie prawidłowego spalania, a w takich sytuacjach dochodzi do wydostawania się tlenku węgla i wtedy nie pomoże łapanie się za guzik [na widok kominiarza] - ostrzega nasz rozmówca.
Jakub Deszcz zwraca też uwagę na palenie w piecach czy kominkach mokrym drewnem. - Drewno, zanim je wrzucimy do pieca, musi być sezonowane minimum dwa lata. Inaczej dojdzie do zasmołowania komina. Niestety, pożary sadzy w kominach zdarzają się bardzo często - podsumowuje mistrz kominiarski.