,
Obserwuj
Polska

Szef Agencji Wywiadu podał się do dymisji. W tle sprawa śmierci handlarza respiratorami

oprac. tokfm.pl
2 min. czytania
04.08.2022 10:43
"Szef Agencji Wywiadu Piotr Krawczyk podał się do dymisji, ze względów osobistych" - potwierdził Stanisław Żaryn, rzecznik ministra-koordynatora służb specjalnych. - To powinna być pierwsza dymisja z całego cyklu - ocenił w rozmowie z TOK FM senator Krzysztof Kwiatkowski.
|
|
fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

O dymisji szefa Agencji Wywiadu spekulowały media. Jak informował Onet, decyzja 'miała zostać wymuszona' na Piotrze Krawczyku, 'w związku z coraz większymi wątpliwościami, które pojawiają się wokół śmierci handlarza bronią i respiratorami Andrzeja I.'.

Stanisław Żaryn, rzecznik ministra-koordynatora służb specjalnych poinformował na Twitterze, że 'szef Agencji Wywiadu Piotr Krawczyk podał się do dymisji, ze względów osobistych'.

Szef Agencji Wywiadu całą karierę związany był z pionem wywiadu. Krawczyk szefem Agencji Wywiadu był od 2016 r., wcześniej, od 2015 r. - zastępcą.

- To powinna być pierwsza dymisja z całego cyklu - tak informację o dymisji Piotra Krawczyka skomentował w rozmowie z TOK FM senator Krzysztof Kwiatkowski. Jak podkreślił, lista osób, które nie dopilnowały sprawy Andrzeja I. jest długa. - Prokurator generalny, który nie dopilnował tego, żeby prokuratura podejmowała stosowane czynności, np. uczestnicząc w kremacji zwłok. Komendant główny policji, który do pilnował, żeby wszcząć międzynawową procedurę ścigania - wyliczał.

Zdaniem Kwiatkowskiego zdymisjonowany powinien zostać również ambasador RP w Albanii, który wiedząc o śmierci Andrzeja I. nie zawiadomił o tym polskich służb.

Śmierć Andrzej I. - głównego bohatera afery respiratorowej

Przypomnijmy, że ciało Andrzeja I. znaleziono 20 czerwca. Miał umrzeć na zawał serca w wynajmowanym mieszkaniu w Tiranie, stolicy Albanii, gdzie mieszkał od ponad pół roku. Taką wersję przedstawiły albańskie służby, które już po czterech dniach umorzyły śledztwo.

"Rzeczpospolita", podała z kolei, że identyfikacji ciała miał dokonać tylko zięć Andrzeja I. - już w Polsce, tuż przed kremacją. Nie zrobił tego nikt z polskich służb - policja i prokuratura informację o śmierci biznesmena dostały dopiero 13 lipca, czyli dziewięć dni po spopieleniu ciała. Teraz trwa próba ustalenia faktów i znalezienia winnych zaniedbań w sprawie śmierci handlarza broni. Tym bardziej, że nie ma pewności, czy faktycznie pochowano Andrzeja I.

Jarosław Kaczyński wydał oświadczenie ws. respiratorów od handlarza bronią. 'Nie ma przesłanek do nadużyć'

Afera respiratorowa

Ministerstwo Zdrowia w kwietniu 2020 r. kupiło 1 tys. 241 respiratorów za 200 mln zł. Sprzęt miała dostarczyć firma E&K, należąca - według mediów - do handlarza bronią Andrzeja I. Spółka z umowy wywiązała się tylko częściowo - do Polski trafiło jedynie 200 respiratorów. W związku z niedotrzymaniem terminu dostaw sprzętu, który miał trafić do resortu w kwietniu i w maju 2020 r., resort odstąpił od umowy. Na firmę nałożono kary w wysokości 10 proc. wartości niezrealizowanego zamówienia, a za opóźnienie w dostawie w wysokości 0,2 proc. wartości dostawy za każdy dzień zwłoki. Prokuratura wydała za Andrzejem I. list gończy.