Tak szef Rady Języka Śląskiego rozjuszył feministki. "Kazał nam wypier****ć"
"Drogie feministki, tak długo jak nie oduczycie się roszczeniowości, polskiego nacjonalizmu i antyśląskości, a nie nauczycie się manier, autorefleksji i nowoczesnego spojrzenia na śląskość, nie będzie nam po drodze – pisze Kulik w felietonie i stwierdza na koniec: 'Jeżeli chcecie poznać moją odpowiedź na wasze żądania, przypomnijcie sobie słowo, które tak ochoczo powtarzałyście po zaostrzeniu prawa aborcyjnego'.
To najbardziej zabolało
- I właśnie ten ton i agresja najbardziej zabolały - mówi TOK FM Małgorzata Tkacz-Janik polityczka, działaczka społeczna na rzecz praw kobiet, badaczka kultury i dziedzictwa Śląska, doktor nauk humanistycznych.
- Pan redaktor Kulik kazał nam wypier****ć! Przepraszam, że używam takiego wyrazu. Znamy go dobrze, on się pojawił w sferze publicznej w Polsce. Tu został ku nam skierowany. Moim zdaniem, ku wszystkim kobietom. Pytam się po co? Czy, aż tak daleko przesunęła się granica poziomu dyskusji w Polsce? No to róbmy to lepiej na Górnym Śląsku. Twórzmy platformę do rozmowy, a nie do wzajemnego obrażania się- stwierdza Tkacz-Janik.
"Wypowiedź autora jest pełna uprzedzeń i manipulacji. Przez przedstawienie feminizmu jako ideologii, która ma na celu zniszczenie Śląska, autor uniemożliwia rzetelną dyskusję na temat ważnych społecznych problemów. Zamiast konstruktywnej krytyki, autor stosuje chwyty retoryczne, które mają na celu zdyskredytowanie oponentek" - czytamy na stronie internetowej grupy Każda Jest Ważna".
- To jest zły felieton, intelektualnie krzywdzący. Nawet jeżeli można się tam doszukać ciekawych tropów, intuicji, no to w takiej formie one nie są pożyteczne. Autor nie rozumiem natury feminizmu, który walczy o całe społeczeństwo. Tymczasem śląski nacjonalizm jedynie o jego wąską część - recenzuje felieton Zbigniew Rokita, pisarz, laureat Nagrody Literackiej Nike za książkę 'Kajś. Opowieść o Górnym Śląsku'.
- Największym jednak problemem z tym felietonem to jest to, że ktoś ustawił się w roli arbitra chcącego rozstrzygnąć, dla kogo jest miejsce w śląskości - dodaje Rokita
Zdaniem Rokity, grzechem felietonu jest też duża idealizacja Śląska, z którą jest pewien problem w regionie. - Chcemy siebie pokazać jako taką wioskę Asterixa, ostatnią ostoję szlachetności, dobra. A tak nie jest. Jesteśmy tacy sami, jak wszyscy inni. Tak samo roszczeniowi i tak samo nie roszczeniowi - stwierdza pisarz.
Skąd się wzięła moda na muchomory? 'Skutki mogą być tragiczne'
Skąd atak na feministki
Felieton Grzegorza Kulika zrodził się po panelu dyskusyjnym w Rybniku. Spotkanie dotyczyło kodyfikacji języka śląskiego i doszło tam do gorącej dyskusji m.in. o parytecie. Wśród panelistów była jedna kobieta i czterech mężczyzn. Kulik napisał później w felietonie: 'A teraz nastąpił ten niedzielny Rybnik, gdzie kolejny raz feminizm pokazuje, że jest całkowicie niekompatybilny z nowoczesną śląskością. Oto do promowania polskiego nacjonalizmu na Górnym Śląsku dodana zostaje sprawa języka. Na spotkanie na temat języka śląskiego przychodzi polonofonka i stawia żądania. Można byłoby skomentować memicznie: 'stare, znałem', bo ten schemat, w którym mówiący po polsku oczekuje, że mówiący po śląsku się do niego dopasuje, jest stary jak Polska na Śląsku'.
Kulik przedstawia w felietonie teorię na temat tego, dlaczego kobiet piszących po śląsku jest jak na lekarstwo. 'Badania naukowe na całym świecie wykazują dość ciekawe zjawisko: kobiety mają tendencję do modyfikowania swojego języka, żeby brzmieć bardziej prestiżowo(...) według moich obserwacji u nas jest podobnie. Wszyscy znamy po co najmniej kilka par, gdzie mężczyzna godo, a kobieta mówi'.
'Nie odmawia kobietom zasług'
- Można mi zarzucić, że nie jestem Ślązaczką, więc być może rzeczywiście nie powinnam o tym mówić, ale np. ważne jest to, że ja chcę być dla Śląska dobrą obywatelką i pełną miłości do tego regionu i staram się ze wszystkich sił. I fakt, że nie umiem mówić po Śląsku, nie oznacza przecież, że nie mogę próbować zrozumieć tej kultury, docenić jej wartość. Ja jestem właśnie tą feministką, która podziwia tę kulturę -odpowiada Tkacz-Janik.
W portalu ŚLĄZAG, w mediach społecznościowych trwa obecnie festiwal komentarzy. Do dyskusji dołączył m.in. Jerzy Gorzelik. Szef Ruchu Autonomii Śląska broni autora felietonu. Stwierdza, że Kulik nie odmawia kobietom zasług. Lider autonomistów zauważa równolegle, że felieton jest 'miejscami niewybrednym atakiem na feministki, opartym na, w moim przekonaniu, nieuzasadnionej generalizacji, ale nie na Ślązaczki czy kobiety jako takie'. Kulik tłumaczył TOK FM, że nie jest w żadnym wypadku antykobiecy, natomiast cel, jaki sobie postawił felietonem, został zrealizowany. Chodziło o wywołanie dyskusji i emocji.
Posłuchaj podcastu!