Parafia wpadła w tarapaty. Ma 30 milionów do oddania i prokuraturę na głowie
- Chodzi o parafię Św. Jacka i Św. Małgorzaty w Bytomiu i zwrot dotacji na remont;
- Śledztwo w tej sprawie jest w końcowej fazie, 10 osób usłyszało zarzuty;
- Urząd marszałkowski podaje, że na poziomie zwracania się o dotację przedstawiona dokumentacja spełniała wszelkie wymogi, gorzej było z rozliczeniem;
- Diecezja gliwicka, która obecnie analizuje sprawę, informuje, że udźwignięcie takiego ciężaru finansowego przez parafię nie jest możliwe.
Śledztwo, które jest już w końcowej fazie, dotyczy nieprawidłowości przy ubieganiu się o dotacje na realizację projektów finansowanych ze środków publicznych przez parafię Św. Jacka i Św. Małgorzaty w Bytomiu. Zarzuty przedstawiono 10 osobom, w tym byłym proboszczom tych parafii oraz przedsiębiorcom, którzy uczestniczyli w inwestycjach wspieranych ze środków publicznych.
- Wśród zarzutów, jakie przedstawiono podejrzanym występującym w sprawie, znalazły się m.in. doprowadzenie do niekorzystnego rozporządzenia mieniem Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego oraz Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, podrabianie i używanie podrobionych dokumentów, przywłaszczenie mienia powierzonego, pranie brudnych pieniędzy, a nawet składanie fałszywych zeznań. Oszustwo w stosunku do mienia znacznej wartości zagrożone jest karą od jednego roku do 10 lat pozbawienia wolności - informuje rzecznik Prokuratury Okręgowej w Katowicach prok. Aleksander Duda.
Urząd Marszałkowski wystąpił już o zwrot dotacji, którą otrzymał kościół Św. Jacka w Bytomiu. Postępowania administracyjne dotyczą projektów realizowanych w latach 2018-2021. Wsparcie pochodziło z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Śląskiego (2014-2020). - To były dwa projekty. Rewitalizacja społeczna poprzez kulturę w kościele oraz zwiększenie atrakcyjności kulturalnej kościoła Św. Jacka. Łącznie kwota przyznana na realizację tych projektów to ok. 27 mln złotych. O taką kwotę wraz z odsetkami Urząd Marszałkowski Województwa Śląskiego zwrócił się do podmiotu, który napisał wnioski - mówi nam rzecznik urzędu marszałkowskiego Sławomir Gruszka.
Problem z wkładem własnym
Inwestycja polegała m.in. na remoncie budynku kościoła, konserwacji organów czy adaptacji kaplic na cele dydaktyczne.
Jak dodaje rzecznik, na poziomie zwracania się o dotację przedstawiona dokumentacja spełniała wszelkie wymogi, gorzej było z rozliczeniem. - Okazało się, że podmiot przedstawił dokument, z którego wynikało, iż posiada wkład własny, a instytucje finansujące tego nie potwierdziły. To oznacza, że rozpoczęła się procedura zwrotu tych środków. Środki trafią do puli i będą mogły służyć się innym podmiotom - tłumaczy Gruszka.
Diecezja gliwicka, która obecnie analizuje sprawę, informuje, że udźwignięcie takiego ciężaru finansowego przez parafię nie jest możliwe.
Co na to parafia?
- Wymieniana kwota jest bardzo duża. Myślę, że każdy proboszcz miałby ogromny kłopot ze spłaceniem takiej kwoty. Ewentualna pomoc ze strony kurii może być rozważana po otrzymaniu odpowiedniej decyzji. Na obecnym etapie mamy do czynienia z postępowaniem administracyjnym - wyjaśniał TOK FM rzecznik diecezji ks. Krystian Piechaczek. Dodał też, że odpowiedzialność ks. Tadeusza, byłego proboszcza parafii św. Jacka, jest ustalana na drodze cywilno-prawnej, jak również kanonicznej.
Katowicka "Gazeta Wyborcza", która jako pierwsza opisała sprawę, ustaliła, że ksiądz Tadeusz P. był proboszczem parafii Bytomiu przez blisko 15 lat, ale w 2019 roku został odsunięty od pełnienia tej funkcji, a następnie trafił do parafii w Wielowsi w powiecie gliwickim. Tam także nie pełni już posługi. Został zawieszony w pełnieniu funkcji proboszcza. Trwa procedura prawnego usunięcia go z urzędu.
Kościół Św. Jacka w Bytomiu został zbudowany na początku XX w. Obecnie znajduje się w rejestrze zabytków woj. śląskiego.