,
Obserwuj
Śląskie

"Niebezpieczne" łupinki na stadionie w Tychach. "Koniec śmiecenia"

Magdalena Tkaczyk-Zielińska
2 min. czytania
02.11.2023 13:07
Bezpieczeństwo kibiców to priorytet - słyszymy na Stadionie Zimowym w Tychach. Po tym, jak kilkoro kibiców poślizgnęło się na łupince słonecznika, zarządca obiektu postanowił wprowadzić ograniczenia.
|
|
fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Wyborcza.pl

Kto by pomyślał, że łupiny ziaren słonecznika mogą stanowić zagrożenie dla zdrowia. A jednak. Szczególne niebezpieczne okazują się w sytuacjach, gdy jest ich naprawdę dużo. O wypadek nietrudno, o czym można było się przekonać na Stadionie Zimowym w Tychach. W ostatnich tygodniach doszło tam do kilku incydentów, w czasie których ktoś poślizgnął się na łupince. Dwa wypadki były dość poważne, bo goście stadionu spadli ze schodów i doznali obrażeń.

Po tych incydentach zarządca obiektu - czyli Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji - w końcu powiedział: "pas" i wprowadził ograniczenia. - Ostrego zakazu spożywania słonecznika nie ma, bo nie chcemy nikomu nic zakazywać. Jest za to prośba, by nie śmiecić - mówi Krzysztof Trzosek, rzecznik prasowy GKS Tychy.

Dlatego też kibice na stadionie dostają (bezpłatnie) specjalne torebki na łupiny. Są one dostępne w punktach gastronomicznych i rozdawane na trybunach przez wolontariuszy.

Po pierwsze - bezpieczeństwo

Podstawowy powód wprowadzenia obostrzeń, to - jak słyszymy - kwestie bezpieczeństwa i porządku. Trzosek zwraca uwagę choćby na dzieci. - W tym sezonie na jednym meczu jest ich około pół tysiąca. Chodzi także o ich bezpieczeństwo. Nikt przecież nie chce, by młody kibic czy kibicka, biegnąc do taty czy mamy, poślizgnął się na łupinach i zrobił krzywdę - podkreśla.

Konstrukcja tyskiego lodowiska sprawia, że łupiny nie dostają się - na szczęście - na taflę. Lądują jednak na trybunach, pod nogami kibiców. Po meczach gołym okiem widać, że stadion niemal tonie w słoneczniku. - Myślę, że gdybyśmy zbierali je przez cały sezon, to na koniec musiałaby przyjechać mała ciężarówka, by je załadować - ocenia rzecznik.

I podkreśla, że wystarczy spojrzeć na liczby. - Stadion Zimowy w Tychach mieści 2,5 tys. kibiców. Na trybunach zasiada zwykle około 2 tys. osób. Pomnóżmy to przez 20 meczów i spotkania fazy play-off. Jeżeli każdy zje choćby małą paczkę słonecznika, to rzeczywiście śmieci nazbiera się bardzo dużo - stwierdza.

Wszyscy skubią

Skubanie słonecznika na tyskim lodowisku to wieloletnia tradycja. Skubią panowie i panie, starsi i młodsi. Dlaczego? - Tak już się przyjęło. Być może to pomaga rozładować podczas rozgrywek emocje, które czasem sięgają zenitu - mówi Trzosek. I wskazuje, że na stadionie w Oświęcimiu równie popularne były paluszki.

Organizatorzy zwracali nieraz uwagę, że słonecznikowe "pole" stanowi niemałe wyzwanie dla ekipy sprzątającej. Kwestia porządku stanowiła dodatkowy powód, dla którego zdecydowano się wprowadzić ograniczenia.

Jak się okazuje, kibice w Tychach są zdyscyplinowani i widać już pierwsze efekty akcji. - Po ostatnich rozgrywkach sam zajrzałem na trybuny i rozsypanych na podłodze łupin jest wyraźnie mniej. Myślę, że z czasem tyszanie nabiorą nowego nawyku i śmieci nie będzie wcale - ma nadzieję rzecznik prasowy GKS Tychy.