Najpierw armagedon, teraz liczenie strat. Bielsko-Biała jest gotowa na kolejną powódź?
We wtorek w Bielsku-Białej i okolicach spadło więcej deszczu, niż zwykle spada w ciągu całego miesiąca. Były to największe opady na tym terenie od 1972 roku. Sprawiły, że miasto na Śląsku niemal całkowicie znalazło się pod wodą. Zalany został m.in. dworzec kolejowy, zajezdnia autobusowa, archiwum prokuratury i cmentarz.
Obfite opady sprawiły, że niektóre potoki wystąpiły z brzegów. Starostwo Powiatowe w Bielsku-Białej podało, że wylała Pisarzówka w Pisarzowicach (w gminie Wilamowice) oraz Iłownica w miejscowości Iłownica (w gminie Jasienica). Woda dostała się do piwnic dwóch przedszkoli w Pisarzowicach i Hecznarowicach, w których zajęcia zostały we wtorek odwołane, oraz do szkoły w Hecznarowicach.
Bielsko-Biała sprząta i liczy straty po powodzi
O walce z nagłą powodzią w programie "TOK360" opowiadał wojewoda śląski Marek Wójcik. Wskazał, że Państwowa Straż Pożarna i druhowie OSP wykonali już większość swojej pracy i sytuacja powoli wraca do normy. - Obecnie to jest raczej kwestia wypompowania wody z niektórych piwnic i sprzątania po tej ulewie. Wiele dróg będzie wymagało przywrócenia do porządku. Te działania realizują już przede wszystkim służby miejskie i gminne - przekazał gość Adama Ozgi.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Dopytywany o ewakuacje mieszkańców, wskazał, że we wtorek ewakuowano poszczególne osoby z budynków, które "zostały odcięte przez wodę". Podkreślił jednak, że akcja nie miała charakteru masowego. - Były też osoby, które po prostu zdecydowały się na pozostanie w jakimś budynku, odmówiły ewakuacji i czekały na to, aż woda opadnie - relacjonował.
Teraz przed regionem liczenie strat. - Z niektórych gmin już wpłynęły do nas informacje o szacowanych kosztach napraw, np. poszczególnych dróg. Gdy te ulice, place i infrastruktura drogowa zostaną uprzątnięte, wtedy będzie możliwe podanie konkretnych kwot. To zajmie pewnie jeszcze kilka dni - mówił Wójcik.
Przed powodziami "nie uciekniemy"
Hydrolog prof. Artur Magnuszewski z Uniwersytetu Warszawskiego w rozmowie z PAP ostrzegał, że przed gwałtownymi opadami i powodziami, jak ta w Bielsku-Białej, nie uciekniemy. - Nie unikniemy też powodzi błyskawicznych i nagłych wezbrań rzek. Będą coraz częstsze i coraz bardziej katastrofalne. To skutek rozrostu miast i ich uszczelniania - komentował ekspert.
Marek Wójcik przyznał w TOK FM, że skala wtorkowych opadów była tak ogromna, że nie było możliwości, aby kanalizacja burzowa przyjęła taką ilość wody. - Natomiast na pewno jesteśmy gotowi do tego, żeby takie zdarzenie obsłużyć. Mamy dobrze przygotowane służby, które mają scenariusze działań i mają odpowiedni sprzęt, zarówno w Bielsku-Białej, jak i w innych powiatach - przekonywał. - Mamy też wewnętrzny system powiadamiania ludności o sytuacjach kryzysowych. W związku z tym jesteśmy przygotowani do usuwania skutków tego typu powodzi - zaznaczył wojewoda śląski w TOK FM.