"Bardzo dziwna sprawa". Burzliwe losy ciężarówki z napisem "Konstytucja"
Dostawczy, żółty mercedes towarzyszył protestującym podczas pikiet i marszów przeciwko rządom Prawa i Sprawiedliwości. Napis "Konstytucja" przypominał, że nie ma zgody na łamanie prawa. Właścicielem auta jest Stanisław Sarnowski. W nocy pojazd jednak zniknął z firmowego parkingu niedaleko kopalni 'Wujek' w Katowicach i pojechał na północ. Świadczyły o tym informacje katowickiej policji. - Ktoś nad ranem zatankował ten samochód na stacji benzynowej w Myszkowie niedaleko Częstochowy i nie zapłacił za paliwo. Później dostawczak uczestniczył w kolizji drogowej i odjechał z miejsca zdarzenia - opowiada TOK FM rzeczniczka katowickiej komendy, komisarz Agnieszka Żyłka. - To bardzo dziwna sprawa - dodaje funkcjonariuszka.
Potem samochód się znalazł
W końcu mercedes odnalazł się w Katowicach. - Odnalezienie zgłosił właściciel, samochód stał 500 m od siedziby firmy. Będziemy prowadzić czynności w tej sprawie. Trzeba wyjaśnić nie tylko sprawę kradzieży samochodu, lecz także kradzieży paliwa oraz kolizji - mówi komisarz Agnieszka Żyłka.
Właścicielowi samochodu wraz z synem udało się nawet zatrzymać dwóch mężczyzn podejrzanych o kradzież. - Przy wozie kręcili się jacyś faceci, chyba byli pod wpływem czegoś. Jednego nam się udało złapać od razu. Przyjechała policja i trwają czynności - relacjonował nam na gorąco Stanisław Sarnowski.
Dostawczak ma uszkodzone lusterko, ale z biało-czerwonym napisem "Konstytucja" na plandece nic się nie stało. Właściciel zapowiada, hasło na razie nie zniknie. - Dopóki nie zmieni się prezydent naszego kraju - dodaje. Zdaniem pana Stanisława kradzież nie była związana z tym, że na plandece z tyłu widnieje napis "Konstytucja".